Rozmowa dnia: Bogdan Zdrojewski

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2013 07:15

Krzysztof Grzesiowski: Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego. Dzień dobry, panie ministrze.

Bogdan Zdrojewski: Dzień dobry państwu, dzień dobry panom.

Czy był pan może w tym wąskim gronie osób, które miały okazję obejrzeć film przygotowany przez National Geographic na temat katastrofy Tu-154M? Wczoraj była taka projekcja.

Nie, nie byłem.

Nie miał pan zaproszenia?

Nie miałem zaproszenia i w związku z tym też nie byłem.

Ten film będzie do obejrzenia w niedzielę o 21.00 właśnie na polskojęzycznym kanale National Geographic. Na razie to wzbudza emocje o tyle, że oburzeni są ci, którzy nie zostali zaproszeni, na tych, którzy byli i komentują.

Ja nie należę do tej grupy oburzonych, ale film w niedzielę prawdopodobnie zobaczę.

Panie ministrze,  porozmawiajmy o tym, co być może czeka media publiczne od 1 stycznia 2014 roku. Być może czeka, podkreślam, chociaż swoją drogą nie wiem, czy aby na pewno ta data jest właściwa. Mówimy o nowych regulacjach, które będą dotyczyły mediów publicznych. Pan taką datę podaje, a tymczasem ja znalazłem informację z 14 stycznia dotyczącą właśnie tej sprawy. Oto przewodnicząca sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu pani Iwona Śledzińska-Katarasińska mówi, że nowa ustawa określająca źródła finansowania mediów publicznych powinna powstać jak najszybciej, ustawę należy uchwalić w pierwszych miesiącach tego roku, czyli gdzieś już teraz mniej więcej, i w tej sprawie rozmawiała z premierem. Czy pan coś wie na ten temat?

Rozmawiała także ze mną, rozmawiamy cały czas właściwie, konsultujemy różnego rodzaju pomysły, które pojawiają się także w Europie. Na dziś mogę powiedzieć, że największa dyskusja, największa debata trwa w Niemczech, czyli u naszych sąsiadów, tam wprowadzono opłatę powszechną, opłatę z pewnymi wadami albo z pewnymi niedoskonałościami, które stały się przedmiotem dyskusji. Przede wszystkim przypomnę, że obciążono tą opłatą tam m.in. niewidomych i głuchoniemych, co wywołało też pewne retorsje, ale też opłata jest dosyć wysoka, zwłaszcza dla niektórych podmiotów gospodarczych i tej debacie też się przyglądamy. Natomiast jeszcze raz przypomnę, jestem przeciwnikiem podejmowania prac nad ustawą wtedy, kiedy nie ma dobrze skonsultowanego projektu, to po pierwsze, i nie ma wysokiego prawdopodobieństwa, że uzyskamy zgodę, dość taką wyraźną zgodę w parlamencie na określone rozwiązania. W chwili obecnej na razie mamy sytuację taką, że o tej opinii wewnętrznej można powiedzieć, że z jednej strony jest rozedrgana, a z drugiej strony że zapotrzebowania na te nowe regulacje są dość powszechne.

Ale czy wypowiedź przewodniczącej sejmowej komisji kultury to było takie wyjście przed szereg, czy jest jakieś ziarno prawdy w tym, co powiedziała?

Jest ziarno prawdy, dlatego że rzeczywiście sytuacja polskiej telewizji nie jest najlepsza, i to od lat, choć spodziewam się, że rok 2013 będzie lepszy niż ten, który jest za nami. Przy tej okazji gratulacje dla Polskiego Radia, dlatego że Polskie Radio, jak orientuję się, w chwili obecnej prawdopodobnie kończy rok 2012 z wynikiem pozytywnym, czyli z wynikiem dodatnim, dawno tak nie było. Muszę też powiedzieć, że cały czas współpracuję i z telewizją publiczną, i z państwem, czyli z radiem publicznym, w różnych obszarach, bo są to obszary takie związane z digitalizacją zasobów na przykład czy też niektórymi przedsięwzięciami związanymi z rejestracją określonych wydarzeń. I wiem dokładnie, jak bardzo ta niestabilność finansowa, krótko mówiąc, doskwiera.

