Sygnały Dnia 22 lipca 2021 roku, rozmowa z Przemysławem Czarnkiem

Ostatnia aktualizacja: 22.07.2021 07:15
Audio
  • Przemysław Czarnek: szkoła jest miejscem pracy nauczycieli, którzy uczą na bazie podstaw programowych, natomiast organizacja pozarządowa jest czymś absolutnie dodatkowym, ale jeśli już wchodzi, opiniuje to rada rodziców (Sygnały Dnia/Jedynka)

Krzysztof Świątek: Gościem Sygnałów Dnia obroniony wczoraj przez Sejm minister edukacji i nauki, prof. Przemysław Czarnek. Dzień dobry, panie ministrze.

Przemysław Czarnek: Dzień dobry, kłaniam się państwu.

Ale nim o debacie, o sprawach ideologicznych, pytanie, które nurtuje wielu naszych słuchaczy – czy rodzice mogą się nastawiać na naukę stacjonarną swoich dzieci od 1 września?

Tak jest, takie są założenia, taki jest scenariusz, który mamy najbardziej prawdopodobny i takie są przewidywania nasze i Ministerstwa Zdrowia. Przygotowujemy się do powrotu 1 września stacjonarnie do szkoły.

Bo niektórzy rodzice przychodzą do szkół i dyrektorzy mówią, że jeszcze nie wiemy, czekamy na dyspozycje, czekamy na dyrektywy.

To prawda, bo jesteśmy dzisiaj pod koniec lipca, w drugiej połowie lipca, natomiast powrót do szkół mamy 1 września. Zawsze można założyć jakieś kataklizmy i trzeba to zakładać. Mamy takie scenariusze również na wypadek, gdyby czwarta fala uderzyła, gdyby była taka jak trzecia fala, natomiast dzisiaj wszystkie przewidywania idą właśnie w tym kierunku, wracamy normalnie 1 września do szkół w trybie stacjonarnym.

Rzeczpospolita dzisiaj pisze na swojej pierwszej stronie o panu: „Minister idzie na zwarcie”, mówi o tym gazeta, że chce pan centralizować władzę nad edukacją. Między innymi chodzi o sprawę, o której także była wczoraj mowa w Sejmie, kuratorzy oświaty będą mieli szersze uprawnienia, będą mieli głos decydujący na przykład o powoływaniu i odwoływaniu dyrektorów.

No ale to jest nieprawda. Wczoraj to tłumaczyłem z mównicy. Kłamstwa, którymi się posługiwała opozycja, gdzieś przechodzą również do gazet, nawet tak poważnych, jak Rzeczpospolita. Jeżeli komisja konkursowa liczy sobie od 12 do 15 osób, a wśród tych 12–15 osób pięć głosów ma kurator, to w jaki sposób kurator będzie decydował o powołaniu dyrektora? Będzie miał silny głos, no ale pięć to jest mniej niż siedem i mniej niż dziesięć, więc nie można powiedzieć, że na podstawie tych przepisów to kurator będzie powoływał dyrektorów. Podobnie kurator nie może odwoływać swobodnie dyrektorów. Kurator będzie miał tylko narzędzie do tego, ażeby w tych niewielu, ale jednak zdarzających się przypadkach, kiedy zalecenia pokontrolne są niewykonywane przez dyrektorów, będzie mógł wymóc rzeczywiście tym narzędziem wykonanie zaleceń pokontrolnych. To jest wyłącznie skuteczność państwa, a nie jakaś centralizacja i nie jakaś zmiana roli kuratora.

Panie ministrze, kuratorzy mają mieć decydujący wpływ na wstęp przedstawicieli rozmaitych organizacji do szkół?

