Debata Polityczna Jedynki - dwa lata prezydentury Bronisława Komorowskiego

Ostatnia aktualizacja: 07.08.2012 18:15

Przemysław Szubartowicz: Witam państwa w cotygodniowej Debacie Politycznej na antenie Jedynki. Dzisiaj porozmawiamy o prezydenturze Bronisława Komorowskiego, bo mija drugi rok tej prezydentury. Bronisław Komorowski przysięgę złożył przed Zgromadzeniem Narodowym 6 sierpnia 2010 roku, wcześniej przez cztery miesiące pełnił obowiązki głowy państwa po tragicznej śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Trzeba powiedzieć, że przez dwa lata Bronisław Komorowski podpisał niemal czterysta ustaw, dwie zawetował, trzy skierował do Trybunału Konstytucyjnego, do sejmu trafiło osiem projektów jego autorstwa, prezydent złożył czterdzieści osiem wizyt zagranicznych, ratyfikował czterdzieści sześć umów międzynarodowych, ułaskawił ponad sto siedemdziesiąt osób. Witam w warszawskim studiu moich gości: Julia Pitera, Platforma Obywatelska...

Julia Pitera: Dzień dobry.

Przemysław Szubartowicz:  Tadeusz Sławecki, Polskie Stronnictwo Ludowe...

Tadeusz Sławecki: Witam państwa.

Przemysław Szubartowicz: Józef Oleksy, Sojusz Lewicy Demokratycznej...

Józef Oleksy: Dzień dobry.

Przemysław Szubartowicz: I Jerzy Rębek, Solidarna Polska...

Jerzy  Rębek: Dzień dobry.

Przemysław Szubartowicz: A w studiu w Białymstoku jest Mariusz Antoni Kamiński z Prawa i Sprawiedliwości, dzień dobry...

Mariusz A. Kamiński: Dzień dobry, witam.

Przemysław Szubartowicz: A w studiu w Krakowie z kolei Łukasz Gibała z Ruchu Palikota. Dzień dobry.

Łukasz Gibała: Dzień dobry, witam serdecznie.

Przemysław Szubartowicz: To pierwsze pytanie zadam Mariuszowi Antoniemu Kamińskiemu, a to dlatego, że Prawo i Sprawiedliwość najmocniej, najsilniej i bardzo mocno krytykuje Bronisława Komorowskiego, mówi, że jest prezydentem malowanym, mówi, że... na przykład tak jak Janusz Wojciechowski na antenie Polskiego Radia mówił, że Bronisław Komorowski zaognił spór pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim w czasie obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej i po tej katastrofie, kiedy dochodziło tam do spięć i protestów i manifestacji. Mariusz Antoni Kamiński, panie pośle, naprawdę nie podoba się Prawu i Sprawiedliwości te dwa lata Bronisława Komorowskiego, prezydentury Bronisława Komorowskiego?

Mariusz A. Kamiński: Tak, to są bardzo słabe dwa lata, ale moje dwa największe zarzuty do prezydenta Komorowskiego to fakt, iż w tych kwestiach, w których ma największe kompetencje jako prezydent, jako głowa państwa, czyli polityka zagraniczna i to, że jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, zupełnie nie wykorzystuje tych dwóch płaszczyzn. Zarzuca mu duże błędy, jeżeli chodzi o politykę zwłaszcza do państw wschodnich, zaniedbanie relacji z Litwą, które za prezydentury Lecha Kaczyńskiego były naprawdę dobre, w tej chwili one zupełnie zostały zaniedbane, przez to mamy tak dużo kontrowersji związanych m.in. z mniejszością polską na Litwie, z Polakami na Wschodzie mieszkającymi tam, na Litwie.

Po drugie – jednak uwiarygodnianie prezydenta Janukowycza, prezydenta Ukrainy, zamiast stanąć na czele państw Europy Środkowo-Wschodniej, zebrać liderów tych państw i jednym głosem twardo wypowiadać się, krytykować to, co złego dzieje się na Ukrainie, między innymi z Julią Tymoszenko, prezydent zupełnie nie wykorzystuje tej szansy, a wręcz przeciwnie – uwiarygadnia prezydenta Janukowycza, prezydenta Ukrainy, kiedy większość przywódców państw europejskich bojkotuje Ukrainę. (...)

Przemysław Szubartowicz: Panie pośle, a nie przekonuje pana taka sytuacja, bo pan powiedział też, że krytykuje pan Bronisława Komorowskiego jako zwierzchnika Sił Zbrojnych, nie przekonuje pana...