No ale pewne propozycje rozwiązań już, że tak powiem, przeniknęły do opinii publicznej, powszechna opłata audiowizualna – czy to jest pewnik?

Nie, to nie jest pewnik, to jest jeden z 4 wariantów postępowań w odniesieniu do publicznych mediów. Powiem tylko tyle, że opłata audiowizualna została pomyślana tak, aby była po pierwsze mniej dotkliwa od abonamentu zarówno finansowo, czyli niższa...

Czyli w jej wysokości.

...w jej wysokości, łatwiejsza w opłacie, bo będzie można ją uiszczać także drogą internetową, a nie tylko i wyłącznie za pośrednictwem poczty, że w poszczególnych regionach są dopuszczone rozwiązania rozmaitych płatności poboru krótko mówiąc, że opłata audiowizualna też nie byłaby dotkliwa dla podmiotów gospodarczych, byłyby to opłaty niższe niż w chwili obecnej, dla większości podmiotów dość nawet znacznie. Natomiast co jest istotne, co ważne – także w tym projekcie likwiduje się dość anachroniczny obowiązek rejestrowania odbiornika radiowego i telewizyjnego. Natomiast są jeszcze inne rozwiązania. Jest rozwiązanie finansowania telewizji z budżetu państwa i z opodatkowania nadawców prywatnych, myślę tu o reklamach. W niewielkim stopniu też, ale byłby to tzw. fundusz misji publicznej, z którego finansowane byłyby projekty nie tylko w radiu i telewizji publicznej, ale także niektóre programy o charakterze misyjnym w telewizjach komercyjnych, gdyby się takie pojawiały. Natomiast jest to oczywiście projekt dość złożony, dość skomplikowany. Zakładamy także taki wariant, niestety zakładamy też taki wariant w tym postępowaniu, że po to, aby doprowadzić do dofinansowania mediów publicznych, one muszą także przejść pewną reformę, czyli przez pewien czas, w którym nie ma tego dodatkowego wspomagania, jest taki, krótko mówiąc, ekonomiczny przymus licznych samoograniczeń.

Powiada pan, że rejestracja odbiornika to jest anachronizm. A czy krok dalej robiąc, abonament to też według pana anachronizm w tej postaci, w jakiej obowiązuje dzisiaj?

Abonament w tej postaci jest także anachronizmem, dlatego że jest podatkiem nieskutecznym, to po pierwsze, widzimy to wyraźnie, po drugie – powiązany z rejestracją odbiornika radiowego i telewizyjnego nie uwzględnia tego wszystkiego, co w świecie technologicznym się zdarzyło, stało, jak i również jego pobór jest także anachroniczny, trudny dla obywatela i z tego powodu abonament w pewnej perspektywie powinien zostać zastąpiony albo inną opłatą, właśnie niezwiązaną z rejestracją odbiornika radiowego i telewizyjnego, albo pomocą telewizji publicznej, pomocą publiczną, z czym nie jest łatwo, bo trzeba ją notyfikować w Komisji Europejskiej, jeżeli dokonujemy takiej rewolucyjnej zmiany jak właśnie likwidacja abonamentu i przejście na finansowanie z budżetu czy z innego podatku, ale też trzeba pamiętać, że sam abonament został pomyślany w zupełnie innych warunkach i ekonomicznych, i technologicznych.

Pan z tych rozwiązań kilku jest za powszechną opłatą audiowizualną? To jest według pana najlepszy pomysł?

Uważam, że opłata audiowizualna jest najlepsza, ale trzeba pamiętać, że po pierwsze musi być rzeczywiście niższa od abonamentu w chwili obecnej, musi być mniej dotkliwa, niezwiązana właśnie z tymi rejestracjami odbiorników radiowych i telewizyjnych, bo to trzeba wyrzucić do lamusa, ale też uważam, że trzeba zastosować te mechanizmy, które będą mechanizmami uwalniającymi tę grupę społeczną z opłat, która nie ma możliwości korzystania z radia, telewizora, czyli tę grupę, która w Niemczech np. została obciążona, o której wspomniałem wcześniej, ale być może także inne grupy, np. emeryci czy renciści, którzy jednoosobowo prowadzą gospodarstwo domowe.

Czy przyjmując założenie, że będzie taka opłata, jak to będzie związane z możliwością emisji reklam? Jak pan to widzi? Pan jako minister kultury.

