"Bez uszczerbku dla obrony strategicznych celów". Talaga o możliwym wycofaniu z Niemiec części żołnierzy USA

Ostatnia aktualizacja: 08.06.2020 19:42
- Wycofywanie amerykańskich żołnierzy z Europy jest złą oznaką, ponieważ oznacza przesuwanie się militarnej obecności USA z Europy na Pacyfik - mówi w Programie 1 Polskiego Radia Andrzej Talaga z Warsaw Enterprise Institute. Czy faktycznie może dojść do wyjazdu amerykańskich wojsk stacjonujących w Niemczech?
Audio
  • Amerykańska armia w Niemczech, Czechy, zamieszki w Wielkiej Brytanii, koronawirus w Armenii (Jedynka/ Więcej świata)
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: Sean Locke Photography / shutterstock

Niemiecka minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer oraz rzecznik rządu RFN Steffen Seibert odmówili zajęcia oficjalnego stanowiska w sprawie doniesień o wycofaniu amerykańskich wojsk z Niemiec. Stwierdzili zgodnie, że na razie są to jedynie prasowe spekulacje, natomiast Waszyngton żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie nie przekazał.

- Warto zastanowić się, czy nie jest to przypadkiem (…) wypuszczenie specjalnie informacji, żeby osiągnąć jakieś cele polityczne, np. przymusić Niemcy do większych wydatków zbrojeniowych, większej spolegliwości odnośnie amerykańskiej polityki na świecie lub jeszcze paru innych ruchów, które byłyby korzystne dla administracji amerykańskiej - zauważa Andrzej Talaga.

wojsko polskie żołnierze free shutte r1200.jpg
Szef MON: zwiększenie liczebności wojsk amerykańskich dobre dla bezpieczeństwa ojczyzny

>>>[CZYTAJ RÓWNIEŻ] "Przyjmiemy to do wiadomości". Szef niemieckiego MSZ o doniesieniach dot. wycofania wojsk USA

W Niemczech Amerykanie stacjonują na stałe

Zdaniem eksperta Jedynki, częściowe wycofanie się Amerykanów z Niemiec jest możliwe, ponieważ nawet przy zmniejszeniu liczebności amerykańskiego kontyngentu obyłoby się to bez uszczerbku dla obrony strategicznych wojskowych celów USA i NATO.

- W Niemczech od czasów II wojny światowej siły amerykańskie stacjonują na stałe. Wszędzie indziej, poza Europą, siły amerykańskie stacjonują rotacyjnie, czyli są tam żołnierze, którzy rotują się, co 9 miesięcy, ale nie mają tam swoich rodzin, domów, ani nie posyłają dzieci do szkół. W Niemczech to wszystko dzieje się. W przypadku wycofania 9 tysięcy żołnierzy, gdziekolwiek nie pojechaliby, wrócili do USA czy byli relokowani w innych miejscach Europy, np. w Polsce jak spekulowano, to wraz z nimi wyjeżdżają też rodziny. Dla mniejszych miejscowości, gdzie stacjonują amerykańskie garnizony, byłby to poważny cios ekonomiczny - uważa Andrzej Talaga.

Skorzysta Polska?

Czy istnieje możliwość relokowania części amerykańskich wojsk do Polski?

- Jest to możliwe, ponieważ Amerykanie w Polsce są, w tym także są jednostki dla nas kluczowe (…). Gdyby Amerykanie zasilili nasze terytorium jeszcze takimi jednostkami o funkcjonalnościach, których nie posiadamy, to jak najlepiej. Obecność Amerykanów w Polsce jest rotacyjna, a nasze pożądanie stałych baz jest kompletnie nierealistyczne, ponieważ Amerykanie nigdzie na świecie nie budują stałych baz. Tak wielka baza jak np. Victory Camp w Bagdadzie, gdzie znajduje się 40 tys. żołnierzy, była bazą rotacyjną i łatwo można ją zlikwidować i przenieść w inne miejsce - odpowiada Andrzej Talaga.

>>>[CZYTAJ TAKŻE] Prof. Miszczak: Niemcy są dla Europy i NATO filarem sił konwencjonalnych

Ekspert Jedynki dodaje, że Amerykanie decydują się na budowę baz rotacyjnych, ponieważ taka polityka dyslokacji jest tańsza i bardziej efektywna w sensie militarnym.

- Generalnie wycofywanie amerykańskich żołnierzy z Europy jest złą oznaką, ponieważ oznacza przesuwanie się militarnej obecności USA z Europy na Pacyfik. My jesteśmy w Europie i mamy potencjalnego przeciwnika po wschodniej granicy - nie ukrywa Andrzej Talaga.

Ponadto w audycji:

- Czeski rząd uznał dwóch pracowników rosyjskiej ambasady w Pradze za persona non grata i nakazał im opuszczenie kraju, o czym poinformował premier Czech, Andrej Babisz. Władimir Dżabarow, pierwszy wiceprzewodniczący Komitetu Spraw Zagranicznych Rady Federacji, ostrzegł, że decyzja negatywnie wpłynie na stosunki między tymi dwoma państwami. Felieton Katarzyny Semaan.

- Brytyjski rząd potępił agresywne zachowania części uczestników antyrasistowskich demonstracji, jakie odbyły się w Wielkiej Brytanii w weekend. W sumie rannych zostało 12 policjantów. Główny protest, odbywający się przed ambasadą USA w Londynie, został jednak przyćmiony przez obalenie pomnika handlarza niewolnikami w Bristolu. Edward Colston to żyjący na przełomie XVII i XVIII w. kupiec, handlarz niewolnikami, poseł i filantrop. Był członkiem Królewskiej Kompanii Afrykańskiej, która wysłała około 80 tys. Afrykanów do Ameryki jako niewolników, ale zarazem był osobą bardzo zasłużoną dla Bristolu, gdzie fundował szkoły, szpitale i kościoły. Rozmowa z dr. Krzysztofem Winklerem z Uniwersytetu Warszawskiego.

- W Armenii zarejestrowano 547 nowych przypadków koronawirusa, a łączna liczba zakażonych wynosi już ponad 12 tysięcy. - Jesteśmy już w piekle, ale nie doszło do katastrofy humanitarnej - powiedział premier Nikol Paszinjan. O trudnej sytuacji w tym kraju. Felieton Adriana Bąka.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Prowadził: Michał Strzałkowski 

Goście: Andrzej Talaga (Warsaw Enterprise Institute), dr Krzysztof Winkler (Uniwersytet Warszawski)

Data emisji: 8.06.2020

Godzina emisji: 17.29

DS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Prof. Genowefa Grabowska: w UE nie ma jednej definicji praworządności

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2020 18:45
- Każde z tych państw: Polska, Czechy i Węgry są z innego tytułu oceniane pod kątem respektowania praworządności i to pokazuje jedno, że nie ma w UE jednej definicji. Pod to hasło można podciągnąć wiele bardzo różnych zachowań - mówiła w "Więcej świata" prof. Genowefa Grabowska. 
rozwiń zwiń