Rozmowa z Andrzejem Mietkowskim

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2011 16:30

Zuzanna Dąbrowska: Moim gościem jest, mogę tak chyba powiedzieć, kolega redakcyjny, redaktor naczelny Portalu Informacyjnego Polskiego Radia, pan Andrzej Mietkowski. Witam.

Andrzej Mietkowski: Dzień dobry.

Z.D.:  Grudzień to jest taki niedobry miesiąc w polskiej historii, wspominamy różne wydarzenia dramatyczne z historii najnowszej i także Polskie Radio będzie wspominać, ale w sposób dość oryginalny. Znalazłam informację właśnie na stronie polskieradio.pl o konkursie na zdjęcia pod hasłem „Bądź jak Chris Niedenthal”. Co to znaczy to tajemnicze hasło?

A.M.: Chris Niedenthal jest autorem kultowego, chyba można powiedzieć, zdjęcia wykonanego 13 bądź 14 grudnia 81 grudnia, w stanie wojennym, on sam dokładnie daty nie pamięta. Znalazł się wtedy na skrzyżowaniu ulicy Rakowieckie i Puławskiej w Warszawie, stał tam wtedy, znajdował się tam wtedy budynek kina „Moskwa”, gdzie w dniu 13 grudnia grano akurat film Czas Apokalipsy. I ten słynny kadr wylądował tydzień później na okładce amerykańskiego wydania Newsweeka – kino „Moskwa”, Czas Apokalipsy, a na pierwszym planie skot opancerzony, grupa żołnierzy na śniegu grzejących ręce przy koksowniku.

Z.D.:  To już jest taki symbol właściwie tych dni. Chyba bardzo wielu ludziom kojarzy się od razu z takim właśnie obrazem, szczególnie młodych, tych, którzy sami nie przeżyli tego momentu w Warszawie czy w Polsce, czy nie było ich jeszcze na świecie. Ale w informacji na temat konkursu mówi się także o tym, że nie tylko Chris Niedenthal wykonał takie zdjęcia, ale także Ireneusz Piotrowski, warszawiak rodowity, fotograf amator, i podobne było ujęcie, prawda?

A.M.: Ireneusz Piotrowski tego samego dnia parę godzin wcześniej bądź parę godzin później znalazł się w tym samym miejscu. Opowiada, że zaskoczył go i zdumiał ten widok symboliczny i postanowił natychmiast go sfotografować. Poleciał do domu, przede wszystkim ukrył swój najbardziej cenny aparat fotograficzny Canon z obiektywami, który przywiózł sobie parę miesięcy wcześniej z zagranicy, a do celów tej akcji specjalnej wyciągnął radziecki aparat Kijew, bo ryzyko utraty sprzętu było wysokie, no i udał się na to samo skrzyżowanie, gdzie Chris Niedenthal i jak się okazało podczas ich spotkania, bo do takiego spotkania w Polskim Radiu doszło, z tej samej klatki schodowej, tylko prawdopodobnie piętro wyżej bądź dwa piętra wyżej wykonał dokładnie takie samo zdjęcie, takie samo ujęcie. Po wywołaniu ukrył negatywy, ukrył tak dobrze, że nie mógł ich odnaleźć przez następnych 25 lat i wiedząc już o sławie zdjęcia Niedenthala, bo w międzyczasie skończył się stan wojenny, skończył się komunizm w Polsce, historia tych zdjęć już była powszechnie znana, a Irek Piotrowski cały czas dłubał w swoich archiwach, szperał i wreszcie to zdjęcie znalazł. Spotkaliśmy obu fotografów i uznaliśmy, że to jest świetna okazja, aby zwrócić się do słuchaczy, do odwiedzających nasze strony internetowe, aby pogrzebali w swoich szufladach i spróbowali powyciągać zdjęcia wykonane w grudniu 81 roku, w styczniu 82.

Z.D.:  Może także odnaleźć negatywy, które gdzieś tam spoczywają pewnie w kartonowych pudłach na strychach schowane.

A.M.: Tak. Uznaliśmy, że dobrym pomysłem motywującym będzie zorganizowanie konkursu. Ten konkurs trwa w tej chwili na portalu Polskiego Radia...

Z.D.:  Dużo zdjęć przychodzi?

A.M.: Trochę, powoli się zaczyna rozkręcać. Zachęcamy do przysyłania zdjęć. Rozstrzygnięcie przez jury w składzie dwóch fotografów, czyli pan Chris Niedenthal i pan Ireneusz Piotrowski, nastąpi 12 grudnia, 13-go będziemy mogli ogłosić, kto zwyciężył. Te zdjęcia najlepsze zostaną umieszczone na portalu oraz zostaną przekazane w darze do tworzącej się w tej chwili stałej kolekcji Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Europejskie Centrum Solidarności będzie otwarte dla zwiedzających w 2014 roku i dogadaliśmy się, że te fotogramy będą również tam umieszczone.

Z.D.:  A jaka jest nagroda? Bo jak w każdym konkursie, być jakaś musi.

A.M.: Nagrodą jest książka Chrisa Niedenthala z jego autografem. No i z całą pewnością uścisk dłoni.

Z.D.:  Zdjęcia ukażą się w takim specjalnym serwisie, który organizuje portal Polskiego Radia, stanwojenny.polskieradio.pl. To jest portal taki przygotowywany z okazji 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Co będzie jeszcze na tym portalu oprócz, jak rozumiem, zdjęć, które wygrały konkurs?

