Zaginiona ekspedycja admirała Franklina

Ostatnia aktualizacja: 30.12.2014 09:59
Wszystko przemawiało za tym, że ta wyprawa musi się udać. Najpierw jednak statki uległy naporowi lodu, a następnie ludzie padli ofiarami własnej pychy.
Audio
  • O losach ekspedycji Johna Franklina oraz najnowszym odkryciu wraku Erebusa opowiada Marcin Jamkowski (Naukowy zawrót głowy/Jedynka)
Rycina przedstawiająca oba statki - Erebus i Terror - biorące udział w wyprawie Johna Franklina z 1845 roku
Rycina przedstawiająca oba statki - Erebus i Terror - biorące udział w wyprawie Johna Franklina z 1845 rokuFoto: Wikimedia Commons/domena publiczna

Przejście Północno-Zachodnie, szlak morski prowadzący między wyspami arktycznymi a kontynentem Ameryki Północnej, miał być legendarną drogą morską na Daleki Wschód. Jednym z pierwszych, którzy próbowali go pokonać, był brytyjski admirał John Franklin.

Wyprawa pod jego dowództwem wyruszyła z Londynu w 1845 r. Dwa statki - Erebus i Terror - ze 128 osobami na pokładzie, były znakomicie przygotowane zarówno na starcie z lodem, jak i potencjalnym nieprzyjacielem. John Franklin, jak podkreśla podróżnik i nurek Marcin Jamkowski, był bardzo doświadczonym żeglarzem, człowiekiem odważnym i rozsądnym. Żadna z tych zalet nie uchroniła jednak członków wyprawy, ślad po statkach zaginął, a późniejszym wyprawom poszukiwawczym nie do końca udało się wyjaśnić los żeglarzy.

Prawdopodobna
Prawdopodobna trasa ekspedycji Johna Franklina

- Do końca nie wiemy, co się stało, istnieje mnóstwo hipotez i przypuszczeń. Wiemy na pewno, że dwa statki przepłynęły na południe od Grenlandii, przez cieśninę Daviesa wpłynęły w okolice północnych wysp kanadyjskich i skierowały się na zachód próbując znaleźć drogę z Atlantyku na Pacyfik - wyjaśnił gość Jedynki.

Badacze przypuszczają, że okręty zostały schwytane w pułapkę zamarzającego lodu jeszcze w 1845 r. Przez kolejne dwa lata marynarze prawdopodobnie próbowali w jakikolwiek sposób przetrwać, czy to na wrakach, czy na lądzie. Nie zdecydowali się wyruszyć pieszo na południe spodziewając się, że ktoś po nich przypłynie. - Wiemy, że mogli skorzystać z doświadczenia Inuitów, eskimosów Północy. Ale Brytyjczycy byli tak przekonani o swojej racji, że cywilizacyjnie niemożliwym wydawało się, by korzystali z pomocy - jak wtedy mówili - "dzikusów". Doprowadziło ich to do ostatecznej zagłady - wyjaśnia Marcin Jamkowski.

HMS
HMS Terror schwytany w pułapkę lodu. Fot. Wikimedia Commons/domena publiczna

Pewną rolę w zagładzie marynarzy odegrać mogły także... konserwy. O tym wątku, a także losach kolejnych wypraw poszukiwawczych i tegorocznym odkryciu wraku jednego ze statków opowiadał gość Katarzyny Kobyleckiej.

***
Tytuł audycji: Naukowy zawrót głowy
Prowadziła: Katarzyna Kobylecka
Gość: Marcin Jamkowski – nurek, fotograf, podróżnik, członek Oddziału Polskiego The Explorers Club
Data emisji: 29.12.2014
Godzina emisji: 21.37

(asz, pg)

Czytaj także

Kurdystan. Rajska Dolina w cieniu wojny

Ostatnia aktualizacja: 07.12.2014 01:12
W Regionie Kurdystanu, autonomicznej jednostce Iraku, polscy archeolodzy dokumentują architekturę i ślady współistnienia wielu kultur i religii. W ostatnich miesiącach ten obszar stał się celem ataków Państwa Islamskiego.
rozwiń zwiń