Pełne odniesień i ponadczasowe "Gwiezdne Wojny"

Ostatnia aktualizacja: 04.01.2016 14:34
- Wydaje mi się, że źródłem nieprzemijającego uroku tej historii jest bardziej obraz i dźwięk niż warstwa literacka - mówi w radiowej Jedynce dr Marek Gumkowski, literaturoznawca.
Audio
  • Dr Marek Gumkowski i Marek Goździewski o fenomenie "Gwiezdnych Wojen" (Kultura w Radiowej Jedynce)
Kadr z filmu Przebudzenie mocy
Kadr z filmu "Przebudzenie mocy"Foto: Disney

Po 38 latach od pierwszego filmu z serii "Gwiezdnych Wojen" - "Nowej nadziei" - do kin weszła część VII pt. "Przebudzenie mocy". Marek Goździewski, kurator wystaw sztuki nowoczesnej i miłośnik filmowej sagi, w najnowszym odcinku widzi przenicowanie na drugą stronę pierwszej pod względem chronologii powstawania części. 

- Zamiast chłopaka pojawia się dziewczyna, zamiast relacji syn-ojciec, pojawia się relacja ojciec-syn, a zamiast rodziny, która powstaje, jest rodzina, która się rozpada. Być może, dzięki temu przenicowaniu, jest to pożegnanie ze światem znanym z tych starych części – tłumaczy gość "Kultury w radiowej Jedynce".

Z jakiego powodu George Lucas może czuć się rozczarowany "Przebudzeniem mocy" i z jakich tradycji popkulturowych Stanów Zjednoczonych czerpali twórcy pierwszej trylogii, dowiesz się z nagrania audycji.

***

Tytuł audycji: Kultura w radiowej Jedynce

Prowadzi: Michał Montowski

Goście: dr Marek Gumkowski (literaturoznawca), Marek Goździewski (kurator wystaw sztuki nowoczesnej, miłośnik "Gwiezdnych Wojen")

Data emisji: 3.01.2016

Godzina emisji: 20.21

pg/tj

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Gwiezdne wojny" dają moc fanom na całym świecie

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2015 15:30
Spotkania, konkursy i zabawy związane ze słynną filmową serią to od lat stały punkt obchodzonego 4 maja Międzynarodowego Dnia Gwiezdnych Wojen.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Star Wars. "Porywają nie efekty, a starzy bohaterowie"

Ostatnia aktualizacja: 18.12.2015 20:16
- Gdy na ekranie pojawił się Sokół Millennium, ludzie wstawali, bili brawa, krzyczeli. To już nie było oglądanie filmu, ale takie doświadczenie, jak gdyby piłkarz strzelił gola i wszystkich porwał szał - o swoich wrażeniach z seansu opowiada Artur Zaborski.
rozwiń zwiń