Robert Więckiewicz nie chce być jak James Bond

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2014 15:12
Aktor zagra w filmie Borysa Lankosza "Ziarno prawdy" według powieści Zygmunta Miłoszewskiego, choć miał wątpliwości, czy przyjmować propozycję. Więckiewicz, jako prokurator Teodor Szacki, będzie prowadził śledztwo w sprawie morderstwa inspirowanego barokowym obrazem, który przedstawia rytualny mord.
Audio
  • Robert Więckiewicz o roli prokuratora Szackiego w filmie "Ziarno prawdy" (Aktualności kulturalne/Jedynka)
Robert Więckiewicz podczas gali rozdania Polskich Nagród Filmowych Orły 2014
Robert Więckiewicz podczas gali rozdania Polskich Nagród Filmowych Orły 2014Foto: PAP/Stach Leszczyńskui

- Wątpliwości nie dotyczyły jakości scenariusza, tylko sam zadałem sobie pytanie, czy dam radę - mówi Robert Więckiewicz w radiowej Jedynce. Przyznaje, że podobne wątpliwości towarzyszą mu przy pracy nad każdym tekstem. W postaci prokuratora Szackiego aktor znajduje szansę na zbudowanie pełnokrwistego bohatera. Choć nie chciałby zrobić z niego Jamesa Bonda, czyli kogoś, co wszystko wie i we wszystkim sobie radzi.

Wywiady z ludźmi kultury w Polskim Radiu w serwisie You Tube >>>
Zauważa, że bohater ma też - jak to ujął - osobiste demony. Jest uwikłany w różne życiowe relacje z córką, byłą żoną i z inną kobietą. Te związki będą dla niego wyzwaniem, bo będzie chciał je wszystkie pokazać.
Robert Więckiewicz nie przejmuje się pojawiającymi się w internecie opiniami, że nie powinien grać tej roli. Choć rozumie takie postawy, bo każdy może mieć inne wyobrażenie powieściowej postaci. - Też miałem problem, że Mikulski zagrał Pana Samochodzika, bo sobie inaczej wyobrażałem tę postać jak czytałem książkę. Ale wtedy miałem sześć lat - wspomina. Jego zdaniem, cała sprawa pokazuje, że ludzie są bardzo przywiązani do tej prozy. - To jest fajne, bo to są prawdziwi fani - przyznaje gość radiowej Jedynki.

Muzyka filmowa w moje.polskieradio.pl >>>
Borys Lankosz (twórca filmu "Rewers") zdjęcia do ekranizacji "Ziarna prawdy" rozpocznie lada dzień. Akcja rozgrywa się w Sandomierzu.
Z Robertem Więckiewiczem rozmawiała Joanna Sławińska.
(ag, pg)

Komentarze1
aby dodać komentarz
bazsenik2014-03-18 23:45 Zgłoś
Cieszę się, że zagra pan Robert Więckiewicz. I jeszcze jedna uwaga. Aktorzy, faceci nie muszą się ścigać pod względem urody z kobietami. Pan Robert jest wysoki, szczupły, ma czuprynę, zgrabne dłonie i uszy oraz wyraziste oczy/spojrzenie. Jest przystojny i ma urok osobisty. Czy K. Duglas, H. Bogart, R. DeNiro, A. Pacino, nasz Bodo czy Holoubek, są/byli ładni? A mieli powodzenie i mi się podobają. Nie przepadam za ładnymi, zniewieściałymi facetami typu M. Duglas, Leto, czy nasi niektórzy blondyni. U aktora jest ważne aby się odróżniał od innych i aby czymś przyciągał uwagę. Pan Robert ma w sobie to coś.

Czytaj także

Robert Więckiewicz: nigdy nie jestem do końca zadowolony ze swojej roli

Ostatnia aktualizacja: 04.10.2013 20:55
- Podobnie było, gdy pierwszy raz zobaczyłem ten film. Pomyślałem sobie, że w kilku miejscach coś bym poprawił, coś bym zmienił. Ale już za późno - mówił w Jedynce Robert Więckiewicz, odtwórca tytułowej roli w filmie "Wałęsa. Człowiek z nadziei".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Robert Więckiewicz o roli "Pod Mocnym Aniołem": pozbyłem się granic i bezpieczników

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2014 19:22
Odtwórca głównej roli w najnowszym filmie Wojtka Smarzowskiego podkreśla, że musiał bezwarunkowo zawierzyć reżyserowi. - Nie miałem żadnej asekuracji, pozbyłem się wszelkich bezpieczników, które aktorzy zwykle mają, by czegoś nie pokazać lub zrobić. Zupełnie się otworzyłem - powiedział Robert Więckiewicz w Jedynce.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Pod Mocnym Aniołem". Hekatomba zniszczenia w oparach alkoholu

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2014 06:08
Obraz Wojciecha Smarzowskiego na podstawie książki Jerzego Pilcha w sugestywny i bezkompromisowy sposób pokazuje dewastację, jaką czyni alkohol. - Mój film jest poruszającą historią dwóch miłości: do kobiety i do wódki - mówił w Jedynce reżyser.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Producent "Pod mocnym aniołem": zaczynaliśmy zdjęcia bez domkniętego budżetu

Ostatnia aktualizacja: 25.01.2014 18:32
- Pewna logistyka i terminy były tak ustawione, że gdybyśmy przesunęli zdjęcia, wszystko mogłoby się rozsypać. Z perspektywy czasu to było rozsądne, ponieważ gdy używałem w rozmowach czasu teraźniejszego, że robimy ten film i potrzebujemy pieniędzy, było zdecydowanie łatwiej - mówił w Jedynce Jacek Rzehak.
rozwiń zwiń