Też nie decydujący. Decydujący wpływ będą mieli rodzice. Dziś, przypomnijmy, żeby organizacja pozarządowa weszła do szkoły... A ja jestem w ogóle zwolennikiem takiej oto teorii, takiej oto filozofii, że szkoła jest miejscem pracy nauczycieli, to nauczyciele pracują w szkole i nauczyciele uczą, nauczyciele uczą na podstawie podstaw programowych i to nauczyciele realizują program. Natomiast organizacja pozarządowa jest czymś absolutnie dodatkowym. Dobrze, ale jeśli już wchodzi, to dzisiaj opiniuje to rada rodziców. Tylko przypomnijmy, że rada rodziców liczy sobie od kilku do kilkunastu, niekiedy kilkudziesięciu rodziców, a w szkole niekiedy mamy kilkuset uczniów, a nawet ponad tysiąc uczniów, no to zdecydowana większość rodziców w tej radzie rodziców nie zasiada. My chcemy wzmocnić głos rodziców w ten sposób, że po pierwsze nie tylko opinia, ale zgoda wyraźna musi być rady rodziców, a po drugie – kurator ma otrzymać do wiadomości na odpowiedni czas przed wejściem organizacji pozarządowej do szkoły treść tego, co będzie wykładane w tej szkole, po to, żeby mógł się sprzeciwić ewentualnej demoralizacji bądź indoktrynacji, bo takie rzeczy incydentalnie, ale jednak zdarzają się w takich miastach wielkich, jak Poznań, Warszawa czy inne tego typu. Chcemy, żeby dzieci nie były poddawane indoktrynacji i demoralizacji, tak jak to się niekiedy zdarza. To nie jest kwestia decydowania o tym, kto będzie wchodził do szkoły, tylko to jest kwestia możliwości sprzeciwu tego rodzaju sytuacji.

Panie ministrze, ale mówi pan o tym, że nie wszyscy rodzice są aktywni w tych radach rodziców, w związku z tym musi być też głos kuratora. Czy w takim razie kurator będzie mógł podważyć decyzję rodziców na przykład o wejściu bądź niewejściu jakiejś organizacji do szkoły?

Kurator będzie mógł się sprzeciwić wejściu do szkoły organizacji, która na przykład w takich miastach jak Poznań zechce rozszerzać edukację seksualną. Dzisiaj strona opozycyjna od Platformy Obywatelskiej, która stała się po prostu lewacką organizacją, mają obsesję na punkcie jakiejś edukacji seksualnej, rozszerzania jej w sposób absolutnie nieprawdopodobny. Tymczasem my mamy konstytucyjny obowiązek jako państwo, jako organy państwa konstytucyjny obowiązek chronienia dzieci przed demoralizacją. I taka będzie rola kuratora.

Wczoraj w debacie właśnie dużo było mowy o ideologiach lewackich i lewicowych. Mówił o tym pan podczas wystąpienia, mówił także premier, że zadaniem jest obrona przed lewackimi ideologiami. Jakimi?

Przede wszystkim neomarksistowskimi. Dziś mamy niestety zalew na Zachodzie Europy i w świecie zachodnim właśnie tych postmarksistowskich, postmodernistycznych i neomarksistowskich ideologii, takich choćby, jak ideologii LGBT. Na Węgrzech sprzeciwiano się temu odpowiednią ustawą. My nie uchwalamy ustawy, my chcemy, żeby odpowiednie organy państwa, w tym kurator, stały na straży normalności w szkołach i braku możliwości demoralizowania dzieci przez jakąś rozszerzoną edukację seksualną. To jest jakaś obsesja dzisiaj lewicy i tego środowiska lewicowo-liberalnego.

Te zarzuty, które się pojawiały podczas wczorajszej debaty w Sejmie, o tym mówił i poseł Grupiński z Koalicji Obywatelskiej, i poseł Dziemianowicz-Bąk z Lewicy, że pan chce właśnie ideologizować szkołę, tylko że ideologizować w jednym nurcie, nurcie katolickim, natomiast chce pan niejako... cytuję tutaj głosy krytyków pana, chce pan zabronić uczenia dzieci o tym, że są różne wyznania czy że na przykład są osoby różnej orientacji seksualnej. Jak pan odpowiada na takie zarzuty?

Kompletna bzdura. Zresztą wczoraj ta debata wyraźnie pokazała, nie ma żadnych zarzutów merytorycznych pod adresem Ministerstwa Edukacji i Nauki, to są jakieś bzdury wyssane z palca. Proszę państwa, szkoła jest od tego, żeby uczyć na zasadzie podstaw programowych i realizować program. Szkoła jest miejscem pracy nauczycieli. I ja nic nie zmieniam. Podstawy programowe są ustalone kilka lat temu i nauczyciele będą tego uczyć. Co chce lewica? Co chce pan Grupiński? Sami wczoraj nie wiedzieli, bo nie byli w stanie tego określić. Nic nie zmieniam. Szkoła jest miejscem pracy nauczycieli, mamy znakomitych nauczycieli i wara od naszych dzieci, jeśli chodzi o ideologie lewackie, demoralizujące i indoktrynujące.

