Rozmowa z Janem Łopatą

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2012 16:30

Zuzanna Dąbrowska: Mój gość jest w studio w Lublinie, to polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego, poseł Jan Łopata. Witam pana.

Jan Łopata: Kłaniam się pani, witam państwa.

Z.D.:  Z tym napięciem i trzęsieniem ziemi to jest tak, że ciężko w taki dzień jak dzisiaj unikać podstawowego tematu, tego, co stało się podczas konferencji prasowej, to, czego dokonał, co zrobił prokurator wojskowy. Ale myślę, że to wszystko, co dzieje się w mediach na co dzień, dla każdego polityka musi być to wydarzeniem, od którego nie sposób się nie odbić, o którym nie sposób nie myśleć.

J.Ł.: Zdecydowanie, to znaczy to rzeczywiście moja była taka sugestia, że ta nasza rozmowa może się tak potoczyć, ale nie chciałbym to powtarzać, aby nie było to potraktowane jakoś jak niesmaczny żart, bo nie w tym rzecz. Jest mi też przykro, tylko na tę okoliczność niewielki komentarz, dlatego że cały dzień, poniedziałkowy dzień, jak co poniedziałek, bardzo uczciwie pracowałem w biurze i powiem szczerze, że nie miałem kontaktu z wydarzeniami, które się bardzo dynamicznie w Polsce dzieją. Ale ma pani rację, że polityk, politycy, ale i ludzie nie zajmujący się na ogół polityką tak na dobrą sprawę dzień rozpoczynają od wejścia do internetu i od poszukiwania, co też to się dziś wydarzyło albo wydarzyć może. No, w takiej jakiejś dynamice żyjemy i to w kontekście tych kryzysów światowych finansowych światowych, ale już i gospodarczych i też takich zdarzeń, które trudno było przewidzieć czy które było trudno jakby się spodziewać, ale taki świat, takie życie.

Z.D.:  Nowy rok nas nie oszczędza, panie pośle.

J.Ł.: No, dokładnie tak.

Z.D.:  Pytanie: czy to zły los powoduje, że jest zamieszanie z receptami, z listą leków refundowanych, czy to jednak świat polityki jest winien?

J.Ł.: Nie no, zdecydowanie to nie jest losu wina i trudno tu przypisywać ślepemu losowi te wydarzenia, które mają miejsce nadal, niestety mają miejsce. To jest w dużej części wina nas, polityków, tych, którzy uchwalali tę ustawę o refundacji, a uchwalali już ładne parę miesięcy wcześniej. Ja wprawdzie nie jestem w komisji zdrowia, ale nie słyszałem, żeby były perturbacje, jakieś ostre dyskusje ze światem lekarskim, ze światem farmaceutów. Natomiast dzisiaj w sprzężeniu z tym okresem noworoczno–świątecznym i jakby już tutaj przy ścianie będąc, i dodatkowo medialne nagłośnienie spowodowało, że dzisiaj chaos jest potężny. Ale to chcę powiedzieć wyraźnie jeszcze raz, że jest to polityków, jeśli nawet nie w momencie formułowania ustawy, to na pewno w przeciągu tych pół roku blisko można było wyjaśniać, można było przedstawiać, prezentować stanowisko rządu, ministra. Tutaj nie ma żadnych wątpliwości.

Z.D.:  Zawsze też politycy są obwiniani przez obywateli, jeżeli źle się dzieje w gospodarce, i to jest zasadniczy temat naszej rozmowy. Pytam pana teraz jako członka komisji budżetu i finansów o list, który skierował minister Rostowski do unijnego komisarza Olli Rehna list, który daje pewną bardzo konkretną przepowiednię, żeby nie powiedzieć wróżbę na przyszły rok finansowy. Tam są konkretne wskaźniki wzrostu gospodarczego, znacznie lepsze niż mogłoby się to wydawać, kiedy ciągle mówimy o kryzysie. Czy taka prognoza się utrzyma, czy to jest prawdziwe przewidywanie?

J.Ł.: Miałem okazję na którymś z portali czy też w każdym bądź razie (...) zapoznać się z treścią tego listu, to, jak wiem, jest to już druga odpowiedź do komisarza. W związku z tym, iż Polska przekroczyła ten trochę może sztucznie wyznaczony, ale jednak wskaźnik 3%m w odpowiedzi na wcześniej zapytanie, wątpliwości pana komisarza Rehna pan minister Rostowski formułował ten pierwszy list wskaźnikami, które chcemy uzyskać w 2012 roku i teraz tego potwierdzenie...

Z.D.:  2,69.

