Rozmowa z Ewą Kopacz

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2012 07:15

Daniel Wydrych: Nasz gość w doskonałym humorze.

Krzysztof Grzesiowski: Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej pani Ewa Kopacz. Dzień dobry, pani marszałek.

Ewa Kopacz: Dzień dobry. No, niekoniecznie, bo dzisiaj padało, jak jechałam do państwa.

K.G.: No tak, ale z punktu widzenia tego, że tylko dziś i jutro, i wakacje, to są poselskie wakacje...

E.K.: Ale żeby jeszcze troszkę słońca było. No nie, oczywiście wakacje poselskie, ale praca w sejmie i kancelarii musi trwać, czyli dla mnie niekoniecznie.

K.G.: Pani marszałek, dziś w sejmie o podatkach, krótko mówiąc, bo to i likwidacja ulgi internetowej, bo to zmiany w zasadach ulg prorodzinnych czy też likwidacja tego przywileju, czyli 50% kosztu uzyskania przychodów dla twórców. Ale jeśli pani marszałek pozwoli, chciałbym wrócić do dyskusji, która tak na dobrą sprawę nie zaistniała, czyli do projektów ustaw o związkach partnerskich. Pani marszałek była w grupie posłów Platformy Obywatelskiej, którzy uważali, że taką dyskusję na podstawie tych propozycji tych ustaw należy rozpocząć. Liczniejsza grupa mówiła, że nie. No i konsekwencja jest taka, że dyskusji nie było. Dlaczego pani była za?

E.K.: No, powiem szczerze jest mi przykro z tego powodu, że ta dyskusja nie zaistniała na sali, bo dopiero wtedy, kiedy wysłuchamy wnioskodawcy, wtedy, kiedy słuchamy jego argumentów, wtedy, kiedy możemy się odnieść do tych argumentów, kiedy możemy powiedzieć, że coś jest niedoskonałe pod względem prawnym, kiedy powołujemy się na ekspertyzy, to jest to wypełnienie demokracji w moim pojęciu, czyli każdy ma prawo zabrać głos, każdy ma prawo bronić swojego stanowiska i każdy ma prawo być odmiennego zdania. Natomiast niedopuszczenie do porządku obrad to zamknięcie drogi do tego, żebyśmy rozpoczęli jakąkolwiek rozmowę na tematy ludzi, z którymi ja miałam okazję się spotkać, którzy widzą swój problem. No, nie możemy inaczej postępować, jak tylko w jeden sposób, mianowicie wszyscy jesteśmy równi, nawet jeśli jest nas niewielka grupa, to my żyjemy w tym kraju, w którym równość obowiązuje. Mamy prawo zabiegać o to, aby pewne regulacje zaczęły funkcjonować po to, żeby nam było łatwiej. I dlatego też rozumiem determinację tych ludzi, mimo że spotkając się z nimi, rozmawiając przez półtorej godziny, muszę panu powiedzieć, że ja odważnie powiedziałam im, że dla mnie na przykład pewne rzeczy są nie do zaakceptowania, ale nie wykluczam, że wyjście na salę i mówienie o tych problemach spowoduje, że wspólnie, niezależnie od tego, jakie mamy poglądy, że wspólnie uregulujemy ten obszar, który dla nich jest ewidentnym utrudnieniem.

K.G.: Ale przyjmuje pani argument, zresztą to jest argument pani kolegi z Platformy Obywatelskiej, o tym, że owe projekty miały nieusuwalne wady konstytucyjne, czyli dyskusja toczyłaby się nad propozycjami, które w każdej chwili można zakwestionować.

E.K.: Nie do końca tak, bo proszę pamiętać, że my spotykamy się również z opinią... Chociażby teraz będziemy mieli następny problem, kiedy będziemy mówić o in vitro. Jedna z ustaw, która otrzymała opinię komisji ustawodawczej jako niekonstytucyjna, a następna nie, mimo że zapisy są prawie że identyczne. Komisja...

K.G.: Może chodzi o to słowo „prawie”.

E.K.: Komisja ustawodawcza jest tą komisją, która tylko i wyłącznie opiniuje. Ja uważam, że w dobrze pojmowanej demokracji to sala i na tej sali mamy zdecydować, bo to my, posłowie otrzymaliśmy mandat od społeczeństwa, zdecydować, czy coś jest naszą regulacją, czyli funkcjonującym prawem, czy też nie. I pan, i ja dokładnie wiemy, że jakie prawo, takie nasze życie. Więc nie możemy ograniczać się tylko i wyłącznie do opinii, ale my w swoim rozumie, doświadczeniu mamy zdecydować, czy te opinie... Bo opinie też nie były jednoznaczne, jedna była za, czyli jedna mówiąca o tym, że jest to sprzeczne z zapisem Konstytucji, a druga opinia konstytucjonalisty mówiła, że nie. Więc dlatego też to my, posłowie często zarzucani różnymi opiniami, ale też mając w tyle głowy swoje poglądy, musimy zdecydować o tym na sali w głosowaniu. Szkoda, powiem panu szczerze, bo ja nie chciałabym, żebyśmy uciekali od tematów trudnych. Sejm to jest to miejsce, w którym się powinno rozmawiać również o trudnych tematach.