Przypomnę, że telewizja publiczna i radio publiczne w chwili obecnej ma ograniczenia dotyczące reklam, w telewizji publicznej nie można przerywać filmów reklamami, nie można przerywać wielu audycji, audycji np. dla dzieci, tak że te ograniczenia obowiązują i według Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji te ograniczenia kosztują telewizję od 100 do 300 mln złotych rocznie minimum. I te ograniczenia byłyby wraz z jednym z projektów nie tylko kontynuowane, ale także nieco powiększane. Wszystko zależy oczywiście od tego, jak opinia publiczna podejdzie do określonych opłat, bo im będą te opłaty skromniejsze, tym na media publiczne trzeba nakładać skromniejsze także ograniczenia w zakresie reklam. Ale ograniczenia dotyczące reklamowania w telewizji i w radiu według mojej oceny powinny minimum być utrzymane na obecnym poziomie.

Wrócę do daty jeszcze na koniec tego wątku 1 stycznia 2014, to realna data?

Nie wiem, wydaje mi się, że taka data najbardziej optymalna, natomiast nie składam deklaracji w tej materii, bo ta decyzja nie zależy ode mnie.

Przypomina sobie pan minister protesty w sprawie Acta, porozumień Acta?

Oczywiście.

I przypomina pan sobie tę inicjatywę pana resortu i Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji spotkania na temat problemów, jakie rodzi prawo autorskie. Te spotkania miały miejsce z różnego rodzaju organizacjami?

Tych spotkań było sporo, było ich kilkanaście, jak pamiętam, mało tego, one są kontynuowane. Zresztą...

O, naprawdę?

Tak. Zresztą w czasie tych debat zostały sformułowane też określone zadania dla instytucji nie tylko mi podległych, ale także innych, i te zadania powoli są realizowane. Trzeba pamiętać, że podpisaliśmy umowę z telewizją publiczną w ubiegłym roku na nie tylko digitalizację zasobów telewizji publicznej, ale także udostępnianie w domenach publicznych tej zawartości, która podlega procesowi digitalizacji. Poprawiamy cały ten także uzysk, który jest w chwili obecnej w adresach kompetencyjnych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przypomnę, że te adresy kompetencyjne w zakresie digitalizacji są cztery: jest to Narodowy Instytut Dziedzictwa w zakresie zbiorów muzealnych i obiektów dziedzictwa materialnego, jest to Biblioteka Narodowa, jest to NAC, czyli Naczelne Archiwa Cyfrowe, i jest to Narodowy Instytut Audiowizualny. Ten ostatni zresztą otrzymał sporo środków finansowych, dokonuje w tej chwili przetargów pod przedsięwzięcie niezwykle ważne z punktu widzenia właśnie istnienia tej domeny publicznej, czyli zmiany charakteru funkcjonowania siedziby Narodowego Instytutu Audiowizualnego, będzie tam bardzo nowoczesny adres, który będzie nam zapewniał nam stałe dostarczanie nowych treści do właśnie tej domeny publicznej, do tego zasobu narodowego w zakresie przede wszystkim wydarzeń muzycznych, wydarzeń koncertowych, wydarzeń festiwalowych, ale nie tylko. I powrócę jeszcze na moment do tej umowy podpisanej i z Polskim Radiem, i z telewizją publiczną, bo digitalizacja tego zasobu ruszyła naprawdę z impetem i jestem przekonany, że będziemy zadowoleni z tego efektu, z efektu, który będzie się pojawiał sukcesywnie, a nie za parę lat.

Tak mi się wyrwało to naprawdę, bo czytam wypowiedź pana Jarosława Lipszyca z Fundacji „Nowoczesna Polska”, który mówiąc o tych spotkaniach, o rozmowach w Ministerstwie Kultury i w Ministerstwie Administracji powiada, że nie przyniosły te rozmowy żadnych konkretnych propozycji zmian prawa autorskiego, ponieważ minister kultury wstrzymał spotkania. No to wstrzymał pan, czy pan nie wstrzymał, panie ministrze?