To pojęcie, które pojawiło się za sprawą pana doradcy dr. Pawła Skrzydlewskiego – „cnoty niewieście” robi karierę. Wczoraj też w debacie się pojawiło. To poruszmy tę sprawę. Panie ministrze, czy pan uważa, że kobiety powinny poruszać się w takim trójkącie, kiedyś się mówiło w Niemczech o tym, Kinder, Kirsche, Küche, czyli dzieci, kościół, kuchnia?

Wczoraj, jeśli chodzi o stanowisko klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, jeśli chodzi o relacje z komisji, głos zabierały w imieniu Prawa i Sprawiedliwości wyłącznie kobiety. Wspaniałe kobiety, takie jak pani poseł Górska, pani poseł Rusecka. Skala bzdur na mój temat i na temat tego, jakie ja mam wyobrażenie o kobietach, jest przeogromna. Otóż nie. Natomiast pan prof. Skrzydlewski mówił o cnotach niewieścich, tłumacząc, na czym polega wychowanie. Tylko ja wczoraj też to mówiłem z mównicy. Męstwo, umiarkowanie, roztropność, mądrość – to są właśnie cnoty, które są wyśmiewane przez lewicę. Natomiast Lewica i Platforma Obywatelska wyciągają dzieci na ulicę i piszą im na czole wulgaryzmy i przekleństwa. To jest ich właśnie proces wychowawczy. My chcemy procesu wychowawczego, który będzie uczył mądrości, roztropności, umiarkowania i wielu innych cnót, w tym również cnót niewieścich, które są niezwykle potrzebne do tego, żeby wzrastać na wartościach, wzrastanie na wartościach, co jest uczone w ramach przedmiotu Wychowanie do życia w rodzinie. Też nic nie zmieniamy w tym przedmiocie, tylko zwracamy uwagę na skalę problemu dzisiaj, jeśli chodzi o atak na rodzinę, i na wagę tego przedmiotu, jakim jest wychowanie do życia w rodzinie. Można wyśmiewać cnoty, natomiast my będziemy tych cnót uczyć, a oni chcą uczyć wulgaryzmów, chcą uczyć wychodzenia na ulicę ze swastyką hitlerowską na Szucha dwa metry od bramy, przez którą przejeżdżały tysiące męczenników polskich. To jest właśnie ta demoralizacja i indoktrynacja.

Między innymi o cnotach niewieścich, a także cnotach męskich i programach edukacyjnych porozmawiamy w części internetowej. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, jest gościem Sygnałów Dnia. Ciąg dalszy naszej rozmowy na portalu Polskiego Radia i w mediach społecznościowych radiowej Jedynki.

*

Panie ministrze, to jeszcze kwestia tych cnót niewieścich. Też komentator Rzeczpospolitej pyta, w jaki sposób będą ugruntowane te cnoty niewieście w szkołach, czy będzie jakiś program edukacyjny. No i co z cnotami męskimi?

Pan komentator Rzeczpospolitej najpierw powinien się douczyć i powiedzieć prawdę o tym, o czym mówię. Otóż nigdzie w żadnych dokumentach, i to też wyjaśnijmy, nie ma ani słowa o cnotach niewieścich. Tego sformułowania użył, i to też nie do końca bezpośrednio, mój współpracownik pan prof. Skrzydlewski w swoim wykładzie, w wywiadzie w Naszym Dzienniku. Zresztą mówi o tym od wielu lat jako filozof. Tymczasem to, co powiedział pan prof. Skrzydlewski, zostało wykorzystane jako coś, co mówi Ministerstwo Edukacji, choć w ogóle o cnotach niewieścich nie mówiło, i zostało wyśmiane. Tylko jeszcze raz powtarzam – co oni wyśmiewają? Oni wyśmiewają cnoty. Niech wyśmiewają te wulgaryzmy, to chamstwo i tę demoralizację, którą Lewica, Platforma serwują młodzieży w ramach tych strajków, tak zwanych strajków niektórych kobiet, gdzie wychodzą na ulice z dziećmi i z wulgaryzmami na transparentach, z wulgaryzmami na tekturkach, ale wczoraj czy przedwczoraj nawet z wulgaryzmami pisanymi młodym dziewczynom kilkunastoletnim na czole. To jest rzeczywiście wychowanie? To jest rzeczywiście kierunek, w jakim powinna iść szkoła? Zanim Rzeczpospolita i pan komentator Rzeczpospolitej będą wyśmiewali cnoty, jeszcze raz powtarzam – umiarkowanie, męstwo, roztropność, mądrość – to niech najpierw zastanowią się, czy nie powinni skomentować skandalicznego zachowania Lewicy i Platformy Obywatelskiej i demoralizacji dzieci na ulicach miasta.

