Rozmowa dnia: Anna Grodzka

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2013 07:15

Krzysztof Grzesiowski: W naszym studiu pani poseł Anna Grodzka, Ruch Palikota. Witamy, dzień dobry.

Anna Grodzka: Dzień dobry, dzień dobry wszystkim.

Proszę potwierdzić, czy to się zgadza – godzina 11 prezydium klubu Ruchu Palikota, o 15-ej posiedzenie klubu i tam mają zapaść  decyzje w sprawie obsady stanowiska wicemarszałka Sejmu. I to dziś wszystko.

Taki jest plan.

I pani wyraża zgodę, jeśli taka propozycja ze strony prezydium padnie?

Tak, tak, już powiedziałam w klubie, że wyrażam zgodę, jeśli padnie ostatecznie taka propozycja na kandydowanie.

Ale ma być głosowanie w klubie.

Tak, oczywiście.

Czyli może ewentualnie pani nie przejść.

Ależ oczywiście. Mogą być inne kandydatury, mogę nie przejść.

Tylko jest jeden problem – żeby panią powołać, to najpierw trzeba odwołać panią Wandę Nowicką.

No tak, oczywiście to jest rekomendacja klubu. My dzisiaj będziemy podejmowali taką decyzję na wypadek, gdyby pani Wanda Nowicka zrezygnowała albo została odwołana.

A w czasie głosowania w Sejmie nad odwołaniem pani Wandy Nowickiej czy pani podniesie rękę na tak?

Nie, nie, podniosę, wtedy, kiedy będzie głosowanie, na nie. Ja bardzo cenię sobie panią Wandę Nowicką i jej pracę. Argumentowałam zarówno na prezydium, jak i na klubie przeciw decyzji o odebraniu jej rekomendacji. Uważam, że wykonała ogromną pracę i byłam przeciw tej decyzji po prostu.

Swoją drogą to dziwne, że tylko pani partia zdecydowała się na taki ruch. Inne partie, które mają swoich marszałków i wicemarszałków lub tylko wicemarszałków nie zdecydowały się na to, by odwoływać swoich przedstawicieli za to, że wzięli nagrody.

No, nie wiem, taki padł wniosek i taki był wynik głosowania wtedy, kiedy tę rekomendację pani marszałkini odebrano. Ja mówiłam, że ja jestem przeciw takiemu rozwiązaniu, chociaż doceniam jak gdyby argumenty, które stoją po tej stronie. My chcemy pójść do... znaczy chcemy działać w taki sposób, żeby być jak gdyby zupełnie wolni od chęci posiadania i coś takiego. Myślę, że to był tego typu symbol odwołanie pani Wandy Nowickiej, chociaż ja absolutnie wierzę, że pani Wanda Nowicka nie z intencji wzięcia tej nagrody i posiadania tych pieniędzy to zrobiła, tylko że po prostu ta nagroda została przyznana podczas posiedzenia, kiedy jej na nim nie było, i wpływała gdzieś tam na konto. Ja często też nie zauważam. Bo to nie jest tak, że od razu cała kwota wpłynęła, tylko ona miesięcznie tam była podzielona, więc spokojnie można było nie zauważyć tej kwoty. Zresztą po prostu to nie jest jej decyzja o przyznaniu sobie, to była decyzja prezydium.

No tak, ale klamka zapadła, Ruch Palikota, zdecydował tak, a nie inaczej. A kiedy lider pani partii Janusz Palikot proponował pani stanowisko wicemarszałka, pani się zgodziła. Dlaczego? Co o tym zdecydowało?

Ja zgodziłam się z kilku powodów. Oczywiście nigdy życie nie jest takie proste, że się z jednego powodu o tym... podejmuje tego typu decyzje. Ale, no, kilku przyjaciół w klubie i poza klubem doradzało mi taką decyzję. Widzi pan, ja myślę, że to, co robiła Wanda Nowicka, trzeba w jakiś sposób kontynuować i myślę, że jestem do tego predestynowana, wiem, o co jej chodziło i mogę tę pracę podjąć.

Jeden z pani kolegów powiada, że musi być pani przygotowana, bo atak będzie brutalny.

No, atak jest brutalny, jak pan pewnie...

Mimo wszystko?