K.G.: No tak, ale tej ucieczki niby nie ma, bo teraz pani klub, czyli Platforma Obywatelska, powiada: mamy własny projekt, autorem jest poseł Artur Dunin...

E.K.: Tak.

K.G.: Wczoraj była dyskusja na prezydium klubu, czyli teoretycznie powinien być ciąg dalszy, prawda? Że ten projekt będzie dyskutowany już w gronie wszystkich posłów...

E.K.: Ale co by to przeszkadzało...

K.G.: No więc właśnie, tak się zastanawiam.

E.K.: ...żebyśmy dyskutowali nad trzeba projektami, prawda? Łącznie z tym projektem...

K.G.: Tamten był gotowy od lutego posła Dunina.

E.K.: No tak, ale jeszcze nie został złożony...

K.G.: Tylko podobno nie ujrzał dziennego światła.

E.K.: Nie został złożony jeszcze do Laski Marszałkowskiej, więc ja czekam na ten moment. Ale też muszę powiedzieć, że ci, którzy dzisiaj nie mieli szansy prezentować swoich pomysłów zapisanych w projektach ustaw, oni mogą ponownie złożyć swoje projekty. Więc dobrze by było, żebyśmy my potrafili dyskutować nad każdym projektem. Dlaczego? No bo właśnie w takiej dyskusji, wtedy, kiedy nie zgadzamy się z wieloma zapisami, rodzi się to najbardziej dobre, wydyskutowane prawo, a nie wtedy, kiedy tak tylko i wyłącznie w jednym kierunku.

K.G.: A może to jest tak, że zarówno związki partnerskie, jak i in vitro to są takie problemy, nad którymi  należy dyskutować, tylko broń Boże nie należy podejmować żadnej decyzji.

E.K.: No to szkoda dzisiaj czasu, tak? No właśnie trzeba. Właśnie trzeba.

K.G.: Przykład in vitro pokazuje, że znowu zespół jest powołany, będzie próba znalezienia porozumienia między dwoma projektami, które mają niewiele wspólnego, autorami są politycy Platformy Obywatelskiej i tak dalej, i tak dalej.

E.K.: No tak.

K.G.: I będziemy rozmawiać i udawać, że nic się nie stało.

E.K.: Proszę mi wierzyć, my taką dyskusję mamy już za sobą na klubie, kiedy żeśmy próbowali udowodnić, że te projekty w 90% się nakładają na siebie, czyli to nie jest tak, że to są dwa odrębne projekty. Wiadomą jest rzeczą, że w mojej partii, i sobie to bardzo cenię, są również ci, którzy są bardziej konserwatywni, i ci, którzy są bliżej środka. I trudno ich za to winić. Ta partia właśnie jest partią obywatelską, która łączy te środowiska. A skoro przez tyle lat Platforma Obywatelska potrafiła łączyć poglądy tych ludzi, jak państwo wiecie, potrafiliśmy jako Platforma Obywatelska w poprzedniej kadencji sejmu, jak i w tej podejmować trudne decyzje i wtedy byliśmy bardzo ze sobą związani i jednomyślni, to myślę, że w tej sprawie też dojdziemy do jednego wspólnego wniosku, w jakim obszarze należy to uregulować, bo należy to uregulować, to każdy to wie. In vitro dzisiaj funkcjonuje, nikt go nie zabronił, tylko dzisiaj obowiązkiem państwa jest przede wszystkim złożyć ofertę, z której ktoś, komu światopogląd pozwala, skorzysta lub też nie skorzysta, kiedy ma zupełnie inne podejście do... i inne odczucia swoje własne, ale dać mu tę ofertę, która jednocześnie, i to jest najważniejsze, będzie ofertą bezpieczną. Czyli ta pani czy ta młoda dziewczyna, która decyduje się na skorzystanie z tej formy wychodzenia z tych skutków bezpłodności, ona musi mieć poczucie, że w tym państwie pójdzie do kliniki, która jest kliniką standaryzowaną, że tam będzie dobry sprzęt, że tam dostanie taką, a nie inną dawkę leku, że tam będzie mogła bezpiecznie przejść ten cały zabieg. Więc są pewne obszary, które muszą być, że tak powiem, pod kontrolą. I to trzeba zrobić, no i...

K.G.: Czyli sugeruje pani marszałek, że obie te kwestie zostaną rozwiązane w tej kadencji.

E.K.: Na pewno jesteśmy krok dalej...

K.G.: Aha.

