X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rafał Otoka-Frąckiewicz: Jolanta i Andrzej Gontarczykowie nie byli szeregowymi tajniakami

Ostatnia aktualizacja: 19.08.2019 20:35
- Andrzej Gontarczyk karierę w SB jako tajny współpracownik rozpoczął w 1974 r. Jego żona Jolanta, dziś nosząca nazwisko Lange, trzy lata później. Ponieważ mieli rodzinę w RFN i nosili się z zamiarem wyjechania tam, SB wykorzystała to przygotowując ich do działania - powiedział Piotr Woyciechowski, ekspert ds. służb specjalnych. W audycji "Debata Jedynki" o przeszłości Jolanty Lange rozmawiali również publicysta Rafał Otoka-Frąckiewicz i Marek Wolski.
Audio
  • Rafał Otoka-Frąckiewicz: Jolanta i Andrzej Gontarczykowie zostali wysłani do RFN nie tylko po to, żeby wkupić się w łaski księdza, który później zginął (Debata Jedynki)
Goście Debaty Jedynki z prowadzącym Michałem Rachoniem (z lewej)
Goście "Debaty Jedynki" z prowadzącym Michałem Rachoniem (z lewej)Foto: Jedynka

W ramach Warszawskich Dni Różnorodności prezentowano, jak informuje ratusz stołecznego miasta, "doskonałe dokumenty dotykające różnych przesłanek dyskryminacji", takie jak m.in. "»L.Poetki«" (o poetkach lesbijkach, dla których tożsamość psychoseksualna jest inspiracją twórczości) czy występy "chóru LGBT+". Podczas wydarzenia wypowiedziała się Jolanta Lange, prezes Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum. Poparła tzw. kartę różnorodności, czyli międzynarodową inicjatywę mającą promować różnorodności i równe szanse w zatrudnieniu bez względu m.in. na orientację seksualną.

"Nic na to nie wskazywało"

Okazuje się, że kobieta była w przeszłości - jako Jolanta Gontarczyk - zarejestrowana jako tajny współpracownik SB, mający wraz ze swoim mężem Andrzejem inwigilować w latach 80. mieszkającego w Republice Federalnej Niemiec ks. Franciszka Blachnickiego, twórcę Międzynarodowego Centrum Ewangelizacji Światło-Życie. Małżeństwo w 1984 r. przybyło do miejscowości Carlsberg, gdzie mieszkał duchowny, i angażując się w działalność ośrodka i zarazem zdobywając zaufanie księdza, śledziło go. Kapłan przez dłuższy czas otrzymywał sygnały o agenturalnej działalności Gontarczyków i w 1987 r., gdy powiedział dwóm współpracownikom o swoich podejrzeniach, zmarł krótko po tym, jak z nimi rozmawiał.

Marek Wolski, który z bliska obserwował działalność ks. Franciszka Blachnickiego oraz Jolanty i Andrzeja Gontarczyków, a następnie zeznawał w śledztwie prowadzonym przez Instytut Pamięci Narodowej, przyznał, że wcześniej nie podejrzewał, by małżeństwo miało współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa. – Pewne fakty skojarzyłem dopiero po ich ucieczce z RFN. Nasza działalność niepodległościowa na emigracji obejmowała kilkadziesiąt osób. Dosyć dobrze się znaliśmy i właściwie w ich postępowaniu i działalności nic nie wskazywało na to, żeby można wyciągać takie wnioski - powiedział.

"SB to wykorzystała"

Piotr Woyciechowski, badacz historii komunistycznych służb specjalnych, przybliżył postaci Jolanty i Andrzeja Gontarczyków. Przypomniał, w jakich okolicznościach zostali zwerbowani do współpracy z bezpieką. - Pan Andrzej swoją karierę w SB jako tajny współpracownik rozpoczął w 1974 r. w Łodzi. Najpierw zajmował się dość skomplikowanymi kombinacjami operacyjnymi, zmierzającymi do zwalczania ambasad niemieckich na terenie w Polsce. Był bardzo dobrze wyszkolony, świadomy, niebezpieczny, w pełni sterowalny, chętnie podejmujący działalność z pełną inicjatywą. Współpraca Jolanty Gontarczyk zaczęła się trzy lata później, a do werbunku osobiście doprowadził jej mąż, który bał się, że jeśli do tego nie dojdzie, to zostanie przez nią nieświadomie zdekonspirowany - powiedział gość audycji.

Ekspert ds. służb specjalnych wyjaśnił także, dlaczego Jolanta Gontarczyk zmieniła nazwisko na Lange. - Jej ojciec i babka wywodzili się z tego rodu. Byli folksdojczami. Ojciec pani Jolanty na początku lat 40. był tajnym współpracownikiem, zanim wyjechał do Niemiec - przypomniał. - Mając więc w RFN rodzinę, małżeństwo Gontarczyków nosiło się z zamiarem wyjechania tam z Polski. SB to wykorzystała, szkoląc i przygotowując ich do zadania - dodał.

"Nie byli szeregowymi tajniakami"

Piotr Woyciechowski stwierdził też, że "pani Jolanta kontynuuje tę działalność". - Tylko już nie w wymiarze agenturalnym, a jawnym przeciwko Kościołowi katolickiemu i chrześcijaństwu. To jest główny cel - podkreślił.

Jak zaznaczył publicysta Rafał Otoka-Frąckiewicz, Gontarczykowie zostali wysłani do Niemiec nie tylko po to, by inwigilować ks. Franciszka Blachnickiego. – To miał być element żabiego skoku. Najpierw wkupujemy się w łaski bardzo szanowanego księdza, później umieszczamy tych ludzi w zachodnioeuropejskiej chadecji, a w finale być może nawet w londyńskim rządzie. To nie zostało potwierdzone, ale w tym kierunku zmierzało. Zresztą po zdemaskowaniu i powrocie do Polski Gontarczykowie nie byli szeregowymi tajniakami, ale nad ich losem pochylili się panowie Kiszczak i Urban – powiedział.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

***

Audycja: "Debata Jedynki"

Prowadzący: Michał Rachoń 

GościePiotr Woyciechowski (ekspert ds. służb specjalnych), Rafał Otoka-Frąckiewicz (publicysta) oraz Marek Wolski (obserwował z bliska działalność ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwa Gontarczyków)

Data emisji: 19.08.19

Godz. emisji: 18.06

bb/

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Prok. Andrzej Witkowski: wyśmiewano mnie za ustalenia ws. śmierci księdza Jerzego Popiełuszki

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2018 17:10
- Dowody, które jednoznacznie wskazują na inny przebieg zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki pojawiły się już w 2002 roku - mówił na antenie Polskiego Radia 24 prokurator Andrzej Witkowski, który w swojej karierze dwukrotnie badał sprawę morderstwa kapelana "Solidarności".  W obu przypadkach, w latach 1990-1991 i 2000-2004, był odsuwany od śledztwa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Łódź: zatrzymano podejrzanego o zabójstwo policjanta sprzed ćwierć wieku

Ostatnia aktualizacja: 08.08.2019 07:50
Łódzcy śledczy zatrzymali mężczyznę podejrzanego o zabójstwo policjanta sprzed 25 lat. Starszy sierżant Henryk Stolarek został znaleziony martwy w radiowozie w 1994 roku. Na trop mordercy po ćwierćwieczu wpadli funkcjonariusze tak zwanego łódzkiego Archiwum X.
rozwiń zwiń