Tak. Tak, mimo wszystko, bo innym z powodów, dla którego przyjęłam tę propozycję, jest ten sam powód, dla którego podjęłam decyzję o kandydowaniu do Sejmu, czyli z jednej strony chęć udziału w polityce, w moim takim odczuciu wewnętrznym, naprawy polskiej rzeczywistości, a drugi to jest taki że ta sama misja, która przyświecała mi, kiedy ujawniłam swoją tożsamość w Fundacji „Trans-Fuzja”, no, po prostu myślę, że jeżeli będę w stanie pokazać, że osoba transpłciowa, taka jak ja, jest w stanie podołać trudnym zadaniom, to myślę, że to będzie realizacja tej misji, dlatego że każdy niezależnie od, nie wiem, koloru skóry, rasy, pochodzenia, nie wiem, leworęczności czy koloru włosów, ma, powinien mieć szansę w polskim społeczeństwie, a problem osób transpłciowych zamiatany był pod dywan. Wiele jest nienawiści w Polsce i przeciwko tej nienawiści, za ludzką wolnością, za równością, po prostu to jest ta myśl, która mi wtedy przyświecała i mam ją teraz również jako cel.

Prezentowaliśmy przed godziną siódmą opinie polityków na temat pani osoby jako ewentualnego kandydata na fotel wicemarszałka, partyjnie rzecz biorąc, i tak – Platforma Obywatelska powiada ustami Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, że Platforma zwykle szanowała decyzje poszczególnych klubów, które wystawiały swoich reprezentantów, była za, tyle tylko, że nie wie, czy pani ma tyle doświadczenia, żeby sobie z tym stanowiskiem poradzić. Dla Andrzeja Dery z Solidarnej Polski pani kandydatura szokuje. I tu SLD – ciekawa sprawa, bo z jednej strony Leszek Miller mówi, że przede wszystkim będą przeciwko odwołaniu pani Wandy Nowickiej, ale już Ryszard Kalisz stwierdza, że poprze Sojusz pani kandydaturę. „To wspaniała polityczka”, tak powiedział o pani. No i mamy wreszcie stanowisko Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Błaszczak, szef klubu, w tym studiu mówił niedawno, że PiS nie poprze pani osoby, ale nie dlatego, że chodzi o panią, tylko chodzi w ogóle o Ruch Palikota. No i mamy jeszcze propozycję Jarosława Kaczyńskiego, by w ogóle zmniejszyć liczbę wicemarszałków z pięciu do czterech, czyli możemy mieć po raz pierwszy bodaj do czynienia w Sejmie z przypadkiem, że trzecia partia w ostatnich wyborach parlamentarnych nie miałaby swojego reprezentanta w prezydium Sejmu.

No tak, mnie nie dziwi to, że część konserwatywna sali jest przeciwko w ogóle kandydaturze kogokolwiek z Ruchu Palikota czy mnie w szczególności na to stanowisko. Po prostu taki jest układ w parlamencie. Wszystkie inne opinie szanuję, ja myślę, że to, co mówi SLD, że jest jakby przeciwko odwołaniu Wandy Nowickiej, myślę, że mają do tego prawo. No a to, że szokuje to pana Derę, myślę, że to nie do końca prawda, dlatego że spotykamy się w Sejmie na komisji, już się chyba zdążył oswoić.

To znaczy, że co, że przed kamerami telewizyjnymi kiedy się wypowiada, go szokuje, a kiedy pracują państwo w komisji wspólnie, to go nie szokuje?

Takie odnoszę wrażenie. Zresztą, wie pan, jednak Sejm to jest to pewnego rodzaju teatr, który odbywa się właśnie pod okiem kamer i okiem dziennikarzy, okiem publiczności. No i myślę, że to jest element tego teatru.

Czy pani poseł nie wybiera się do Europarlamentu przypadkiem w najbliższych wyborach?

