"Wedlowie. Czekoladowe imperium". Historia słynnego rodu cukierników

Ostatnia aktualizacja: 09.12.2021 08:22
- To jest absolutnie fascynujące, jak ta firma - Wedel - stała się czymś ważnym w życiu społeczeństwa, w kulturze - powiedział w audycji "Moje książki" autor pozycji "Wedlowie. Czekoladowe imperium" Łukasz Garbal.
Okładka książki Wedlowie. Czekoladowe imperium i jej autor Łukasz Garbal
Okładka książki "Wedlowie. Czekoladowe imperium" i jej autor Łukasz GarbalFoto: Piotr Guzik/Agencja Forum/mat. promocyjne

Karl Wedel przyjechał do Warszawy z Berlina i w 1851 roku otworzył przy ulicy Miodowej swoją pierwszą cukiernię. Emil, a później Jan Wedlowie, przedstawiciele kolejnych pokoleń tej dynastii, zmienili niedużą cukiernię w potężną fabrykę i osiągnęli sukces na niebywałą skalę, przekraczający wymiar finansowy - ich produkty stały się dla Polaków trwałym symbolem wybornego smaku. Oni sami natomiast coraz głębiej wrastali w warszawski krajobraz, angażując się całym sercem (a nieraz i portfelem) w polskie sprawy. Byli Polakami z wyboru.

Ta firma stała się czymś ważnym w życiu społeczeństwa

W audycji "Moje książki" Łukasz Garbal przyznał, że sklep Wedla przy ulicy Szpitalnej w Warszawie to jedno z jego ulubionych miejsc. - W toku prac nad książką dowiedziałem się, i starałem się to też przekazać, że to było ulubione miejsce bardzo wielu ludzi kultury. Bywał tam Karol Szymanowski, Jarosław Iwaszkiewicz, Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus. Ostatnią mrożoną czekoladę w swoim życiu wypił tam Witkacy, przed wyjazdem z Warszawy - wymienił.

- To jest absolutnie fascynujące, jak ta firma stała się czymś ważnym w życiu społeczeństwa, w kulturze - podkreślił i dodał, że nie chodzi tu o to, że produkty są po prostu smaczne, ale o to, że jest to coś, co przywodzi na myśl smak dawnej, tradycyjnej Polski, coś, co można zawieźć rodzinie mieszkającej za granicą. - To jest smak patriotyzmu, który - to było dla mnie zaskoczenie, a teraz najbardziej mi się z Wedlami kojarzy - jest patriotyzmem otwartym, polegający na dzieleniu tym, co się ma - wskazał.

Jeśli mówimy o patriotyzmie, przypomnieć należy, że Wedlowie byli Polakami z wyboru, rodzina pochodziła bowiem z Niemiec. - To jest dla mnie niesamowite, jak ta polskość w nich zakwitła w czasach, kiedy Polska nie miała własnego państwa, kiedy Polska była podzielona trzema granicami, kiedy - można powiedzieć - była najsłabsza - przypomniał gość radiowej Jedynki.


Posłuchaj
42:05 [ PR1]PR1 (mp3) 2021_12_08 PR1_23_08_53_Moje_ksiażki.mp3 "Wedlowie. Czekoladowe imperium". Historia słynnego rodu cukierników (Moje książki/Jedynka)

 

Ta rodzina, poza czekoladą, kojarzy mi się z dobroczynnością

. 

Łukasz Garbal wytłumaczył, że Karl Wedel był - najprawdopodobniej - migrantem ekonomicznym. W Niemczech zaczynał się kryzys, a w Kongresówce, choć spowitej represjami politycznymi, gospodarka kwitła.

- Wedlowie bardzo szybko się zakorzenili w Polsce, która była wielokulturowa. Zostali zaakceptowani. To nie wymagało rezygnacji z własnej tradycji, tylko dostosowania się do tego, żeby wspólnie, solidarnie tworzyć pewne samorządne instytucje, które przeciwstawiały się zaborcom. Wedlowie chętnie dzielili się swoim majątkiem. Ta rodzina, poza czekoladą, kojarzy mi się z dobroczynnością - włączali się w odpowiedzialność za otaczające ich społeczeństwo. Nie dawali tylko po prostu pieniędzy, ale także swój czas i zaangażowanie - zwrócił uwagę.


Czytaj także:


Jednocześnie nie można zapomnieć o tym, że w tle toczyły się jednak konflikty - zdarzały się strajki pracowników, bo pensje były nieduże, a warunki pracy bardzo złe. - To zaplecze staroświeckiego sklepu z pięknymi obrazami i smacznymi czekoladkami bywało straszne - powiedział Garbal.

Gość "Moich książek" wyjaśnił, że w tamtych czasach pracownicy fizyczni spędzali w pracy po 12 godzin, a różnice między ich płacami a pensjami pracowników umysłowych były kolosalne. Zmiany, które nadeszły wraz z rządami Polskiej Partii Socjalistycznej, m.in. wprowadzenie praw socjalnych, ośmiogodzinnego dnia pracy, wielu fabrykantom nie mieściły się w głowach. - Wedlowi udało się wyjść poza taką mentalność przemysłowca, ale wciąż nie lubił związków zawodowych - zaznaczył.



- Wedlowie lubili to, co robili. Lubili nie tylko czekoladę, ale także - takie mam wrażenie - ludzi i piękno, co widać w opakowaniach produktów, w nieruchomościach, które budowali - zauważył autor książki "Wedlowie. Czekoladowe imperium". W audycji rozmawialiśmy też o tym, skąd się wziął słynny zamaszysty podpis i o pewnym skandalu obyczajowym. Zapraszamy również do wysłuchania rekomendacji literackich Tadeusza Lewandowskiego.

***

Tytuł audycji: Moje książki

Prowadzi: Magda Mikołajczuk

Gość: Łukasz Garbal (autor książki "Wedlowie. Czekoladowe imperium")

Data emisji: 8.12.2021 

Godzina emisji: 23.10 

kk

Czytaj także

"Nieprzystosowani" - antysystemowa powieść Petera Hoega

Ostatnia aktualizacja: 25.11.2021 09:30
"Nieprzystosowani" to powieść wybitnego duńskiego pisarza Petera Hoega o trojgu dzieci ze społecznego marginesu, na początku lat 70. umieszczonych w ramach eksperymentu w jednej z kopenhaskich prywatnych szkół. Dzieci odkrywają, że za precyzyjną praktyką dydaktyczną szkoły kryje się pewien plan, który w dramatyczny sposób wpłynie na ich przyszłe życie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jeden z najciekawszych okresów w życiu kobiety. Anna Janko o powieści "Finalistka"

Ostatnia aktualizacja: 02.12.2021 08:00
W powieści powraca postać Hanki, którą czytelnicy znają z tomów "Dziewczyna z zapałkami" i "Pasja według św. Hanki". Bohaterka, pisarka mająca za sobą trudne związki i problemy rodzinne, zbliża się do sześćdziesiątki i mierzy się z czyhającym za rogiem widmem starości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Latarnicy". Opowieść o relacjach, z nutą kryminału w tle

Ostatnia aktualizacja: 02.12.2021 13:53
"Latarnicy" to powieść brytyjskiej pisarki Emmy Stonex. Pełna napięcia, tajemnicza historia inspirowana faktami. Dzięki autorce przenosimy się do roku 1972, do Kornwalii.
rozwiń zwiń