Mariusz A. Kamiński: Zdecydowanie.

Przemysław Szubartowicz: ...to, że właśnie w drugą rocznicę prezydent zaproponował, aby Polska budowała własną tarczę antyrakietową, która będzie wprzęgnięta w system natowski? To jest taka inicjatywa, która się spotkała z poparciem chyba wszystkich sił politycznych.

Mariusz A. Kamiński: Tak, ale ta inicjatywa jest tak naprawdę raczkująca, to jest pewien mit. Najważniejsze dla nas jest to, aby Polska stała się elementem światowej tarczy antyrakietowej, która będzie w przyszłości po 2025 roku  czy później systemem natowskim. Natomiast polska tarcza antyrakietowa to mimo wszystko w tej chwili bardzo mgliste sformułowanie, bardziej temat do dociekań publicystów czy specjalistów w dziedzinie obronności niż realny fakt, który możemy zrobić. I mówię to z pełną odpowiedzialnością jako wiceprzewodniczący komisji obrony narodowej. Martwi mnie fakt, iż podczas posiedzeń komisji bardzo często nie uczestniczy w ogóle przedstawiciel prezydenta, że prezydent nie zabiera głosu w najbardziej kluczowych sprawach dotyczących polskiej armii, a kiedy na komisji toczą się dyskusje na ten temat, czy co do reformy Marynarki Wojennej, czy co do instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce, czy do profesjonalizacji armii, to wtedy prezydenta nie ma, ogranicza się do wręczania medali, odznaczeń, awansów generalskich, natomiast...

Przemysław Szubartowicz: Panie pośle, dobrze, to dajmy teraz...

Mariusz A. Kamiński: Natomiast nie jest tutaj zupełnie aktywny na obu polach – ani w polityce zagranicznej, ani w polityce obronnej jako zwierzchnik Sił Zbrojnych.

Przemysław Szubartowicz: Pozwólmy odpowiedzieć Julii Piterze z Platformy Obywatelskiej – czy rzeczywiście można oceniać prezydenta w taki sposób? Tutaj padło kilka konkretnych zarzutów: faworyzowanie Janukowycza, brak polityki jako zwierzchnika Sił Zbrojnych na przykład. Jak pani to komentuje?

Julia Pitera: Nie po raz pierwszy konstatuję, że polityk Prawa i Sprawiedliwości miesza definicję konfliktu z definicją aktywności. To są zupełnie dwa różne pojęcia. W związku z tym ja pamiętam z czasów Lecha Kaczyńskiego, bo jak rozumiem, do tego odnosi pan poseł Kamiński te wytknięcia w stosunku do prezydenta Komorowskiego. Pamiętam, kiedy nie było nominacji sędziowskich, pamiętam, bo zwlekał pan prezydent, że były nieporozumienia o nominacje generalskie, o różnego rodzaju awanse w wojsku, o to, kto ma być szefem jakiej formacji wojskowej. Przecież to wszystko pamiętamy, tylko pytanie: czy to jest aktywność? Ja twierdzę, że nie. I oczywiście zwierzchnictwo nad armią nie polega na tym, że się wali pięścią w stół i że domaga się jakichś szczególnych uprawnień. To jest pewien... To zwierzchnictwo polega na tym, żeby nie doprowadzać właśnie do takich sytuacji, żeby... Armia musi, zwłaszcza że budujemy ją od nowa, to za naszych czasów zrobiliśmy armię zawodową, żeby właśnie tych konfliktów gdzie jak gdzie, ale w armii nie było. Nie ma gorszej rzeczy i bardziej demobilizującej dla kadry wojskowej, wyższej szarży, jeżeli widzą, że organy władzy w ramach nadzoru ze sobą się spierają. Tak więc ja oceniam prezydenturę Bronisława Komorowskiego bardzo dobrze, właśnie dlatego...

Przemysław Szubartowicz: A zarzut, jeśli chodzi o odpuszczenie polityki wschodniej albo błędne prowadzenie tej polityki wschodniej?

