SLD na fali, jego notowania rosną

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2011 07:40
Katarzyna Piekarska (SLD): Lewica zapracowała na to, że jej notowania idą w górę.
Audio

Najnowsze badania opinii publicznej dają SLD od 16 do 19 procent poparcia. Od pewnego czasu notowania Sojuszu rosną. Politycy tej partii mają nadzieję, że w wyborach może ona zdobyć 20-22 procent głosów.

- Na ten wzrost poparcia Lewica zapracowała - mówi wiceprzewodnicząca SLD Katarzyna Piekarska. Podkreśla w "Sygnałach Dnia", że procentuje wreszcie niezwykła pracowitość małego jeszcze klubu parlamentarnego. Do wzrostu poparcia dla Sojuszu przyczyniło się również zmęczenie Polaków walką między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością.

Piekarska ocenia, że SLD potrafi zaprezentować propozycje rozwiązań konkretnych problemów. Przypomina w rozmowie z Krzysztofem Grzesiowskim, że klub lewicy złożył ponad sto projektów ustaw. - A to rząd miał przedstawiać projekty - zauważa działaczka.

Gość Jedynka zauważa, że do wyborów samorządowych lewica poszła zjednoczona. To wszystko powoduje, że notowania SLD poszły w górę. Zwolennicy lewicy nie wreszcie mają dylematu, na kogo głosować. Katarzyna Piekarska dodała, że w Polsce jest poparcie dla lewicowych programów, zwłaszcza wśród młodzieży

Katarzyna Piekarska, oceniając ostatnie wypowiedzi lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, ma nadzieję, że wyborcy jak najszybciej odsuną go od polityki. - Kaczyński jest jak substancja chemiczna, która zatruwa środowisko - mówi wiceprzewodnicząca SLD.

Komentując zgłoszony przez SLD do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie za sprzeczną z konstytucją inwigilacji dziennikarzy, Katarzyna Piekarska powiedziała, że w Polsce nie ma kontroli nad stosowaniem podsłuchów. Mówiąc o wniosku o uznanie za niekonstytucyjną kościelnej komisji majątkowej, posłanka wyraziła żal, że Trybunał do tej pory jej nie rozpatrzył. Komisja bowiem kończy już swoją działalność. Posłanka podkreśliła, że Trybunał nie rozpatrzył wniosku Sojuszu o wyłączenie ze składu orzekającego dwojga sędziów, którzy mogliby być stronniczy.

 (ag)

Aby wysłuchać całej rozmowy, wystarczy kliknąć "Lewica zapracowała na poparcie " w boksie "Posłuchaj" w ramce po prawej stronie.
"Sygnałów Dnia" można słuchać w dni powszednie od godz. 6:00.

 

*****

Krzysztof Grzesiowski: Nasz gość: wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej, pani Katarzyna Piekarska. Witamy w Sygnałach.

Katarzyna Piekarska: Dzień dobry.

K.G.: No, wiem, skąd ten dobry humor.

K.P.: Skąd?

K.G.: Z sondaży.

K.P.: Tak, 19%.

K.G.: A nie, ja chciałem od Homo Homini dla Polskiego Radia, tam tylko 16. A to, co pani mówi, to TNS OBOP dla Wyborczej.

K.P.: O, ale 16, inny sondaż to 19, tak że ja wolę cytować ten 19. Ale, panie redaktorze,  te 16% również pokazuje, że to jest taka stabilna... stabilny wzrost od kampanii prezydenckiej, tak że 16 i 19. Ja liczę, że w czasie wyborów parlamentarnych będziemy mogli mieć 20-22%, a to już daje nam silną pozycję w przyszłym parlamencie.

K.G.: No ale dlaczego? Dlaczego tak się dzieje, że notowania Sojuszu rosną? Te 10-12 to była pewna stała do tej pory, a tu skok.

K.P.: Myślę, że jesteśmy...

K.G.: Ktoś powiedział, że to zmęczenie wojną między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą, ale to już jest od dawna, więc nie wiem, czy to jest najlepszy argument.

