Kambodża czterdzieści lat później: kaci żyją wśród ofiar

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2015 14:38
Minęło 40 lat od czasu, kiedy Czerwoni Khmerzy zajęli stolicę Kambodży i zapoczątkowali krwawy reżim. Od ich upadku minęło wiele lat, ale większość zbrodniarzy pozostaje bezkarna.
Audio
  • Dlaczego tak trudno jest postawić Czerwonych Khmerów przed sądem? Reportaż Tomasza Sajewicza z Phnom Penh (Świat w Jedynce/Jedynka)
Kambodżańczycy modlą się w Muzeum Ludobójstwa w Phnom Penh
Kambodżańczycy modlą się w Muzeum Ludobójstwa w Phnom PenhFoto: PAP/EPA/MAK REMISSA

Za reżimu Pol-Pota zgładzono jedną czwartą ludności kraju - około dwóch milionów osób. Międzynarodowy Trybunał do spraw Zbrodni Czerwonych Khmerów skazał za zbrodnie reżimu jedynie kilka osób. - Mieszkańcy nie mogą się z tym pogodzić. Tu kaci dosłownie żyją wśród swoich ofiar - podkreślał w reportażu z Phnom Penh korespondent Polskiego Radia Tomasz Sajewicz.

Dlaczego ludzie kiedyś związani z Czerwonymi Khmerami są nadal przy władzy? Dlaczego nawet Międzynarodowy Trybunał ma trudności z postawieniem zbrodniarzy przed sądem? Wyjaśnia to reportaż Tomasza Sajewicza z Phnom Penh.

***

Tytuł audycji: Świat w Jedynce

Autor: Tomasz Sajewicz

Data emisji: 18.04.2015 r.

Godzina emisji: 12.15

''

mj/pg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Kambodża: sądzeni za ludobójstwo. Zginęły dwa miliony ludzi

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2015 22:01
W Phnom Penh wznowiono proces dwóch najwyższych rangą żyjących przywódców Czerwonych Khmerów, którzy dopuścili się ludobójstwa na własnym narodzie. - Żywych chcieli zostawić tylko najbardziej prymitywnych chłopów - przypomina w radiowej Jedynce prof. Piotr Ostaszewski z SGH.
rozwiń zwiń