Julia Pitera: To jest mit kolejny, który powstał wokół Litwy, o czym doskonale wiemy. I umówmy się, ale problem Polaków na Litwie nie jest problemem wynikającym z tego, że jakiś... że jeden prezydent był bardziej aktywny, jeśli chodzi o podróże na Litwę, a drugi mniej jest aktywny, jeśli chodzi o podróże na Litwę. Doskonale już dzisiaj wiemy, że problem tkwi zupełnie gdzie indziej. To jest problem, który jest wynikiem pewnych historycznych obciążeń, które w relacjach polsko-litewskich... Tak więc jakby niezależnie od tego, kto byłby dzisiaj prezydentem, i tak byłyby problemy z Polonią na Litwie i doskonale o tym wszyscy wiemy. Więc przestańmy udawać, że może mieć ktoś wpływ aż tak daleko na wewnętrzne sprawy danego kraju. Nie może mieć.

Więc tak jak mówię, oceniam dobrze chociażby dlatego, że nie ma konfliktów, że prezydent jest koncyliacyjny, że jest stanowczy tam, gdzie uważa, że powinien wyrazić swoje zdanie. Przecież fakt wkraczania w sferę procesu legislacyjnego też powinna być ograniczona, dlatego że za politykę rządu odpowiada rząd. Prezydent nie może wetować ustawy dlatego, że jemu się prywatnie jako Bronisławowi Komorowskiemu nie podoba. Prezydent może wkraczać tylko wtedy, jeżeli jest to niezgodne z Konstytucją albo z danym systemem prawnym.

Przemysław Szubartowicz: Ale też powiedzmy także, że prezydent może wkraczać nie tyle jako ten, który wetuje, ale jako ten, który komentuje. Na przykład niedawno prezydent Bronisław Komorowski powiedział, że oczekuje, że premier przedstawi jesienią propozycje z zakresu stworzenia mechanizmów zwiększających szanse na skuteczne zabezpieczenie przed kryzysem zewnętrznym. Pytanie jest takie: jak te relacje układają się między obozem prezydenckim a obozem władzy? No bo to jest tak, że prezydent wywodzi się z tego samego obozu co obóz władzy. Józef Oleksy – panie premierze,  jak pan ocenia...

Julia Pitera: Co nie jest nadzwyczajne, panie redaktorze,  wbrew temu, co się mówi.

Przemysław Szubartowicz: Bywało i tak. I właśnie Sojusz Lewicy Demokratycznej ma swoje doświadczenia...

Julia Pitera: Każdy z prezydentów był i swoim obozie, i w innym obozie. Tak jest.

Przemysław Szubartowicz: No tak, ale ta rola prezydenta polityczna także jest do oceny. Józef Oleksy, panie premierze.

Józef Oleksy: Najpierw słowo komentarza do pana posła z PiS-u. Uważam, że jest mało odpowiedzialne takie stawianie sprawy, zarzutu prezydentowi, że nie zorganizował krucjaty przeciwko Ukrainie i nie stanął na jej czele, żeby ukarać Janukowycza, przypomnijmy: legalnie wybranego prezydenta kraju, z którym wspólnie robiliśmy Euro 2012. Jest gdzieś granica takiego nieodpowiedzialnego stawiania zarzutów. Prezydent moim zdaniem wyjątkowo poprawnie i delikatnie zachował się w sprawach tej nagonki europejskiej na Ukrainę, powiedzmy sobie wprost, która została przegrana przez Europę, bo to nie były igrzyska dla polityków europejskich, tylko dla milionów miłośników piłki nożnej. I zostawmy ten zarzut, bo on jest mało poważny.

Natomiast jeżeli chodzi o prezydenta jako osobę desygnowaną przez Platformę na kandydata, to ja muszę powiedzieć, że łatwo jest odszyfrować, że to jest kandydat Platformy, ale też nie można z tego robić zarzutu, bo prezydent musi współpracować z rządem i na odwrót, to nie jest żadna sensacja, że prezydent dba o poprawne stosunki z rządem, obojętne, czy ten rząd jest z partii, która go desygnowała, czy inny. W końcu Aleksander Kwaśniewski jest świetnym przykładem, kiedy współpracować potrafił z każdym rządem, także niepochodzącym z jego nadania.

Przemysław Szubartowicz: Ale panie premierze,  mówi się właśnie, że Bronisław Komorowski buduje swój obóz, że stara się być niezależny, mówią tak politolodzy, mówią tak obserwatorzy, niektórzy politycy także.