K.P.: W jakimś sensie oczywiście jest to jedna z przyczyn, ale myślę, że przede wszystkim niezwykła pracowitość małego dzisiaj, ciągle jeszcze małego klubu parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, bo złożyliśmy ponad sto projektów ustaw. To rząd miał mieć tę ofensywę legislacyjną, a tak naprawdę jedynym klubem, który taką ofensywę przedstawił, był właśnie klub Sojuszu Lewicy Demokratycznej. I ostatnie zresztą i nasze działania, jeśli chodzi o infrastrukturę. I to nie o to tylko chodzi, żeby pokazać, że rząd Tuska jest nieudolny, tylko pokazujemy także rozwiązania i to, że my jesteśmy lepsi. Poza tym lewica się zjednoczyła zarówno wokół jeszcze Grzegorza Napieralskiego w trakcie kampanii prezydenckiej i potem do wyborów samorządowych poszliśmy zjednoczeni. Tak że wyborca już nie miał tego stresu przed urną, na kogo oddać głos. Tak że ja myślę, że to wszystko przemawia za tym, że idziemy w górę.

K.G.: Ja dzisiaj cytowałem rozmowę z Bartoszem Arłukowiczem, dziś w Gazecie Wyborczej jest ta rozmowa. Bartosz Arłukowicz co prawda nie jest członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale jest posłem klubu poselskiego Lewicy. I on mówi coś takiego, że ma swoje pomysły na to, w którą stronę powinien pójść Sojusz. „Musimy zdecydować, jaką formację budujemy – kolorową, otwartą, przyciągającą, w której jest ferment intelektualny, czy też partię czysto kadrową”.

K.P.: Ale dokładnie taką partią...

K.G.: Czyli kolorową, otwartą?

K.P.: ...różnorodną, kolorową, otwartą, w której jest ferment, budujemy. Ja zresztą z Bartoszem Arłukowiczem jeździłam dużo po Polsce, zakładaliśmy takie kluby myśli lewicowej i jest zapotrzebowanie na lewicę i ten ferment jest. Zresztą Bartosz w tym wywiadzie wspomina jedno z takich spotkań w Pułtusku, ale takich miejsc na mapie Polski jest naprawdę bardzo dużo. Tak że jesteśmy taką formacją. Zresztą to nie są tylko te rosnące notowania, ale także widać takie poparcie wśród młodych ludzi. Nie ma tygodnia, żeby naprawdę bardzo wielu młodych ludzi, studentów do nas się zapisywało. Więc to naprawdę świadczy o tym, że Sojusz się otwiera i po tych latach wielkiej smuty na lewicy, że tak powiem, następuje takie coś pozytywnego.

K.G.: Próbuje zdobyć poparcie w mediach wśród dziennikarzy, skarży do Trybunału Konstytucyjnego przepisy umożliwiające podsłuchiwanie dziennikarzy i śledzenie ich za pomocą billingów...

K.P.: Ale ja nie wiem, czy to jest...

K.G.: Ktoś kiedyś powie, że to Sojusz zapoczątkował, no to zrobimy mu dobrą prasę, my, dziennikarze.

K.P.: Panie redaktorze,  o tym, że nie ma tak naprawdę w Polsce rzeczywistej kontroli cywilnej nad służbami specjalnymi, mówię już od kilku lat. Tak że to nie jest nic nowego. A to, że skarżymy te przepisy, to dobrze, bo jeżeli służby, że tak powiem, stają się takim państwem w państwie i bez żadnej kontroli mogą podsłuchiwać obywateli, to nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi. Zresztą tak naprawdę często, jeżeli się rozmawia z sędziami, którzy rozpatrują wnioski o zgodę na inwigilację, bo to w końcu ostatecznie o tym decyduje sąd, to często sędziowie mówią, że tak naprawdę nie do końca wiedzą, na co wyrażają zgodę i muszą ufać tym, którzy te wnioski...

K.G.: Taki wniosek składają.

K.P.: ...taki wniosek składają. Tak że moim zdaniem tutaj w ogóle jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Tak że to nie jest tylko chęć zyskania sobie środowiska mediów. My o tym naprawdę mówimy od dawna.

K.G.: Pytanie tylko brzmi: kiedy Trybunał zajmie się wnioskiem Sojuszu, bo biorąc pod uwagę właśnie...

K.P.: No, biorąc pod uwagę, jak długo zajmował się komisją majątkową, ponad dwa lata...