A.M.: Może zanim o tym portalu, nadrobię – zapomniałem przekazać adres, na który te zdjęcia trzeba przesyłać, więc nadganiam czas. Proszę przysyłać do nas zdjęcia w plikach elektronicznych na adres internetowy, mailowy: historia@polskieradio.pl albo po prostu pocztą na adres Polskiego Radia w Warszawie, Al. Niepodległości 77/85, Warszawa, kod pocztowy 00–977.

Wracając do portalu, będzie to zbiór przede wszystkim dźwięków z archiwum Polskiego Radia, ale również z archiwów scyfryzowanych rozgłośni zagranicznych, które są w dyspozycji Polskiego Radia, czyli Wolna Europa, BBC, Radio France Internationale. To będą dźwięki związane ze stanem wojennym, które wówczas w oficjalnych mediach były nadawane, oraz dźwięki, które wtedy nadawały tak zwane Radia Wolności. Będzie sporo materiałów ikonograficznych, będzie kupę zdjęć z Polskiej Agencji Prasowej, z współpracującego z nami Ośrodka Karta, właśnie prawdopodobnie również z Europejskiego Centrum Solidarności. Będzie wydzielony materiał na temat rewelacji i roli, tych rewelacji pułkownika Kuklińskiego. Przypomnimy jego postać, nieżyjącego już pułkownika, który współpracując z amerykańskim wywiadem, przekazywał na Zachód rozmaite informacje mogące przedstawić skalę zagrożenia lub braku zagrożenia ówczesną interwencją radziecką i generalnie przekazywał informacje o przygotowaniach do stanu wojennego. Będziemy chcieli przypomnieć sylwetkę Kuklińskiego oraz jego słynne wypowiedzi i reakcje światowej prasy na ujawnione przez niego rewelacje. Będą zdjęcia, będą dźwięki i będą materiały wideo. Liczymy na duży wywiad, ale to na razie niespodzianka.

Z.D.:  Mówi pan po radiowemu bardzo: dźwięki, a pod tym się kryje bardzo dużo, jak sądzę, różnych form, bo... no właśnie, co to będzie? Na pewno te głosy i wywiady ówczesnych polityków, działaczy, zapewne zapisy także demonstracji dźwiękowe. Co jeszcze?

A.M.: Będą wypowiedzi znanych postaci, którym udostępniano wówczas mikrofon Polskiego Radia bądź Polskiej Telewizji, ale będą też reakcje światowe wielkich Polaków, którzy na emigracji obserwowali i komentowali stan wojenny. Mamy z archiwów Wolnej Europy wypowiedzi Jerzego Giedroycia, Zbigniewa Brzezińskiego, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Leopolda Ungera, ludzi, którzy znaleźli się z Polski wówczas przypadkiem na Zachodzie i tam pozostali, jak się okazało, na prawie 10 lat na emigracji. Ja zresztą do nich należałem, byłem wtedy w Paryżu, tam, gdzie powstawał Komitet Paryski Solidarności przy związkach zawodowych francuskich.

Z.D.:  A pamięta pan sam tamten moment 13 grudnia w Paryżu?

A.M.: O, doskonale. Wie pani, pamiętam to jak po prostu sekwencję sprzed kilku godzin. Pamiętam wszystko.  Pamiętam pierwszy telefon bladym świtem ze Szwecji, dokąd dodzwonił się ktoś z Warszawy, przerywając tę blokadę telefoniczną. Pamiętam, jak z podparyskiego Montgeron pojechałem do Paryża i takie pierwsze spontaniczne spotkanie 13 grudnia dziesiąta, jedenasta rano pod pomnikiem Mickiewicza nad Sekwaną i potem przemarsz gromadzącej się coraz większej grupy. Nawet nie wiadomo, jak tych ludzi zawiadamiano, bo przecież Internetu wtedy nie było, telefonów komórkowych nie było, niemniej pod pomnikiem Mickiewicza były setki ludzi, które potem przemieściły się pod ambasadę nieodległą po drugiej stronie Sekwany, ambasadę Polski, i tam skandowaliśmy. Pamiętam doskonale rosyjską dysydentkę Natalię Gormaniewską wczepioną w kute kraty ambasady na ulicy Talleyranda, która skandowała wraz ze wszystkimi jakieś hasła przeciwko PRL-owi i przeciwko stanowi wojennemu. Później... To był jedyny raz, kiedy demonstracji dotarli do samej bramy ambasady. Potem wszyscy się rozeszli, było strasznie zimno, wszyscy się rozeszli, umawiając się, że się ubiorą cieplej i będzie koło osiemnastej następna manifestacja, ale już o osiemnastej do ambasady dostać się nie dało, już była otoczona szczelnym kordonem francuskiej policji i tak już było przez następnych kilka lat. Jeśli ktoś chciał się dostać od konsulatu...

Z.D.:  Tego samego dnia.

A.M.: Tak.

Z.D.:  Nie tylko zresztą w Paryżu.

A.M.: Tak, tak, tak, tak...

Z.D.:  No właśnie, to była próbka tej żywej historii, która pewnie jest lepsza do tego, żeby czegoś się dowiedzieć o własnej przeszłości, niż nawet bardzo piękne pomniki czy opasłe tomy. Bardzo dziękuję za rozmowę. Moim gościem był redaktor Andrzej Mietkowski. Może jeszcze na koniec poda pan raz adres, na który należy nadsyłać zdjęcia.

A.M.: Tak, jeszcze raz bardzo zachęcam do przysyłania wszelkich zdjęć ze stanu wojennego na adres mailowy: historia@polskieradio.pl lub pocztą na adres Polskiego Radia, Al. Niepodległości 77/85, Warszawa, kod pocztowy 00–977.

Z.D.:  Bardzo dziękuję za rozmowę.

(J.M.)