Józef Oleksy: No i bardzo dobrze, jeżeli buduje swój obóz, ale nie w kontrowersji do programu rządzenia państwem, tylko w pomocy do tego rządzenia, to są subtelne granice, które nie ma co nawet precyzować. To jest sprawa osobowości, to jest sprawa otoczenia, to jest sprawa też przyszłych kształtujących się relacji w obozie partii rządzącej. Tak czy inaczej mnie się wydaje, że prezydent Komorowski, jeżeli nawet akcentuje swoją niezależność, to bardzo dobrze. Natomiast nie może przekroczyć granicy, w której poszłyby sygnały do społeczeństwa, że znowu na górze nie jest w porządku. A było tak przecież nie raz i na tym cierpi zawsze rządzenie i sprawność. Natomiast wydaje mi się, że jest dużo ruchu z udziałem osoby prezydenta, a nie bardzo mógłbym wskazać bilans konkretnych efektów, bo ta ilość ustaw to nie jest zasługa prezydenta, które podpisuje, bo produkuje to parlament i prezydent jest akuszerem efektów ustawodawczych. Swoje własne inicjatywy nie były znaczące, bo nieodbity się żadnym echem.

Przemysław Szubartowicz: No a ta ostatnia inicjatywa? Ja powrócę do niej, bo jest najświeższa, w sprawie budowy polskiej tarczy.

Józef Oleksy: Tonie jest nowa sprawa, to jest tylko przypomnienie rzeczy od dawna istniejących w naszych dyskusjach międzynarodowych. Natomiast to, czego mnie bardzo brakuje, pewnie jest jeszcze czas to zrobić, to jest brak inicjowania przez prezydenta tematów dotyczących przyszłości naszej wspólnej, czyli na przykład jeżeli mówimy, że pogarszają się relacje i dysproporcje w dochodach ludzi i powstaje temat podejścia do tej sprawy ekonomiczno-podatkowej, to prezydent powinien rozpocząć dyskusję, nie próbować decydować, ale podjąć dyskusję, w którą stronę my powinniśmy te proporcje społeczne kształtować, żeby to było w miarę sprawiedliwie. To samo dotyczy sytuacji, w której nie ma odpowiedzi na pytanie o rodzimy potencjał rozwojowy kraju, jak się skończą środki europejskie. To już dziś pora najwyższa o tym mówić i to jest ogólnonarodowa sprawa, którą tylko głowa państwa może odpowiednio (...)

Przemysław Szubartowicz: Panie premierze,  prezydent mówi: Polska musi szukać swoich szans na nowych rynkach, głównie tak zwanych gospodarek wschodzących w Azji.

Józef Oleksy: No i to jest właśnie temat trzeci, który chciałem wymienić, swoisty reset stosunków ze Wschodem, szeroko rozumianym Wschodem, dlatego że nie ma tu dynamiki. Nie ma dynamiki, a cały świat jej poszukuje na Wschodzie od Rosji, poprzez Chiny, poprzez Indie, Japonię i tak dalej. Nie mamy pomysłu, jak widać, rząd nie ma pomysłu, no i może prezydent mógłby wspomóc powstawanie tych pomysłów, jak budować potencjał przyszłościowego rozwoju Polski w  oparciu o pewną modyfikację kierunku poszukiwanej aktywności.

Przemysław Szubartowicz: To pytanie teraz do koalicjanta, Tadeusz Sławecki, Polskie Stronnictwo Ludowe. Panie ministrze,  zanim dokona pan ogólniejszej oceny, bo oczywiście pewnie tak będzie, to zapytam pana może o kwestię KRUS-u, ale to dlatego, że prezydent Bronisław Komorowski powiedział na temat zmian w KRUS-ie tak: „Zamożniejsi ludzie, a ich nie brakuje w tej chwili na polskiej wsi, powinni być w coraz większym stopniu obciążani finansowo w ten sposób, aby sami w coraz większym stopniu dźwigali odpowiedzialność za własną emeryturę, a państwo powinno wspierać tych uboższych, słabszych, także na polskiej wsi”. Jak pan komentuje tego typu wypowiedź prezydenta?

Tadeusz Sławecki: Ja po pierwsze jestem ministrem edukacji, nie rolnictwa, KRUS, problem KRUS-u to nie jest tylko problem Polskiego Stronnictwa Ludowego, i to bym prosił, żeby tylko nie szufladkować pewnych spraw. Natomiast pan prezydent myślę, że interesuje się sprawami wsi, bo przecież niedawno nawet robił wielkie u siebie w ogrodach prezydenckich spotkanie producentów, którzy mieli najlepsze marki, jeśli chodzi o żywność. I myślę, że wiele tych wyjazdów pana prezydenta w teren pozwala mu oceniać realistycznie, realnie to, co się dzieje na polskiej wsi. Natomiast jeśli chodzi...