J.Ł.: Tak, tak, czyli poniżej 3% PKB, potwierdzenie w tym ostatnim liście. I to nie dlatego... Jeśli można jeszcze jedno zdanie komentarza, bo to nie chodzi o to, że ktoś nam każe, a my jakby pod presją to czynimy, bo trochę tak, ale zasadniczy problem to jest taki, że w tym budżecie, który w tej chwili spinamy, kończymy prace nad nim, przynajmniej w komisji finansów publicznych, jest taka pozycja, bardzo duża – 43 miliardy złotych na obsługę zadłużenia. To są ogromne pieniądze i zejście z tego zadłużenia to nie tylko poprawa wskaźników, o których tutaj mówimy, tylko to zmniejszenie obciążenia państwa, obsługę tego długu. I w tym kontekście mam zamiar na najbliższym posiedzeniu sejmu, jeśli się uda w klubie to przeprowadzić, zapytać, co dalej z otwartymi funduszami emerytalnymi, bo przecież my w dużej części generujemy dług, utrzymując nieefektywne otwarte fundusze emerytalne. Czy pani wie, a zapewne tak i państwo wiecie, że kolejny rok, ubiegły rok 2011 straciły nasze pieniądze, które poprzez via ZUS odprowadzane na rachunki towarzystw emerytalnych, to tak nie może być. My się tu zadłużamy, mamy ogromne problemy, jak się wywiązać ze wskaźników, a powiem więcej, problemy będą miały samorządy za chwilę, bo ta norma zadłużenia, którą pan minister Rostowski próbuje ograniczyć zadłużanie się samorządów, spowoduje, że samorządy w szczególności wojewódzkie i powiatowe cofną się o kilkadziesiąt lat do tyłu jeśli chodzi o rozwój. Nie można do tego doprowadzić.

Z.D.:  No tak, panie pośle, albo wprowadzamy dyscyplinę, albo próbujemy mrozić konsumpcję i wtedy niestety ma to swój skutek także dla rozwoju gospodarki, albo odwrotnie, tylko że to jest bardzo groźne.

J.Ł.: Ale niech pani zauważy, że my nie tylko mrozimy konsumpcję. Ja to czytam w ten sposób, że np. zamrożenie płac jest w jakimś sensie mrożeniem konsumpcji, ale my zamierzamy mrozić inwestycje, a to już jest groźne dla rozwoju gospodarczego i dla oczekiwań Polski i Polaków bardzo. I w tym kontekście mówię o samorządach, o możliwości zadłużania się samorządów. Przecież nie na przejedzenie, tylko na możliwość implementacji środków zewnętrznych i inwestycji, które są rozpoczęte. Jeśli dzisiaj pani minister, a mam przed sobą nawet takie pismo, pani minister Hanna Majszczyk, wiceminister finansów publicznych, pisze do wojewody lubelskiego, że odmawia wcześniej przez ministra rozwoju regionalnego pozytywnie zaopiniowanych wniosków i odmawia zapewnienia finansowego na priorytetowe naprawdę chociażby dojazdy do obwodnicy Lublina, to to już jest... to brzmi po prostu tragicznie. Po co nam obwodnica, jak dojazdu nie będzie?

Z.D.:  Panie pośle, ale czy to nie jest tak, że my jednak bardzo zależymy, stan naszych finansów i całej gospodarki od tego, co wydarzy się w Unii Europejskiej i szerzej w świecie? Wystarczy przecież, że któraś z agencji ratingowych obniży naszą wiarygodność, wzrośnie...

J.Ł.: Ma pani absolutnie rację. Orban się chyba już przekonał, nie wiem, czy się już wycofał z tych zapędów, czy nie, ale tak jest, skoro węgierskie papiery są śmieciowe, a jesteśmy w podobnym czy w tym samym koszyku, to niestety choć gospodarka absolutnie jest inna w sensie rynku wewnętrznego, ilości mieszkańców i rozwoju gospodarczego, to mimo wszystko, no właśnie, ktoś ze specjalistów, jak my to nazywamy, firmy ratingowej powie, że no nie, schodzimy tam o 1 punkt niżej i nasza obligacja... i musimy mieć.. i potrzeby pożyczkowe są ogromne. I ja w tym kontekście mówiłem o OFE, w tym kontekście. I będziemy musieli zapłacić za spłatę tego długu znacznie więcej niż dzisiaj przewidujemy. Ja wiem, ja doskonale to rozumiem, tylko że trzeba wyważyć między naszym zadłużeniem, wskaźnikami, kosztem obsługi tego długu a tym, byśmy nie zamrozili gospodarki. Mieliśmy już taki przykład w naszej współczesnej historii, że potem odmrażanie mocno kosztuje i dużo kosztuje i boli też bardzo.

Z.D.:  To na koniec konkretne przewidywanie na ten 2012 rok. Uda nam się osiągnąć dobrą równowagę między mrożeniem i rozwojem, i konsumpcją, czy też nie?

J.Ł.: Taką mam nadzieję. Jesteśmy jako koalicjant w tym rządzie i staramy się właśnie cokolwiek te zapędy takie rachunkowe, matematyczne i bankowe pana ministra jakby... ocieplać, o, tak to nazwę w tym kontekście. I pokazywać, że z drugiej strony jest jeszcze rozwój i PKB i wzrost tego PKB, a wtedy i wskaźniki się zmieniają. Więc ja z natury jestem optymistą. My również jako ugrupowanie, i wierzę w to głęboko, jeśli żadnych takich zaskakujących na rynkach światowych zdarzeń nie będzie, że po raz kolejny Polska się wybroni i może trochę prześmiewana ta zielona wyspa, ale nie warto się z tego śmiać, bo to naprawdę jest wielki sukces Polaków, nawet nie rządu, tylko Polaków, że ta zielona wyspa utrzyma się również w roku 2012.

Z.D.:  Oby miał pan rację. Bardzo dziękuję za rozmowę. Moim gościem był poseł Jan Łopata, Polskie Stronnictwo Ludowe.

J.Ł.: Bardzo dziękuję pani i państwu, pozdrawiam.

(J.M.)