"Pandora Papers". Światowi przywódcy unikali płacenia podatków?

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2021 14:22
Trzydziestu pięciu obecnych i byłych światowych przywódców znalazło się na liście prawdopodobnych klientów kancelarii, które w rajach podatkowych pomagały ukrywać majątki przed urzędami. Chodzi m.in. o króla Jordanii, prezydenta Ekwadoru, ale również premiera Czech.
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjneFoto: shutterstock.com/ Satori Studio

Czytaj też:
Andrej Babisz PAP 1200.jpg
"Babisz będzie kreował się na ofiarę". Ekspert OSW o aferze Pandora Papers

Wyciek danych nazwany "Pandora Papers" to efekt kilkumiesięcznej pracy międzynarodowego konsorcjum dziennikarzy śledczych. W sprawę zaangażowało się sześciuset dziennikarzy ze 117 krajów świata. Analizowane informacje pochodziły z czternastu kancelarii zlokalizowanych w rajach podatkowych w Belize, Panamie czy w Singapurze i na Barbadosie.


Posłuchaj
03:31 PR1_AAC 2021_10_05-17-33-18.mp3 "Pandora Papers": kilkudziesięciu byłych i obecnych światowych przywódców oskarżonych o oszustwa podatkowe ("Więcej świata"/Jedynka)

 

Trzy terabajty skandalizujących treści

Światło dzienne ujrzało prawie 12 milionów dokumentów, skanów umów, pełnomocnictw, a nawet potwierdzeń przelewów. Polityczna bomba wybuchła, a skutki mogą być odczuwalne jeszcze długo. Na liście klientów egzotycznych kancelarii pomagających omijać prawo podatkowe znaleźli się m.in. król Jordanii, prezydenci Azerbejdżanu, Ukrainy, Ekwadoru, Czarnogóry, Kenii i premier Czech. Część z nich tłumaczy, że zainwestowali pieniądze pochodzące z legalnych źródeł. Dodają, że wszystko odbywało się przed objęciem przez nich publicznych stanowisk.

Dziennikarze zwracają jednak uwagę, że wielu przywódców po zaangażowaniu się w politykę nadal brało udział w procederze, tym razem jednak przy udziale członków rodzin oraz przyjaciół. Król Jordanii miał mieć w wielu miejscach na świecie ukryte tajne posiadłości warte łącznie przeszło sto milionów dolarów. - Przeciw Jordanii wszczęto kampanię oszczerstw. Są na świecie ludzie, którzy chcą nasz naród podzielić. Nie mam nic do ukrycia - mówi Abdullah II i zapewnia o swojej sile, która ma umożliwić mu "stawienie czoła kłamstwom".

Zobacz też:

Milczenie jest złotem?

Część wskazanych w aferze "Pandora Papers" przywódców zdecydowała się jednak nie zabierać głosu w sprawie. Taką taktykę przyjął prezydent Azerbejdżanu. W imieniu prezydenta Rosji wypowiedział się natomiast rzecznik Dmitrij Pieskow. - Szczerze mówiąc, nie widzę, żeby dokumenty dowodziły jakiegoś tajnego majątku osób z otoczenia prezydenta Władimira Putina. Będziemy się przyglądać tej sprawie, ale nie bardzo mamy coś do powiedzenia - zapewnia polityk. Zdaniem Pieskowa ustalenia są niejasne, a dokumenty niewiarygodne.


Czytaj też:
Anglia stacja benzynowa pap 1200x660.jpg
Zderzenie Brytyjczyków z pobrexitową rzeczywistością. Pustki w sklepach i brak paliw

Władze Meksyku zapowiedziały tymczasem wszczęcie śledztwa wobec trzech tysięcy osób, których nazwiska figurują na liście "Pandora Papers". - Musimy to wyjaśnić, musimy poznać dokładną skalę oszustw. Podatki należy płacić tam, gdzie się zarabia, a także tam, gdzie się naprawdę mieszka. To niebywałe, że aż trzy tysiące naszych bogatych obywateli mogło tak nas oszukiwać - uważa meksykański prezydent, Andres Manuel Lopez Obrador. Jednym z najgłośniejszych wątków europejskich w sprawie jest udział w procederze premiera Czech.

- Dzieje się to tuż przed wyborami, żeby wpłynąć na wyborców i mnie zdyskredytować. To jest sprawa sprzed 12 lat. Nie mam żadnej spółki offshore, nie mam żadnej posiadłości we Francji, a wszystkie pieniądze, które wtedy pożyczyłem, oddałem, więc policja może to sprawdzić - skomentował Andrej Babisz.

***

Tytuł audycji: Więcej świata

Materiał: Michał Strzałkowski

Data emisji: 6.10.2021

Godzina emisji: 17.33

mg

Czytaj także

Kuźmiuk: trudno sobie wyobrazić, że polska kopalnia jest przyczyną nieszczęść w Czechach

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2021 07:39
- Z mapy elektrowni w Polsce zniknęłaby ta, która dostarcza do polskiego miksu energetycznego 4-7 proc. zużycia energii w Polsce - powiedział na antenie Polskiego Radia 24 Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS, tłumacząc skutki ewentualnego zamknięcia kopalni i elektrowni Turów.
rozwiń zwiń