Przemysław Szubartowicz: Dlatego właśnie zacytowałem tę wypowiedź, panie ministrze,  bo ona się odwołuje do tego, co jest związane właśnie z elektoratem wiejskim, z tymi problemami, które dotyczą tych kwestii.

Tadeusz Sławecki: Wie pan, jeszcze pan prezydent nie tańczył disco polo, tak że myślę, że wszystko przed nim, tak jak to robił prezydent Kwaśniewski...

Przemysław Szubartowicz: Ale była na Przystanku Woodstock.

Tadeusz Sławecki: Był na Przystanku Woodstock, ale myślę, że to nie jest najważniejsze. Teraz poważniej spróbujmy ocenić te dwa lata. Ja miałem przyjemność współpracować jako poseł w sejmie, w którym przewodniczył pan ówczesny marszałek Komorowski, i teraz obserwuję tę prezydenturę. Przede wszystkim jest to prezydentura, która wypełnia to, na ile prezydentowi daje uprawnienia Konstytucja. To, panie premierze,  to myśmy taką Konstytucję stworzyli, która dała prezydentowi odtąd dotąd, natomiast niektórzy wychodzili przed szereg, chcieli resortów prezydenckich, chcieli, prawda, tutaj reprezentować Polskę tam, gdzie niekoniecznie Konstytucja to przewidywała. Nie ma wyrywania sobie stołków w Brukseli. Nie ma wojny o to, kto ma którym samolotem lecieć i tak dalej. Może to nie najfortunniejsze porównanie, ale ciągłe te awantury były. Dzisiaj jest pewien spokój. Myślę, że prezydent nie dał się sprowokować, bo wiele było różnych prowokacji, nawet to, że się przeniósł do Belwederu, to też świadczy o tym, że w jakiś sposób zrobił jakiś kroczek w tył, ustąpił.

Natomiast myślę, że ta cała prezydentura to też jest taka... sporo tutaj mediacji. Dam przykład z własnego podwórka. Przy tym sporze historyków  o program nauczania prezydent wziął na siebie, zrobił okrągły stół, czego efektem jest zmiana podstawy programowej, wprowadzenie do nauczania historii określonych tutaj elementów, tak zwany panteon naszych bohaterów narodowych, naszych wydarzeń.

Też myślę, że ciepłego wizerunku dodaje kwestia organizowanych różnego rodzaju uroczystości o charakterze kulturalnym. Przypomnę chociażby wielki koncert, pierwszy raz po wojnie odtwarzanej w Polsce muzyki Paderewskiego w rocznicę jego tutaj śmierci. Natomiast niestety ten koncert był wygwi... były gwizdy od osób, które były na Krakowskim Przedmieściu. To było bardzo takie, no... no, bardzo żenujące.

Natomiast jeśli chodzi o tę tarczę, ja dzisiaj trochę się dziwię niektórych rozmówcom, że nie chcemy uwierzyć w polski potencjał naukowy, w polski potencjał wojskowy. Oczywiście pan prezydent też dał się swoim doradcom namówić i zawetował ustawę, to jest ciekawostka, którą przygotowała Platforma Obywatelska, dotyczyła utworzenia Akademii Lotniczej w Dęblinie. Miała powstać wielka, silna lotnicza szkoła, zawetował projekt, który złożyła Platforma Obywatelska. To dla mnie już jest niezrozumiałe. Natomiast dzisiaj mówimy o udziale Polski właśnie w podboju kosmosu, to dla... chociażby wczoraj mówiono o wylądowaniu tego łazika na Marsie, gdzie są pewne elementy polskiej technologii. Przypomnę, że jeśli chodzi o tarczę, my się tutaj sceptycznie odnosimy, ale Polska była naj... produkowała najlepsze radary w całym Układzie Warszawskim. I mamy dzisiaj pewien potencjał, który stwarza pewną osłonę. I oczywiście warunek jeden: ta tarcza ma być elementem, elementem [powt.] całego systemu, a nie tylko jednego państwa. Jeśli ktoś dobrze słuchał, to chodziło o to, że ta tarcza miała zapewnić również krajom wschodnim, tak jak Litwie, Estonii, tak jak dzisiaj nasze myśliwce patrolują przestrzeń powietrzną tych krajów. Więc ja bym tak bardzo sceptycznie do tego nie podchodził. Jest to jakoś wyciągnięcie ręki do polskiego przemysłu obronnego. I to jest też rola prezydenta.