Nie, nie wstrzymałem, nie wiem, skąd taka wypowiedź. Rozmowy są kontynuowane, kolejne zaproszenia poszły także do obywateli kultury, następne spotkanie jest w lutym, o ile pamiętam, za kilka tygodni. Trwają także konsultacje te, które dotyczą tego kontekstu szerszego, czyli europejskiego. Trzeba pamiętać, że żadne państwo w Europie przy obecnej technologii nie rozwiąże problemów prawa autorskiego samodzielnie, że musimy oglądać się także na te dyrektywy, które się pojawiają i nad którymi się pracuje. Śledzimy je  nie tylko biernie, ale także uczestniczymy w nich aktywnie. Zmiany w prawie autorskim są nieuchronne i one nastąpią w określonej perspektywie czasowej. Natomiast ja jestem ostrożny tylko w jednej rzeczy, bo będę zawsze stał tu murem za twórcami, w takim łatwym postponowaniu grupy twórców i żądaniu od nich nieodpłatnego udostępniania tego, co jest przedmiotem ich twórczości, aktywności, bo byłoby to źródłem naprawdę poważnej klęski. Trzeba do tego podchodzić niezwykle ostrożnie, z ogromnym szacunkiem dla artystów, jesteśmy z nich naprawdę dumni. Powinniśmy dbać o to, aby mieli z czego także żyć.

Na koniec, panie ministrze,  inwestycja związana z kulturą tegoroczna, w 2013 roku, która jest dla pana może nie tyle najważniejsza, co najbardziej prestiżowa, z której będzie pan najbardziej dumny.

Mamy akurat rok wyjątkowy...

No właśnie tych inwestycji ma sporo być ukończonych w tym roku, więc...

Blisko 200 inwestycji prowadzę w tym roku za kwotę miliarda dwustu, więc to rzeczywiście jest absolutny rekord, natomiast te najważniejsze inwestycje, które będą finalizowane w tym roku, nie wszystkie zakończone, ale finalizowane, czyli największe nakłady poniesiemy właśnie w tym roku, to jest sala filharmoniczna, narodowa i symfoniczna Orkiestry Polskiego Radia w Katowicach, to jest Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu, to jest Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, bardzo ważna inwestycja, która właśnie w tej chwili jest finalizowana...

A skoro w Gdańsku jesteśmy, to  może Teatr Szekspirowski?

Teatr Szekspirowski również będzie tą inwestycją, która będzie miała prawie finał, otwarcie przewidujemy na rok później. Będzie także, jeżeli mówimy o Gdańsku, bardzo ważny postęp na inwestycji Muzeum Drugiej Wojny Światowej, ale do tego dochodzą inwestycje, które będą otwierane za moment, bo kończymy Teatr Gardzienice w Lublinie czy na Lubelszczyźnie, powolutku dobiega końca Pałac Powizytkowski, Europejskie Centrum Kompozycji Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach, otwarcie w maju, do tego dochodzi Europejskie Centrum Numizmatyki w Krakowie, 4 szkoły artystyczne wyższe i 6 szkół artystycznych I i II stopnia, w tym liceum plastyczne, do tego dochodzą inwestycje, które są inwestycjami dla mnie bardzo istotnymi także, bo np. to jest Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu, finał przewidujemy właśnie w tym roku, Akademia Muzyczna z salą koncertową, co dla mnie także jest istotne, w Łodzi, do tego dochodzą oczywiście inwestycje w miejscowościach mniejszych, z których jestem bardzo dumny, bo to one decydują tak naprawdę potem o szansach pozyskiwania tych talentów i poszerzania także kompetencji kulturowych społeczeństwa. W każdym bądź razie, przypomnę, rzeczywiście miliard dwieście blisko 200 inwestycji w całym kraju.

Z tego, co pan powiedział, to się pan naprzecina, panie ministrze,  wstęg.

Do przycinania wstęgi się zazwyczaj nie spieszę, natomiast rzeczywiście odwiedzam inwestycje także w czasie realizacji. Wydaje mi się, że to jest takie niezbędne, aby dbać o to, jak one przebiegają, jak one będą w finale wyglądać. Tak jak było to np. w Operze Podlaskiej, która – przypomnę – ma wyprzedane bilety na 3 miesiące naprzód.

Bogdan Zdrojewski, minister kultury i dziedzictwa narodowego, był gościem Sygnałów dnia. Dziękujemy za spotkanie.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)