X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Nie mamy za co przepraszać

Ostatnia aktualizacja: 10.11.2010 18:43
Jarosław Kaczyński nie chce dialogu i ciągle żąda od nas byśmy go przepraszali - uważa Łukasz Abgarowicz.
Audio

- PiS buduje swoją tożsamość na katastrofie smoleńskiej, która przecież dotknęła wszystkie środowiska, co przedkłada się na "postawę negacyjną" posłów tej partii. My chcemy rozmawiać, ale Jarosław Kaczyński uważa nas za wrogów i oczekuje od nas pokajania się. Ale my nie czujemy się winni tych rzeczy, za które nas oskarża – podkreśla senator PO Łukasz Abgarowicz.

W rozmowie z Zuzanną Dąbrowską powiedział, że jak długo prezes PiS będzie w polityce, tak długo w Polsce trwać będzie ostry konflikt polityczny.

- On nie odmawia "Ojcze nasz", bo nie rozumie, co to jest wybaczenie, nawet jeśli w jego urojonym świecie ktoś jest winien: prezydent, premier, to są takie chwile, kiedy powinniśmy odpuszczać i razem czcić pamięć tych, którzy zginęli – zaznaczył gość "Popołudnia z Jedynką".

Według senatora PO, w ostatnim czasie doszło do wzmocnienia podziału politycznego pomiędzy jego partią i PiS i ciężko jest mówić o dialogu czy dyskusji.

- My odrzucamy krytykę PiS, gdyż oni atakują każde nasze działanie. Społeczeństwo jest zniechęcone obserwowaniem takiej sceny politycznej. Boję się o frekwencję w wyborach samorządowych – zauważył Łukasz Abgarowicz.

Dodał, że PiS bezustannie odmawia prezydentowi, a on wielokrotnie wyciągał rękę do tej formacji politycznej.

Zdanie gościa radiowej Jedynki "ciche" przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny odbyło się w odpowiedni sposób. Według niego, ogłoszenie tej decyzji publicznie mogłoby znowu doprowadzić do zamieszek.

(pp)

Aby wysłuchać całej rozmowy wystarczy kliknąć "Nie mamy za co przepraszać" w boksie "Posłuchaj".

"Popołudnie z Jedynką" na antenie Programu 1 Polskiego Radia w dni powszednie od godz. 15:00

*

Zuzanna Dąbrowska: Moim gościem jest senator Platformy Obywatelskiej, pan Łukasz Abgarowicz. Witam.

Łukasz Abgarowicz: Dzień dobry państwu.

Z.D.: Blok granitu przełamany na pół, tak wygląda pomnik, który został dzisiaj odsłonięty na Powązkach, pomnik ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej. Siedem miesięcy minęło od tej katastrofy. Dzisiejszy dzień mógł się stać takim wspólnym dniem pamięci, ale tak nie było, delegacja Prawa i Sprawiedliwości nie wzięła udziału w oficjalnych uroczystościach. Czy tak musi być? Czy tak już będzie, że nawet w obliczu takich rocznic ważnych politycy nie będą potrafili być razem?

Ł.A.: No, to zależy, którzy politycy. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było takie smutne. Wydaje mi się, że to jest sprawa Jarosława Kaczyńskiego, i tak długo, jak on będzie w polityce, tak to będzie wyglądało. Wydaje mi się, że on nie odmawia „Ojcze nasz”, dlatego bo nie rozumie, co to jest wybaczenie i nie pamięta, że prosimy Pana Boga o wybaczenie tak jak my wybaczamy naszym winowajcom. Więc nawet jeżeli w jego urojonym świecie ktoś jest winien – prezydent, premier, nie wiadomo, kto – no to to są takie chwile, kiedy powinniśmy być razem, powinniśmy sobie wybaczać i powinniśmy czcić pamięć tych, którzy tak tragicznie zginęli, razem.

Z.D.: A czy prezydent nie powinien bardziej otwarcie próbować porozumieć się ze środowiskiem Prawa i Sprawiedliwości? Dzisiaj też rozmawiałam z politykami PiS i oni mówią: no wiadomo, że my zawsze o określonej godzinie co miesiąc składamy kwiaty pod Pałacem Prezydenckim, więc prezydent mógł to wziąć pod uwagę, ta uroczystość mogła się odbyć o trochę innej godzinie, może wtedy moglibyśmy przejść.

Ł.A.: No i jak bardziej? Ile razy można wyciągać rękę, zapraszać na spotkania? W końcu to prosi głowa państwa. Kiedyś się mówiło, że prezydentowi się nie odmawia, a tutaj jest bezustanna odmowa. Tak że nie bardzo sobie wyobrażam jakiekolwiek uzgadnianie, ponieważ jest to rozmowa kompletnie jednostronna.