Przemysław Szubartowicz: Prezydent Bronisław Komorowski także mówi o zmianach w Karcie Nauczyciela, mówi, że wymagają rozsądnego podejścia, szukania optymalnych rozwiązań, że należy zmienić Kartę, ale pewne uprawnienia, przywileje nauczycielskie od tej grupy zawodowej należałoby wykupić.

Tadeusz Sławecki: Myślę, że bardzo potrzebne jest rozsądne podejście i dzisiaj akurat na bieżąco w MEN-ie, w Ministerstwie Edukacji odbyło się spotkanie pana ministra Jakubowskiego, związków zawodowych i przedstawicieli samorządów i krok po kroku są prowadzone dyskusje, bo myślę, że również związki zawodowe mają świadomość, że w obecnej sytuacji ekonomicznej, w obecnej sytuacji trzeba wypracować rozsądny kompromis, nie pójść na konfrontację, bo konfrontacja do niczego nie doprowadzi, a pan prezydent myślę, że miał na myśli sprawę, aby podnieść to tzw. wynagrodzenie zasadnicze kosztem pewnych przywilejów (...)

Przemysław Szubartowicz: W każdym razie wracając do tematu już oceny prezydentury Bronisława Komorowskiego, to by mogło świadczyć o tym, że szuka pola kompromisu...

Tadeusz Sławecki: Tak jest.

Przemysław Szubartowicz: ...jeśli w ogóle się wypowiada, bo tak chyba interpretujemy tę wypowiedź. Łukasz Gibała, Ruch Palikota, dawniej Platforma Obywatelska, panie pośle, jak pan ocenia te dwa lata prezydentury Bronisława Komorowskiego z punktu widzenia swojej przeszłości i teraźniejszości?

Łukasz Gibała: Moja przeszłość i teraźniejszość nie ma znaczenia, tutaj chciałbym obiektywnie się odnieść do tego, z czym mamy do czynienia w ciągu tych dwóch lat. Są na pewno duże plusy, nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że jest prezydent Komorowski lepszym prezydentem niż był jego poprzednik. No, jest też trochę minusów. Zaczynając od tych plusów, po pierwsze rolą prezydenta jest reprezentowanie wszystkich Polaków i działanie ponad podziałami, a w szczególności ponad podziałami partyjnymi. I moim zdaniem Bronisławowi Komorowskiemu to się dosyć dobrze udaje. Proszę zobaczyć, jakie są wskaźniki zaufania do niego. I również (...) np. PiS-u te wskaźniki są bardzo wysokie. I to świadczy, że znacznie lepiej od swojego poprzednika posiadł tę kluczową umiejętność, jaką jest koncyliacyjny, ponad podziałami sposób działania.

Po drugie dużym plusem tej prezydentury jest brak konfliktu pomiędzy dwoma najważniejszymi w państwie ośrodkami władzy wykonawczej, czyli pomiędzy prezydentem a premierem. Wszyscy pamiętamy, że w przeszłości często to było właśnie bolączką Polski i często to powodowało spadek naszego prestiżu za granicą, gdy np. premier Tusk z śp. prezydentem Kaczyńskim walczyli czy to o właśnie miejsca przy stole, kto będzie reprezentował Polskę na spotkaniach w Unii Europejskiej, czy były jakieś sprzeczki na temat tego, kto ma jakim samolotem lecieć. To było niepoważne. Teraz na szczęście z tym już nie mamy do czynienia.

Ale są też pewne minusy, istotne minusy. Po pierwsze moim zdaniem trochę za dużo jest tych gaf różnego rodzaju. Ja rozumiem, że wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy się możemy mylić, no ale prezydent zatrudnia sporo osób w swojej kancelarii prezydenckiej i tutaj wydaje się, że trochę za dużo jest takich sytuacji, jak błędy ortograficzne czy jak np. sytuacja, kiedy prezydent Komorowski i Angela Merkel stoją pod parasolem w deszczu, a obok stoi już były prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który moknie, bo właśnie polscy BOR-owcy zapomnieli o drugim parasolu. No, takie rzeczy też w jakiś sposób obniżają jednak prestiż Polski, bo pamiętajmy, że prezydent Komorowski reprezentuje właśnie... jest głową państwa, reprezentuje Polskę.

