Ekspert: atak na demokrację. Tunezja pod przemożnym wpływem chaosu w Libii

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2015 19:49
- Tunezja jest jedyną demokracją w świecie arabskim, tego za wszelką cenę trzeba bronić - mówi w audycji „Więcej świata” w radiowej Jedynce dr Konrad Pędziwiatr z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Audio
  • O sytuacji w Tunezji dr Konrad Pędziwiatr z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie - Więcej świata/Jedynka
W ataku na muzeum w Tunisie zginęło dwóch Polaków - poinformował minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna
W ataku na muzeum w Tunisie zginęło dwóch Polaków - poinformował minister spraw zagranicznych Grzegorz SchetynaFoto: PAP/EPA/STR

Jego zdaniem, demokratyczny eksperyment w Tunezji jest nie w smak nie tylko krajom, w których najwięcej do powiedzenia mają zwolennicy dżihadu, ale też autorytarnie rządzonej Algierii czy Arabii Saudyjskiej.

- W samej Tunezji siła dżihadystów jest bardzo niewielka. Pojawili się oni tam w sytuacji próżni bezpieczeństwa po „Arabskiej Wiośnie”, która położyła kres dyktaturze. Po próbach destabilizacji kraju zostali zmuszeni do ucieczki – mówi dr Pędziwiatr.

Podkreśla on także, że te salafistyczne partie (salafici głoszą hasła powrotu do korzeni islamu), które wyrzekają się przemocy są niemal całkiem nieobecne w życiu politycznym Tunezji – w przeciwieństwie do Egiptu.

Ale z kolei Tunezja jest jednym z największych eksporterów dżihadystów. - To po części efekt bardzo zdecydowanej polityki władz, które nie tolerują terrorystów – ocenia ekspert.

Radykalizację części społeczeństwa powoduje trudna sytuacja gospodarcza, którą może jeszcze pogorszyć spodziewany po zamachu w Tunisie spadek liczby zagranicznych turystów. Wysokie jest bezrobocie, zwłaszcza wśród młodych ludzi.

Zamach w Tunezji >>> Czytaj więcej <<<

Dodatkowym problemem jest – zdaniem Pędziwiatra - brak dobrze zorganizowanej edukacji religijnej, co sprawia, że władze nie mogą zapanować nad tym, w jaki sposób jest nauczany islam.

Zdaniem gościa audycji, Tunezja jest pod „przemożnym wpływem” tego, co dzieje się w sąsiedniej Libii, która stała się państwem upadłym. Po drugiej stronie jest zaś Algieria, która też nie jest w stanie zapanować nad własnym bezpieczeństwem, a radykałowie algierscy przenikają przez granicę do Tunezji.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadził: Krzysztof Renik

Gość: dr Konrad Pędziwiatr z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Data emisji: 19.03.2015

Godzina emisji: 18.15

'' ju/asz

Czytaj także

Tunezja: islamscy radykałowie chcą zdestabilizować północnoafrykańską oazę spokoju

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2015 22:29
Nikt nie przyznaje się na razie do zamachu terrorystycznego w Tunisie, w wyniku którego zginęło 21 osób, w tej liczbie co najmniej 17 cudzoziemców, w tym jeden Polak, oraz dwaj sprawcy. W Tunezji nie brak jednak radykalnych zbrojnych grup a kilka tysięcy obywateli tego kraju zasiliło szeregi dżihadystów w Iraku, Syrii czy Libii. W dniu zamachu tunezyjski parlament rozpatrywał ustawę zaostrzającą prawo o zwalczaniu terroryzmu.
rozwiń zwiń