O wiejskich muzykantach i rozśpiewanych wdowach

Ostatnia aktualizacja: 05.02.2011 10:00
Spotkanie z Andrzejem Bieńkowskim, laureatem nagrody miesięcznika "Nowe książki", dokumentującym zanikający świat muzycznych tradycji wsi.
Audio

Bywa nazywany "Oskarem Kolbergiem przełomu XX i XXI w.". Za swoją książkę "1000 kilmetrów muzyki. Warszawa-Kijów" dostał nagrodę miesięcznika "Nowe książki". Andrzej Bieńkowski przybliża polskiemu czytelnikowi wielokulturową tradycję Rzeczpospolitej, która odchodzi w zapomnienie.

- Oskar Kolberg wykonał tak gigantyczną pracę, działał w końcu w czasach, w których nie było transportu, ani żadnych nagraniowych środków, że naprawdę nie wypada mnie do niego porównywać. Nikt chyba w historii polskiej kultury i nauki tak się nie natrudził – powiedział Andrzej Bieńkowski.

Bieńkowski z wielką wnikliwością opisuje ostatnie pokolenia wiejskich muzykantów i śpiewaków, utrwala pamięć o zanikającej muzycznej tradycji wsi, odkrywa przed czytelnikami barwne, archaiczne, bardzo mało znane przejawy naszej kultury.

Laureat nagrody miesięcznika "Nowe książki" jest artystą malarzem, profesorem warszawskiej ASP. Ludowa muzyka jest jego pasją. Szuka nieznanych melodii w środkowej Polsce, na Lubelszczyźnie oraz na Ukrainie.

W swojej książce pisze:

Byliśmy krajem wielokulturowym (tradycja polska, żydowska, ukraińska). Zacierały się granice między sąsiadami, wszystko się mieszało, trwała trudna koegzystencja tych kultur. Dawniej boleśnie i trudnie, ale byliśmy wszyscy razem. Lata izolacji Polski odsunęły w zapomnienie wielokulturową tradycję. Co dziś ocalało z tego tygla? Co zostało przyjęte jako własne, a co zgubione, zapomniane?

W rozmowie z Magdą Mikołajczuk pisarz podkreślił, że stara się dokumentować i opisywać świat ludzi "trochę wydziedziczonych" z naszej kultury.

- Ich cywilizacja wymiotła z naszego życia. Muzykanci, szeptanki, śpiewaczki, dziwni artyści, wszyscy oni odchodzą, tak jak i ich świat – podkreślił gość radiowej Jedynki.

W audycji "Moje książki" zauważył, że zależy mu na tym, by ci ludzie i ta kultura, mieli jeszcze raz swoje pięć minut i pokazali to, co potrafią.

- Najczęściej nagrywam i spotykam się z kobietami mającymi ok. 70 lat. Kultura ukraińska to kultura kobiet, tam mężczyźni bardzo krótko żyją i te wdowy śpiewają też po to, by wypełnić po nich pustkę – zaznaczył gość radiowej Jedynki.

***

W dalszej części programu tłumaczka Agnieszka Kuc opowiada o zbiorze opowiadań Alice Munro "Zbyt wiele szczęścia". Ta kanadyjska autorka, laureatka Międzynarodowej Nagrody Bookera w 2009 roku, w swojej ojczyźnie jest już w literackim kanonie, natomiast w Polsce - do niedawna była właściwie nieznana. Pisze znakomite, świetnie skonstuowane, pulsujące podskórnym napięciem opowiadania, których bohaterkami są głównie kobiety.

(pp)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dawno, dawno temu i prawie naprawdę

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2010 09:00
Amerykanka polskiego pochodzenia została wyróżniona za książkę, której akcja rozgrywa się w Krakowie.
rozwiń zwiń