Po drugie nie ukrywam, że prezydent podpadł mi bardzo mocno ostatnim, jednym z ostatnich pomysłów legislacyjnych swoich, czyli tym zainicjowaniem ustawy, nowelizacji prawa o zgromadzeniach. To jest pomysł powszechnie krytykowany praktycznie przez wszystkie organizacje pozarządowe, pomysł, który polega na znacznym ograniczeniu wolności, jednej z podstawowych wolności, czyli właśnie prawa odbywania demonstracji. I pomysł zupełnie niepotrzebny. Wszyscy wiemy, że to, co się wydarzyło 11 listopada... no, nie chcielibyśmy, żeby takie rzeczy się powtarzały i w związku z tym należy wzmocnić bezpieczeństwo podczas manifestacji czy podczas demonstracji, ale ta ustawa to typowy przykład wylewania dziecka z kąpielą. Zresztą nawet duża część środowisk Platformy, np. senator Pinior w senacie wnosił o całkowite... wnosił o to, żeby tę ustawę całkowicie uchylić. Tak więc zarówno wszystkie środowiska pozarządowe, jak i zdecydowana całość opozycji, a nawet część polityków koalicji jest krytyczna co do tych zmian, które zaproponował prezydent Komorowski. Nie ukrywam, że ja również jestem bardzo krytyczny i jako Ruch Palikota będziemy w ogóle skarżyć tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli ona faktycznie zostanie przez prezydenta podpisana.

Tak więc podsumowując, jest dużo zasadniczych plusów, przede wszystkim koncyliacyjny sposób działania prezydenta, to, że jest gotów, jest w stanie się wznieść ponad podziały partyjne, to, że nie jest prezydentem konfliktowym, ale jest też trochę niedociągnięć.

Przemysław Szubartowicz: A te minusy to rozumiem gafy i kwestia związana z ustawą o zgromadzeniach. To jeszcze Jerzy Rębek z Solidarnej Polski. Panie pośle, czy pan także tak surowo jak Prawo i Sprawiedliwość ocenia prezydenturę, te dwa lata prezydentury Bronisława Komorowskiego?

Jerzy Rębek: Ja może rozpocznę od tego, co jest myślę bardziej przyjemne, przyjazne. Otóż z takim dużym zaciekawieniem przyjąłem informację o poparciu, jakim cieszy się pan prezydent po dwóch latach swojego urzędowania, ale myślę, że to wynika z jego usposobienia, radosnego usposobienia, uśmiechu na twarzy, przyjaznych gestów, ostatnio byliśmy świadkami tego spotkania na Woodstocku z panem prezydentem Niemiec. No i myślę, że  to takie jest dobre, miłe. Z drugiej zaś strony brakuje tutaj pewnego przesłania również do tych młodych ludzi zgromadzonych tam w liczbie setek tysięcy. Otóż nie ma przesłania,  które by miało wskazywać, jakie są szanse, jakie są nadzieje tych młodych ludzi na przyszłość, jaka będzie ich przyszłość, odrobinę, pół żartem powiem, obecność pana prezydenta Niemiec wskazuje: do pracy to ewentualnie pojedziecie do Niemiec, prawda? To jest troszeczkę...

Przemysław Szubartowicz: Młodzież raczej z tego, co wiem, panie pośle, to apelowała, żeby prezydent Komorowski przestał polować.

Jerzy Rębek: No cóż, to jest myślę sposób na spędzanie czasu, dobre spędzanie czasu, ale... Ale czego mi brakuje w tej prezydenturze? Otóż przede wszystkim brak zainteresowania bardzo żywotnymi sprawami naszymi wewnętrznymi. Chodzi choćby nawet o sprawę naszych zasobów naturalnych, o gaz łupkowy. Proszę zwrócić uwagę, w ostatnim okresie pojawiła się informacja firm amerykańskich, że mamy tak ogromne złoża gazu łupkowego. Potem nawet to zakwestionował główny geolog kraju, nasz geolog kraju. W tej chwili zupełnie sprawa ucichła, sprawa nie jest kontynuowana, a przynajmniej w dyskusjach w sejmie...

Przemysław Szubartowicz: A to prezydent powinien o tym mówić?

Jerzy Rębek: Moment. Ale czy pan prezydent nie powinien zabierać głosu w tej kwestii? Ma prawo zabrać głos jako głowa państwa. Myślę, że to jest podstawą naszego bytu, prawda? I przyszłości. To jest jedna kwestia.

Kwestia dotycząca również polityki zagranicznej – no, nie godzę się wewnętrznie na to, że prezydent Komorowski, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie uzyskał nic w rozmowach z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą, jeśli chodzi o kwestię wiz. No cóż, jesteśmy wiernym sojusznikiem, ale kiedy przychodzi prośba czy też wysyłana jest prośba do Stanów o to, aby jednak umożliwić naszym obywatelom jakieś takie, no, powiedziałbym, dobre komunikowanie, porozumiewanie się ze stroną amerykańską, raptem tego nie ma. Ja myślę tak – mógłby prezydent powiedzieć, byłaby to może kolejna gafa: idź na polowanie sam, jeśli nie chcesz przyjąć naszych próśb.