E.K.: ...bo jak pan pamięta, to zwykle w poprzednich kadencjach było tak, że projekty, nawet jeśli trafiały do komisji, to one gdzieś tam umierały śmiercią naturalną do momentu zakończenia kadencji. Dzisiaj już potrafimy o tym mówić, dzisiaj potrafimy się spierać na ten temat, dzisiaj już kluby na ten temat mówią, kluby dzisiaj składają swoje propozycje. Ja... Moją ambicją będzie, aby doprowadzić do tego, żebyśmy my mieli na sali przynajmniej to drugie czy pierwsze czytanie tych projektów, nawet jeśli one będą zupełnie różne, bo jak pan wie, my dzisiaj w sprawie in vitro jesteśmy od PiS-u, który mówi: nie chcemy in vitro i będziemy karać za in vitro lekarzy, którzy będą wykonywać tą metodą zapłodnienie, a z kolei do lewej strony, gdzie się mówi: wszystko jest możliwe łącznie z zamrażaniem zarodków. Więc musimy mieć tę mądrość w sobie, żeby o tym dyskutować w sposób odpowiedzialny i ja w to wierzę, że w tym parlamencie się to uda.

K.G.: I jeszcze jedna sprawa, pani marszałek, tak bez żadnych wątpliwości, powiedziała (nie zacytuję dokładnie, ale oddam ducha tej wypowiedzi), że resort rolnictwa to domena Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dzisiaj ludowcy mają przedstawić nazwisko nowego szefa resortu premierowi...

E.K.: Tak.

K.G.: Wcześniej pan prezydent oczywiście ma podpisać dymisję byłego ministra Marka Sawickiego.

E.K.: Tak.

K.G.: Czy to na pewno będzie polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego zaakceptuje premier Donald Tusk?

E.K.: My odbyliśmy wczoraj zarząd krajowy, na którym mówiliśmy o tym, jak to powinno wyglądać, przedstawił nam również sprawozdanie z rozmowy z panem premierem Pawlakiem pan przewodniczący, pan premier Donald Tusk, który powiedział, że to po tym wczorajszym spotkaniu PSL-u dzisiaj na jego ręce pan premier Pawlak złoży... przedstawi nazwisko kandydata na to stanowisko. Więc myślę, że tak się stanie zgodnie z tymi ustaleniami.

K.G.: I premier zaakceptuje?

E.K.: No, jeszcze nie wiemy, co ma zaakceptować.

K.G.: Nazwisko.

E.K.: No to w zależności od tego, jakie nazwisko i jaka będzie argumentacja. Ja bym nie chciała, żeby to było tak, że dzisiaj Platforma Obywatelska będzie kaprysić, marudzić, ale Platforma Obywatelska będzie na pewno stawiać pewne wymagania i określi bardzo wysoki standard co do tego, co należy szybko zrobić. Bo my dzisiaj w Polsce, jak pewnie wszyscy to wiemy, bo obserwujemy to, co się dzieje na świecie, widzimy, co się dzieje w Europie, widzimy, że nawet bardzo zamożne włoskie miasta dzisiaj ogłaszają swoją niewypłacalność, więc nie jest dobrze. Globalnie kryzys rzeczywiście zaczyna się rozkręcać, więc nam w Polsce, tu przede wszystkim potrzeba takiej stabilności politycznej i odpowiedzialności politycznej. Jeśli mam do załatwienia sprawę, która wymaga natychmiastowego załatwienia, to myślę, że tę odpowiedzialność, czyli nadzór, ale też posprzątanie w tym obszarze musi nastąpić szybko i będzie się to działo oczywiście nie w formie gry politycznej, ale pewnych określonych umów, czytelnych umów między jedną a drugą stroną. My dzisiaj zdajemy sobie sprawę z tego, że czasu na przepychanki polityczne nie ma. Dzisiaj jest czas na ciężką pracę i taką odpowiedzialną pracę polityków i nie tylko koalicji. I dobrze by było, żebyśmy w tej odpowiedzialności wrócili po wakacjach do sejmu.

K.G.: No właśnie, ciężka praca, ciężką pracą, ale na razie przed posłami wakacje od soboty. Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej Ewa Kopacz. Pani marszałek, dziękujemy bardzo.

E.K.: Trzymamy kciuki za Radwańską.

K.G.: A dlaczego tylko za Radwańską?

E.K.: No bo dzisiaj słyszałam, że już została rozstawiona.

K.G.: No tak.

D.W.: Siatkarze jeszcze.

K.G.: A, siatkarze jeszcze.

E.K.: Siatkarzy uwielbia.

D.W.: Lekkoatleci.

E.K.: Ale dzisiaj jest dziewczyną...

K.G.: Ciężarowcy.

E.K.: ...i kawał roboty zrobiła...

K.G.: I nasza pięściarka.

E.K.: Czyli generalnie za wszystkich, tak?

K.G.: Do tego zmierzamy.

E.K.: Ale panią Radwańską w sposób szczególny.

K.G.: Dobrze, ale którą? Agnieszkę czy Urszulę?

E.K.: Agnieszkę.

K.G.: Agnieszkę jednak. Dziękujemy bardzo, pani marszałek.

E.K.: Dziękuję bardzo.

(J.M.)