Z.D.: Dzisiaj też inna ważna rzecz się stała – krzyż, który był pod Pałacem Prezydenckim, który był takim zarzewiem bardzo gorących chwil na Krakowskim Przedmieściu, ten krzyż został przeniesiony z kaplicy prezydenckiej do kościoła św. Anny, tak jak stanowiła umowa między kancelarią, harcerzami a Kościołem, ale zostało to zrobione po cichu, właściwie wstydliwie. To też jest bardzo smutne, że taki ważny gest musi się dokonywać jakoś tak nieoficjalnie, po cichu.

Ł.A.: Zgadzam się poza słowem „wstydliwie”. Nie ma w tym nic wstydliwego. To wynikało z ostrożności, dlatego bo już dosyć sporu wokół krzyża, który uwłacza samemu krzyżowi. To trzeba było zrobić bez niepokojów, a doskonale wiemy, że gdyby była zapowiedź tych przenosin, no to mielibyśmy i takich, którzy próbowaliby nie dopuścić do tego przeniesienia, i takich, którzy by manifestowali, i to byłyby sceny gorszące, właściwie obrażające w jakiś sposób nie tylko krzyż, ale i pamięć tych, którzy zginęli w tej strasznej katastrofie. Tak że wydaje mi się, że to zostało zrobione w sposób właściwy i we właściwej chwili.

Z.D.: Czy sądzi pan, że ta atmosfera, która od kilku miesięcy jest w polskiej polityce, atmosfera głębokiego podziału, może się przenieść też na inne sfery, nie tylko dotyczące katastrofy smoleńskiej, ale jutro mamy Dzień Niepodległości, będą uroczyste obchody, jest trybuna honorowa. No, zawsze do tej pory było tak, że politycy z obozu rządzącego, politycy opozycji na tej trybunie razem stawali, świętowali oficjalnie ten dzień ważny dla Polaków. Czy teraz też tak będzie? Staną razem jutro?

Ł.A.: Wątpię, ale to jest pytanie raczej do Jarosława Kaczyńskiego. Niestety to się przenosi na bardzo rozmaite obszary życia. To się przenosi również na pracę parlamentarną, dlatego bo tak jak dawniej rozmawialiśmy merytorycznie z kolegami z PiS-u, no, to jest trudniejsze nawet w senacie muszę powiedzieć, który jest tak trochę z boku tych sporów, i na szczęście u nas debata jest bardziej merytoryczna.

Z.D.: Ale podział jest wyraźniejszy na dwie partie.

Ł.A.: Ale podział jest wyraźniejszy i więcej jest takiej negacji dla negacji, prawda? I to jest w gruncie rzeczy ta negacja tego, co robi rząd i co robimy my w Platformie Obywatelskiej, co robi koalicja rządząca. Ta krytyka jest bardzo niewiarygodna. I zresztą ona jest po prostu zawsze, to nie jest tak, że możemy merytorycznie rozmawiać. Taka krytyka jest niewiarygodna i z naszej strony też ją trochę lekceważymy. To jest niedobrze, bo nikt nie jest... nie zjadł wszystkich rozumów. My też się możemy mylić, może się mylić rząd, możemy popełniać błędy. Każdą sprawę można poprawić, właściwie opozycja, która w sposób merytoryczny postępuje i kontroluje, ma inny punkt widzenia na rozmaite sprawy, no, jest potrzebna i poprawia to, co stanowimy, to, co się dzieje w państwie. Natomiast taka, którą właściwie trzeba odrzucić w całości, dlatego bo jeżeli się kwestionuje w całości i kompletnie i co by nie robił rząd i koalicja rządząca, no to po prostu taką krytykę się odrzuca. To jest źle, te podziały rzeczywiście się przenoszą i to jest niedobrze, a w dodatku wydaje mi się, że widać odwrót społeczeństwa od... zniechęcenie taką sceną polityczną, bo czemuż to ma służyć tak naprawdę? Ja się boję o frekwencję w wyborach samorządowych.

Z.D.: Czemu ma służyć? Wielu politologów i publicystów wskazuje na to, że jednak ten konflikt obu największym partiom w jakiś sposób jest potrzebny, ten konflikt buduje tożsamość, że tak naprawdę programowo, gdyby się przyjrzeć, to te różnice nie są aż tak dramatyczne, żeby konflikt był taki.

Ł.A.: Ale różnice wokół czego? To jest błędna ocena. Ja byłem w tej grupie, która myślała o POPiS-ie, uczestniczyłem w negocjacjach, powtarzałem to, mówiłem to jakiś czas temu tutaj w radiu. Prowadziłem jakiś czas jeden ze stolików, jedyny stolik, który wszystko uzgodnił. Otóż jeżeli zaobserwujemy, co prowadził Jarosław Kaczyński przez lata – on wydumał, właściwie wyobserwował chyba z rewolucji bolszewickiej taką metodę wzięcia władzy poprzez postawienie na wykluczonych. To zrobił w sposób bardzo wyraźny. I w sposób rewolucyjny potrzebował wroga. Tym wrogiem był establishment, nie tylko już dawny, dlatego bo postkomunistycznego prawie nie było, tylko wszyscy ci, którzy dokonywali przemian w latach dziewięćdziesiątych, i utożsamił czy próbował utożsamić z tą grupą Platformę Obywatelską, którą uznał za wroga, dobierając sobie Leppera et consortes do towarzystwa do rządzenia. No, Polacy są narodem sukcesu. To państwo nie ma takiego sukcesu i wykluczonych nie ma tak wiele... I od tego... od tego...