Ale wracam do sprawy wewnętrznych. Jest szereg innych kwestii, które myślę warto byłoby, gdyby pan prezydent, prezydent Rzeczypospolitej, monitorował. Kwestia ochrony zdrowia – to jest sprawa bardzo ważna. Były wprowadzane pewne reformy, ale te reformy niczego nie przyniosły. Jak jest bieda w służbie zdrowia, tak nadal ona utrzymuje się, pogłębia się, takie sygnały do nas napływają, bardzo niepokojące sygnały. Czy nie warto byłoby powołać zespół, zespół międzypartyjny ludzi często bardzo kompetentnych, którzy by bardzo wiele chcieli wnieść do tego systemu, do zmiany tego systemu? I tak można by wymieniać jeszcze szereg innych kwestii.

Przemysław Szubartowicz: Dobrze, panie pośle, to potraktuję, panie pośle, to, co pan mówi jako takie rozpoczęcie życzeń na następne lata kadencji Bronisława Komorowskiego, to w takim razie ponieważ mamy bardzo mało czasu, prośba do wszystkich naszych gości, aby zechcieli dosłownie w dwóch zdaniach życzyć czegoś, czego sobie tam chcą, prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu albo wskazać szlak, albo wykazać oczekiwania. Józef Oleksy, bardzo krótko.

Józef Oleksy: Ja uważam, że prezydent powinien,  tego mu trzeba życzyć, trzymać się w ramach kompetencji, które mu nadaje Konstytucja, bo my nawet w naszych wypowiedziach wybiegamy daleko poza to, co prezydent może. Chcielibyśmy, żeby się zajmował wszystkim, bo taka jest nasza scentralizowana mentalność. Po drugie – żeby był tak sympatyczny jak jest, mnie jego gafy niektóre, nie ma ich znowu tak wiele, nie przeszkadzają, robią go normalnym, swojskim, naturalnym, ze słabościami człowiekiem. I żeby od czasu do czasu poganiał jednak rząd, mimo że się wywodzi z tego obozu.

Przemysław Szubartowicz:  A Mariusz Kamiński? Bardzo proszę o życzenia, panie pośle, bo naprawdę czas biegnie.

Mariusz A. Kamiński: Ja przede wszystkim panu prezydentowi życzę, aby w ramach swoich konstytucyjnych uprawnień był zdecydowanie bardziej aktywnym prezydentem, nie wykazuje tego, a skoro nie, to może życzę, żeby dokończył tę kadencję i więcej się nie męczył, żeby już drugiej kadencji nie było.

Przemysław Szubartowicz: Tadeusz Sławecki co sobie wymyślił, jeśli chodzi o życzenia?

Tadeusz Sławecki: Żeby łączył Polaków, a nie dzielił, tak jak do tej pory łączy, żeby po prostu starał się myśleć długofalowo, perspektywicznie, dobrych współpracowników. I myślę, że ta kadencja zapisze się dobrze.

Przemysław Szubartowicz: To Julia Pitera?

Julia Pitera: Życzę mu, żeby trzymał kurs, którym płynie konsekwentnie, dlatego że myślę, że w ten sposób promuje postawę człowieka pogodnego, rodzinnego, niepieniackiego, jednocześnie zdecydowanego, czyli krótko mówiąc widzimy te cechy, które dobrze, jak są dominujące w życiu każdego człowieka.

Przemysław Szubartowicz: I jedno zdanie Łukasz Gibała.

Łukasz Gibała: Życzę prezydentowi Komorowskiemu, żeby z jednej strony nadal był w stanie działać ponad podziałami, ale z drugiej strony żeby unikał takich złych pomysłów, jak nowelizacja prawa o zgromadzeniach.

Przemysław Szubartowicz: I to jest kropka. Julia Pitera, Mariusz Antoni Kamiński, Łukasz Gibała, Tadeusz Sławecki, Józef Oleksy, Jerzy Rębek, który rozpoczął rundę z życzeniami, bo wymienił parę spraw, którymi prezydent powinien się zająć. Bardzo państwu dziękuję, Przemysław Szubartowicz, do usłyszenia.

(J.M.)