K.G.: Otóż to, bo to dziś ma się zająć wnioskiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej o niekonstytucyjności działań komisji majątkowej. Wniosek złożony w roku 2009.

K.P.: Tak, tak że ten wniosek się zdrowo przeleżał. I mnie to dziwi, ponieważ wszyscy, łącznie z przedstawicielami Kościoła, sygnalizują, że działalność komisji nie jest konstytucyjna. To, że od tego rodzaju decyzji nie można się odwołać, to, że w państwie świeckim Kościół tak naprawdę przejmuje  olbrzymie dobra na trochę takich, powiedziałabym, dziwnych zasadach, jak powiedziałam, nie ma od tego odwołania. Często, tak jak przecież sytuacja na Białołęce, zostały przekazane Kościołowi dobra, ziemie, nieruchomości samorządu, na których miały powstać żłobki, przedszkola, boiska. I taka sytuacja jest w całej Polsce. Wydaje mi się, że im szybciej zakończymy prace tej komisji, tym lepiej, choć to, powiedzmy sobie szczerze, wzrost wniosków...

K.G.: Ale ma zakończyć, ma być zlikwidowana z końcem stycznia, czyli dzisiaj w zasadzie kończy działalność.

K.P.: No i szkoda, że tak długo to trwało, ponieważ bardzo wiele cennych nieruchomości zostało Kościołowi przekazanych. Ze szkodą, tak jak mówię, dla samorządów, a to oznacza, że ze szkodą także dla mieszkańców.

K.G.: A co się stało z wnioskiem Sojuszu w sprawie wyłączenia z orzekania w tej sprawie właśnie, dwójka sędziów...

K.P.: A dzisiaj również, tak, bo dwójka sędziów, jedna z tych osób, pani profesor Liszcz tu w zasadzie powinna się sama wyłączyć, ponieważ pracowała przy tych przepisach. No, zobaczymy, bo Trybunał najpierw powinien zająć się wnioskiem o wyłączenie dwójki sędziów. Ale to też pokazuje, że skoro tego rodzaju skład został wyznaczony do rozpoznania tej sprawy, no to też to moim zdaniem nie najlepiej świadczy o Trybunale.

K.G.: Czyli podejrzewa pani, że osoby, sędziowie mogą być nieobiektywni, tak jak pani sędzia Liszcz?

K.P.: No, mogą być nie... Instytucja wyłączenia sędziego przecież nie jest instytucją jakąś dziwną, prawda? Tylko również w postępowaniu i w sądach rejonowych, apelacyjnych, w Sądzie Najwyższym i także w Trybunale. Jeżeli jakaś osoba może być podejrzenie, że z jakichś powodów nie jest obiektywna, to powinna się tak naprawdę sama wyłączyć albo ciało orzekające, w którym zasiada, powinno taką osobę od prowadzenia danej sprawy odsunąć.

K.G.: Mówiliśmy o sondażach na początku naszej rozmowy pod kątem oczywiście tegorocznych wyborów parlamentarnych, które, no, wiele na to wskazuje, mogą toczyć się bez tego, do czego się przyzwyczailiśmy, my, wyborcy, czyli bez bezpłatnych ogłoszeń wyborczych, bez spotów reklamowych w prasie, w radiu i telewizji. To jest propozycja PJN-u popierana przez Platformę. Jeśli tak się wydarzy, to ten projekt przejdzie w sejmie i to zdaje się w miarę szybko, bo wszelkie zmiany mogą być dokonywane na pół roku przed ogłoszeniem terminu wyborów, więc trzeba się spieszyć. Co na to Sojusz?

K.P.: Ja osobiście bardzo się z tego cieszę, ponieważ myślę, że najbardziej skuteczną kampanię robi się wśród ludzi. To zresztą pokazały nasze dwie ostatnie kampanie, które zakończyły się można powiedzieć sukcesem, znaczy wysokimi notowaniami. Ja się nieraz trochę tak śmieję, że powinniśmy być jak pierwsi Apostołowie – wyjść po prostu do ludzi i o tym, co mamy do zaproponowania, rozmawiać bezpośrednio właśnie na spotkaniach w małych miejscowościach, w szkołach, na spotkaniach ze studentami, i o tym mówić, jaka powinna być lewica XXI wieku, co chcemy zaproponować. I to jest ta przyszłość. Tak że mnie wcale nie przeszkadza to, że nie będzie billboardów, że nie będzie spotów.