No, to jest decyzja, która dopiero będzie w przyszłości. Widzi pan, jeżeli będę pracowała jako wicemarszałkini, to być może zostanę tutaj. Zresztą w ogóle ja mam w tej chwili taki problem, mianowicie ja się podjęłam kilku zadań jako posłanka, które mnie wciągnęły, fascynują i absolutnie chcę je kontynuować, natomiast tutaj następne zadania na mnie czekają i jeśli się obawiam tego, czy jestem w stanie podołać pracy jako wicemarszałkini i posłanka jednocześnie, to tylko z powodu tego, że stawiam sobie szeroki front prac do wykonania. Ja prowadzę zespół parlamentarny zrównoważonego rozwoju „Społeczeństwo FAIR”, który w moim przekonaniu wprowadza do Sejmu debatę merytoryczną, której tam bardzo, bardzo brakuje, z udziałem organizacji społecznych, związków zawodowych i naukowców. Chcę absolutnie tą pracę kontynuować. Koordynuję działalność programu... znaczy koordynuję konstruowanie programu przez Ruch Palikota. Jesteśmy nową formacją, nie mamy jeszcze w każdej sprawie swojego stanowiska, są rozbieżności oczywiście w klubie, jest dyskusja. Tę dyskusję koordynuję po to, żebyśmy posiadali program, który będzie wytyczał kierunek naszego działania i tak dalej.

O ten Europarlament pytam dlaczego. Mianowicie jeśli pani poseł sobie przypomina, w październiku w zeszłym roku było takie głosowanie w klubie, kto ewentualnie miałby stanąć na czele listy Ruchu Palikota w wyborach do Parlamentu Europejskiego, i pani zajęła tam pierwsze miejsce, zdobyła pani najwięcej głosów. I co ciekawe, przy tej okazji znalazłem wypowiedź jednego z pani kolegów. Jak to bywa w takich przypadkach, jest to wypowiedź anonimowa, nie ma imienia i nazwiska tego posła, a nawet posłów, tu kilka osób się złożyło, że to nie kompetencje w sprawach międzynarodowych miałyby zdecydować o pani zwycięstwie wówczas podczas tego głosowania, bo nie zasiada pani ani w komisji spraw zagranicznych, ani w komisji ds. Unii Europejskiej, ale – uwaga”: „Myślę, że telewizje przyjeżdżałyby do nas z całego świata, pierwsza transseksualna deputowana w Europarlamencie, jeszcze na dodatek z Katolandii”, to dosłownie.

No...

Nie czuje się pani jakoś tak... nie najlepiej?  Że to nie kompetencje, że nie umiejętności, ale... proszę wybaczyć słowo, ale taką ciekawostkę mamy, pokażemy ją w Parlamencie Europejskim. Pani koledzy tak mówią.

No, pewnie tak jest rzeczywiście, skoro pan tak mówi. Na pewno nie jest to dla mnie miłe, ale ja też nie uważam, że ja mam jakieś szczególne kompetencje dotyczące spraw międzynarodowych. Zresztą posłowanie w Europarlamencie nie na tym polega. Tutaj raczej chodzi właśnie o reprezentowanie polskiego interesu w sposób taki, w jaki dana lista jak gdyby ustala go, tak? I myślę, że tutaj byłabym w stanie to robić. Ale naprawdę to nie powinno być absolutnie w tej chwili tematem, dlatego że naprawdę nie ma ani żadnej propozycji, ani żadnej decyzji. To nie było głosowanie, proszę pana, to był taki plebiscyt...

Plebiscyt.

...kto mógłby ewentualnie. I to nie ja o tym zdecydowałem, tylko posłowie wybrali mnie jako jakąś propozycję, być może także z takimi intencjami, jakie pan tutaj opisuje.

„Mam prawo do korzystania z wolności słowa”, mówi pani poseł Krystyna Pawłowicz po całej tej sprawie związanej z wypowiedziami pod pani adresem.

No, ja absolutnie podzielam zdanie pani Krystyny Pawłowicz w tej sprawie, ma prawo, tak? Tylko pytanie: czy ma prawo siać nienawiść? Czy wolność słowa nie ma czy nie powinna mieć jakichś granic? Wydaje mi się, że to jest działanie, które działa w ogóle destrukcyjnie społecznie, tak? To znaczy, nie wiem, mamy też problem wszędzie z tym „hejtingiem” tak zwanym, z nienawiścią, która szerzona jest w sieci, ale pani Krystyna Pawłowicz jako doktor habilitowany, wykładowca uczelniany, posłanka, sędzia trybunału, myślę, że z ust takiej osoby to jest rzeczywiście szokujące i ta wypowiedź jest absolutnie antyspołeczna.

Dziękujemy za spotkanie, dziękujemy za rozmowę. Pani poseł Anna Grodzka, Ruch Palikota, była gościem Sygnałów dnia.

Dziękuję państwu, dziękuję panu.

(J.M.)