Panie ministrze, mówi pan o ochronie przed demoralizacją. Z pewnością wielu słuchaczy się pod tym podpisze, ochroną przed demoralizacją dzieci. Czy Polska w takim razie pana zdaniem powinna przyjąć taką ustawę o ochronie rodziny, jak zostało to przyjęte na Węgrzech? To znaczy właśnie między innymi zakaz indoktrynacji w szkołach, gdzie wchodzili tak zwani edukatorzy i na przykład mówili o możliwości zmiany płci przez nastolatków czy zmiany tożsamości seksualnej.

My proponujemy na ten moment wzmocnienie narzędzi, które ma kurator, natomiast Węgrzy przyjęli odpowiednią ustawę. Ja jestem absolutnie zwolennikiem takich rozwiązań, również które są na Węgrzech, mówiłem to już w wywiadach, jeśli byłaby taka wola również większości sejmowej, podpiszę się pod tym obiema rękami.

Mówił pan podczas debaty, że będzie możliwość dofinansowania nawet do 100% takich wyjazdów edukacyjnych, jak rozumiem, dla uczniów z całej Polski na przykład do najważniejszych miejsc naszej pamięci narodowej, takich jak Muzeum Ulmów czy Muzeum Powstania Warszawskiego. Jakie będą warunki w takim razie, żeby takie wycieczki się odbywały?

Przygotowaliśmy programy i przedsięwzięcia ministra, to jest ustawa, która została uchwalona kilka tygodni temu, podpisana już przez pana prezydenta, też wyśmiana, też rzeczywiście nazwana funduszem Czarnka, funduszem indoktrynacyjnym. Nie, w ramach właśnie tych programów i przedsięwzięć ministra będziemy mieli możliwość dofinansowania milionami złotych wycieczek szkolnych właśnie do takich miejsc, jak Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Żołnierzy Wyklętych, Muzeum Kultury, Muzeum Sztuki, Centrum Nauki Kopernik, do wszystkich miejsc, które rzeczywiście mogą edukować na wysokim poziomie i w sposób bardzo atrakcyjny. Ale też w ramach tych wycieczek rozbudowuje się wspólnotę (...) po covidzie. Mamy już miliony złotych  przeznaczone na to. Programy będą ogłoszone w pierwszej połowie sierpnia.

Panie ministrze, 25% maturzystów nie zdało egzaminu w tym roku. Jakie wnioski pan wyciąga jako minister edukacji? Czy należy na przykład dokonać jakichś zmian w programach edukacyjnych?

Myśmy dokonali zmian w wymogach egzaminacyjnych 16 grudnia 2020 roku, przewidując, że będzie większy problem w tym sensie, że nauka zdalna nie może być oceniona tak efektywnie jak nauka stacjonarna. W związku z powyższym taka korekta została dokonana. Wyniki tego egzaminu maturalnego są lepsze nawet niż rok temu jak na czas covidowy, na czas pandemiczny. Ja jestem z tych wyników zadowolony. Proszę państwa, sto procent zdających maturę nigdy się w Polsce nie zdarzało i nigdy się nie zdarzy. Matura to poważny egzamin i będą tacy również, którzy go nie będą zdawać.

A czy będą jakieś zmiany w nauce historii? No bo czasami są takie zatrważające wyniki badań co do na przykład naszych najważniejszych świąt narodowych i okazuje się, że młodzi ludzie, którzy opuszczają nawet szkoły średnie, mają problem ze wskazaniem tych najważniejszych świąt narodowych albo co świętujemy na przykład 3 Maja czy 11 Listopada.

To jest ten temat, jeden z trzech problemów, które poruszyła wczoraj opozycja, głównie Lewica słowami pani Dziemianowicz-Bąk. Lewica i Platforma Obywatelska doprowadziły polską szkołę do takiej oto sytuacji, w której młodzież wychodzi ze szkoły i nie zna historii drugiej połowy XX wieku i początku XXI wieku, więc jest bardzo podatna na manipulację. To, co my wprowadzamy i co zostało zakomunikowane w Polskim Ładzie, to jest nauka historii najnowszej. Będziemy wprowadzać dodatkowy przedmiot, nowy przedmiot za rok najwcześniej, myślę, że za rok, za dwa, to wszystko zależy od tego, jak podejdziemy do tych zmian i jaki będzie zakres. Historia najnowsza, która będzie kształtowała świadomość młodych Polaków o tym, co działo się po drugiej wojnie światowej, o Żołnierzach Wyklętych, o wszystkich ruchach niepodległościowych i zrywach niepodległościowych, o roku 80, o Solidarności, o roku 89 i o wszystkim, co się działo w XX wieku pod koniec i na początku XXI wieku. To jest konieczne do tego, żebyśmy mieli świadomość swojej tożsamości, ale też dumę z tego, że jesteśmy Polakami i mieliśmy wybitnych przodków.

