Nie wolno wyrzucać chleba

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2012 12:43
Kiedyś chleb wyrabiało się ręcznie i piekło w ceramicznych piecach opalanych węglem. Dziś wszędzie są maszyny, które nie potrafią upiec chleba, który pachniałby tak, że nie sposób mu się oprzeć.
Audio
Nie wolno wyrzucać chleba
Foto: SXC

Wiele lat temu w ciepły letni dzień w pobliżu piekarni unosił się taki zapach, że wszyscy wstawali z łóżek i biegli do piekarni po świeży chleb. Ten zapach znał chyba każdy, kto choć raz jadł „prawdziwy” chleb. Nie taki z torebki foliowej, pokrojony i z dwuletnim terminem ważności. Ale taki, który najlepiej smakował bez dodatków w postaci wędlin czy warzyw. Który dla urozmaicenia smaku czasem smarowało się masłem, choć sam, suchy smakował najlepiej. Zapach i smak takiego chleba zna chyba każdy 40-50-latek.

Dziś w pobliżu piekarni już tak nie pachnie. Ciasto na chleb wyrabiają maszyny, a składniki podają dozowniki.  Do tego piece są opalane gazem, bo węgiel okazał nieekologiczny. Cały proces pieczenia chleba nadzorują komputery. I choć piekarzom pracuje się łatwiej, to smaku „prawdziwego” chleba młodzi ludzie już nie znają. I wielu nie wie już, że chleba nie wolno wyrzucać.

W związku z Dniem Piekarza o pieczeniu chleba z Arkadiuszem Błaszczakiem z warszawskiej piekarni założonej w 1928 roku rozmawiał Zygmunt Chajzer.

AS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

W półtorej minuty zjadł danie warte 16 tys. zł

Ostatnia aktualizacja: 21.04.2012 13:49
Minutę i 26 sekund zajęło 49-letniemu Rosjaninowi zjedzenie pół kilograma kawioru. W nagrodę dostał... kilka słoików kawioru i 10 tys. rubli (ok. tysiąca złotych).
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polskie jedzenie podbija Europę. 65 mld zł zysku

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2012 08:54
Nasza żywność szturmem podbija zagraniczne rynki. Soki Kubuś zdobywają popularność w Anglii, sery Mlekovity w Rosji - czytamy w "Rzeczpospolitej".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Emeryt zaprosił bezrobotnych na pizzę i piwo

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2012 08:37
71-letni Giovanni De Lazzari z Triestu we Włoszech zaprosił na obiad z okazji Święta Pracy 100 osób, wysłanych na przymusowy urlop przez swoje pogrążone w kryzysie fabryki.
rozwiń zwiń