Z.D.: No, panie senatorze, ale gdyby ich nie było, to Jarosław Kaczyński nie wygrałby wyborów.

Ł.A.: Nie, zaraz, chcę powiedzieć. To nie było aż tak wiele, dlatego bo wiele spraw zadziałało. Tego nie ma aż tak wielkiego odsetka. Oczywiście zawsze są niezadowoleni, są tacy, którzy ciężej przeszli transformację, ale to nie jest ogół społeczeństwa, tylko jakiś odsetek. W każdym bądź razie on się już zakleszczył w tej wojnie, a w tej chwili w gruncie rzeczy jakiego typu tożsamość jest zbudowana? Wokół czego? Wokół tragedii, która się odbyła. Oczywiście, że ona się odbyła. I dramatem była wszystkich środowisk politycznych, całego narodu, wszyscy to przeżyli w sposób bardzo dramatyczny. Ale tożsamość teraz na sporze i negacji polegającej na tym, że my robimy nie wspólnie narodowe obchody, ale tylko my sami, prezydent to nie jest prezydent, bo jest przez pomyłkę. No, tak nie da się budować tożsamości. To w gruncie rzeczy zatrzaskują się w krypcie. Tak to czuję. A w dodatku jeżeli ktoś próbuje uchylić to wieko i porozmawiać z światem zewnętrznym, to jest wywalany z tej krypty, tak jak dwie posłanki niedawno, które próbowały proponować inną formę. One proponowały po prostu rozmowę, bo przecież nie przyjaźń z Platformą, nie przyjaźń z innymi ugrupowaniami, tylko merytoryczną dyskusję wokół właśnie czegoś, co można budować, tożsamość, bo tożsamość się buduje wokół pewnych ideałów, ale również wokół programu.

Z.D.: Ale sam pan mówi, że boi się pan o frekwencję wyborczą. To znaczy, że...

Ł.A.: Boję się, bo sam mam dość takiej polityki i wszyscy mamy dosyć...

Z.D.: No właśnie.

Ł.A.: ...i wszyscy wiemy, że to jest sprawa ponura, a to nie o to chodzi, żeby tak to się działo.

Z.D.: I Platforma nie potrafi przełamać tej polityki takiej, która jest?

Ł.A.: Widzi pani, w jaki sposób rozmawiać, jeśli ktoś nie chce rozmawiać? Jeżeli pani mówi, a ktoś na pani argumenty czy słowa zamyka wszystkie dziurki, bo nie tylko uszy, oczy, zaciska usta, nozdrza, tak, żeby nic do niego nie dotarło, odwraca się i mówi: jesteś wrogiem, jesteś zbrodniarzem, przeproś jeszcze raz, pokajaj, posyp głowę popiołem. No to się tak nie da, tym bardziej że nie czujemy się winni, również i tej katastrofy, i wielu spraw, które nam się zarzuca. Ta katastrofa była wielkim dramatem. Ja w ogóle jestem przeciwnikiem poszukiwania winnych, ale to jest na inną rozmowę. Stwierdzenia wszystkich błędów, tak, jak najbardziej, to jest poszukiwanie winnych, z całą pewnością winni byli w samolocie, nie chcieli zginąć i zabić wszystkich, prawda? No bo z samolotu złamano procedury i samolot się znalazł tam, gdzie nie powinien być. Więc to jest wielki dramat. Nie widzę tutaj, jak powiadam jeszcze raz, winy i nie widzę powodów, za które mam przepraszać. Czy pan prezydenta ma przepraszać. Czy pan premier ma przepraszać nieustannie i stale.

Z.D.: Więc bez przepraszania o narodowych rocznicach rozmawiałam z senatorem Platformy Obywatelskiej Łukaszem Abgarowiczem. Bardzo panu dziękuję.

Ł.A.: Dziękuję państwu, dobranoc.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Przed wyborami zamienił się z rumaka w jelonka"

Ostatnia aktualizacja: 27.08.2010 13:14
"Jarosław Kaczyński jest znów dawnym sobą: agresywnym i tworzącym podziały".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jeśli nie sympatia, to przynajmniej kultura

Ostatnia aktualizacja: 28.09.2010 10:58
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że nie poda ręki prezydentowi Komorowskiemu. Zdaniem socjologa Andrzeja Rycharda jest to gest operetkowy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"I tak będą cytować Kaczyńskiego"

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2010 02:00
Prezes może pisać kijem na piasku, a i tak to będzie cytowane - wyjaśnił nową strategię medialną partii jeden z posłów PiS.
rozwiń zwiń