K.G.: No właśnie, billboardów też nie będzie większych niż dwa metry kwadratowe, nie będzie można nigdzie prezentować na ulicach miast czy na budynkach.

K.P.: Ale my chcemy nasze listy, panie redaktorze,  budować tak, aby były to osoby, które są znane w swoich środowiskach, bo ja w ogóle uważam, że kluczem do sukcesu są ludzie. Bardzo ważny jest program, ale być może jeszcze ważniejsze jest to, kto ten program będzie realizował. W związku z tym, ponieważ to są osoby znane w swoich środowiskach, więc nie są potrzebne wielkie billboardy, żeby pokazywać: to jest ta osoba, zagłosujcie, bo to ładnie wygląda. Przecież z samego billboardu w zasadzie co wyborca może... czego wyborca może się dowiedzieć? Tego, czy ta osoba jest... ładnie wygląda, czy brzydko, czy się ładnie uśmiecha, czy nie.

K.G.: Czasami twarz polityka na billboardzie nieco różni się od twarzy polityka w rzeczywistości, ale to...

K.P.: No więc właśnie, a Photoshop także działa. Tak że lepiej rozmawiać bezpośrednio.

K.G.: Czyli co, z tego, co pani mówi, wynika, że posłowie podniosą rękę za, jeśli ten wniosek będzie głosowany, ta propozycja?

K.P.: Ja w każdym razie...

K.G.: Żadnych ogłoszeń wyborczych?

K.P.: Ja w każdym razie rekomendowałabym, aby tak się właśnie stało.

K.G.: Jeszcze na koniec kwestia wypowiedzi prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego...

K.P.: Ojej! [wzdycha]

K.G.: ...którą wszyscy znamy, większość z nas zna, może nie wszyscy oczywiście. Chodzi o to, że ówczesny marszałek Bronisław Komorowski nie zgodził się na przesunięcie głosowań w sejmie, co spowodowało, że kilka osób musiało lecieć samolotem do Smoleńska, nie mogło skorzystać z pociągu. Jak powiedział Jarosław Kaczyński „gdyby marszałek Bronisław Komorowski nie był taki małostkowy, to te trzy osoby... ma tu na myśli panią poseł Natalli-Świat, panią poseł Gęsicką i pana posła Zająca, to te trzy osoby by dzisiaj żyły”.

K.P.: Jarosław Kaczyński jest jak taka substancja chemiczna, która zatruwa zdrowe środowisko naturalne. Im szybciej wyborcy odsuną go od życia politycznego, bo mogą to zrobić tylko wyborcy, tym lepiej.

K.G.: Sondaże tego nie potwierdzają, jeśli chodzi o poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości.

K.P.: Ale jednak, co mnie cieszy, poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości spada, ponieważ myślę, że wszyscy jesteśmy już zmęczeni polityką złych emocji.

K.G.: Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej, nasz gość. Dziękujemy za rozmowę.

K.P.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Czytaj także

Nowy sondaż: PiS odstrasza, SLD zachęca

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2011 02:30
Blisko połowa wyborców PO popiera ją głównie ze strachu przed PiS - tak wynika z sondażu TNS OBOP.
rozwiń zwiń

Czytaj także

NIK prześwietli budowę Orlików

Ostatnia aktualizacja: 27.01.2011 13:29
Bogusław Wontor (SLD): Posłowie Sojuszu zwrócą się do NIK o zbadanie, czy przy budowie boisk nie dochodziło do nadużyć.
rozwiń zwiń

Czytaj także

SLD do Trybunału: "służby specjalne były nadużywane do walki politycznej"

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2011 12:05
SLD ma złożyć do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie inwigilacji dziennikarzy przez służby specjalne.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Katarzyna Piekarska: Polacy zmęczeni walką między PO a PiS

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2011 00:50
Wiceprzewodnicząca SLD ma nadzieję, że jej partia może zdobyć 20-22 procent głosów w wyborach.
rozwiń zwiń