A w nawiązaniu do tej nauki i naszej tożsamości, czy pan uważa, że państwo polskie daje taki przykład, chociaż akurat ta sprawa jest raczej w gestii miasta Warszawy, no ale jednak jest panteon narodowy, jakim są Powązki Wojskowe, tam powinniśmy chować naszych najbardziej zasłużonych obywateli, bohaterów narodowych. Tymczasem niedawno był pogrzeb Władysława Ciastonia, szefa, wieloletniego szefa Służby Bezpieczeństwa, wczoraj pogrzeb gen. Szklarskiego, planisty stanu wojennego. Czy pan uważa, że nie należałoby może tego panteonu narodowego, którego zresztą wciąż tam nie ma, wyłączyć może do władztwa państwa?

Być może tak, panie redaktorze, ale to nie jest zakres kompetencji ministra edukacji i nauki, więc nie będę się na ten temat wypowiadał, dlatego że zaraz ktoś powie, że Ministerstwo wchodzi w nieswoje kompetencje i będzie chciało decydować jeszcze, kto będzie pochowany na Powązkach. Nie chciałbym takiej reakcji.

Nie no, pytam pana też jako wpływowego polityka, który ma też swoje zdanie w tej sprawie. Panie ministrze...

Mogę panu powiedzieć jako Polak przede wszystkim, że życzyłbym sobie, aby w tak rzeczywiście niezwykle ważnych miejscach były pochówki tylko najbardziej wybitnych Polaków.

Panie ministrze, to jeszcze jedna kwestia – autonomia uczelni wyższych. To też temat, który się pojawiał wczoraj w debacie. Pan ma tę autonomię naruszać, tu znowu są zarzuty o centralizacji i o tym, że właściwie pan centralnie będzie mógł wymuszać zmiany personalne na uczelniach.

To jest jakaś bzdura, panie redaktorze. W jaki sposób? W którym miejscu? Jaką ustawą? Jakimi przepisami? Nic nie słyszałem o czymś takim.

Czyli nie ma problemu. No, taki zarzut pojawił się z ust przeciwników pana, że właśnie ta centralizacja nie dotyczy szkół średnich, ale dotyczy także uczelni.

Panie redaktorze, Czarnek będzie również zarządzał ruchem drogowym, decydował o tym, kiedy będzie zielone światło, czerwone światło, także w centrum Warszawy. Takie rzeczy możemy sobie stwarzać, tylko to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

To na koniec, panie ministrze, takie pytanie praktyczne. Pan mówił o ideologach LGBT, co do których pan się jasno wypowiadał, że nie powinni mieć wstępu do polskich szkół. Zresztą... Tylko co w sytuacji... Bo mieliśmy takie sytuacje chociażby z Liceum Czarneckiego w Warszawie, gdzie rodzice dowiedzieli się post factum o tym, że takie nazwijmy to lekcje czy takie pogadanki się odbywały. Czy rodzice będą mogli także post factum interweniować?

Po to robimy te zmiany, żeby tego typu sytuacji w ogóle nie było, dlatego że dzisiaj, jak wejdzie  życie ta ustawa, po pierwsze rodzice będą musieli wyraźnie wyrazić najpierw zgodę na wejście takiej organizacji, a kurator będzie musiał mieć informację na temat treści przekazywanych przez taką organizację dzieciom długo przed wejściem organizacji do szkoły. I takich sytuacji, o których pan redaktor mówił, w związku z tym unikniemy stuprocentowo.

A takie pogadanki Tour de Konstytucja, które organizuje były rzecznik Adam Bodnar, pan by dopuścił w szkołach?

Tour de Konstytucja jest inicjatywą polityczną, co widzieliśmy również w jednym miejscu w Polsce, gdzie wykorzystano dzieci z przedszkola nawet do indoktrynacji politycznej, mówiąc im skandaliczne rzeczy o prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, o turystyce aborcyjnej. Tego typu rzeczy w szkołach nie może być, bo to jest jawna indoktrynacja.

Prof. Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki, był gościem Sygnałów Dnia. Panie ministrze, bardzo dziękuję.

Dziękuję, kłaniam się państwu.

JM