Dlaczego "Miś" stał się filmem kultowym?

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2021 11:10
"Miś" to fenomen. Trudno wskazać inny tytuł, który byłby tak silnie rozpowszechniony i zakorzeniony w naszym języku czy kodzie kulturowym. Telewizja przypomina go często, a publiczność ciągle chętnie ogląda. Postaci, dialogi, scenki, powiedzonka z niego, cytowane przy niejednej okazji, pozwalają porozumiewać się na skróty, komentując czy puentując różne zdarzenia i sytuacje. "Miś" jest przecież nie tylko satyrycznie spotęgowanym obrazem realiów życia w PRL, ale też zapisem pewnego stanu mentalnego, funkcjonującego w systemie społecznym.  
Miś
"Miś"Foto: siekierski.photo/shutterstock.com

Posłuchaj
38:44 [ PR1]PR1 (mp3) 2021_04_29 PR1_23_09_42_Magazyn_bardzo_filmowy.mp3 Dlaczego "Miś" stał się filmem kultowym? (Magazyn bardzo filmowy/Jedynka)

 

Premiera "Misia" w reżyserii Stanisława Barei, według scenariusza Stanisława Barei i Stanisława Tyma miała miejsce 4 maja 1981 roku. Zanim jednak film trafił do ogólnego obiegu, twórcy musieli zmagać się z cenzurą, która zgłosiła zastrzeżenia do ok. 30-40 proc. materiału. Ostatecznie, dzięki poparciu m.in. Andrzeja Wajdy i Krzysztofa Kieślowskiego, a także na fali zmian na stanowisku I sekretarza KC PZPR, obraz potraktowano "łagodniej".

- "Miś", podobnie jak cała Polska, skorzystał na tym, co się działo na Wybrzeżu. Na oficjalnej kolaudacji, w październiku 1980 roku, nikt za bardzo się nie przejmował wymową wielu scen i powiedzonek, które tam padają. Film mógł pójść praktycznie w takiej formule, jaką sobie wymyślili Bareja i Tym - powiedział w Programie 1 Maciej Łuczak, autor książek: "Miś czyli rzecz o Stanisławie Barei" i "Krótki kurs PRL według Barei". 

Tak naprawdę to film o wielkim kłamstwie

Produkcja jest pierwszą (przed "Rozmowami kontrolowanymi" i "Rysiem") częścią trylogii o Ryszardzie Ochódzkim, prezesie Klubu Sportowego "Tęcza", który z łatwością wykorzystuje systemowe nieprawidłowości na własną korzyść. Głównym wątkiem "Misia" jest rywalizacja Ochódzkiego z byłą żoną Ireną o majątek zdeponowany w jednym z londyńskich banków. 

Film kino 1200.jpg
"Magazyn bardzo filmowy" w Programie 1

Zmienione zostało nazwisko głównego bohatera "Misia" - oryginalnie miał się nazywać Nowohucki (od nazwy dzielnicy Krakowa, zbudowanej od podstaw w Polsce Ludowej), ostatecznie został Ochódzkim. - Miała to być aluzja do tworzenia się nowej klasy ludzi popierających ustrój komunistyczny, pracujących przy budowie Nowej Huty. Główny bohater miał się tak nazywać, bo był symbolem tej klasy, tych ludzi i takiego typu kariery - wskazał Łuczak.

Gość radiowej Jedynki zwrócił uwagę, że Ochódzki kłamie na każdym kroku. Przyznał, że spróbował policzyć te "nieprawdy" i wyszło mu, że bohater filmu ok. 40 razy mija się z prawdą. To jego sposób na życie. 

- Tak naprawdę to jest film o wielkim kłamstwie. Oczywiście - jest to komedia, to wszystko jest lekko podane, ale wymiar i siła moralna tego filmu też jest bardzo duża. To film o kłamstwie, wszechotaczającym, które prowadzi do kariery, zapewnia dobre życie, buduje fałszywe relacje z całym światem. To jest popierane, to jest sposób na życie i - co gorsza - na sukces, co bardzo widać w "Misiu" - wyjaśnił Łuczak.

Powiedzonka doskonale funkcjonują do dziś

Struktura filmów Barei, ich konstrukcja, wynikała - w dużym stopniu - z doświadczeń z cenzurą. Przewidywała jej ingerencję. Prosta fabuła była obudowana komicznymi scenami czy skeczami, jak układanka. Reżyser liczył się z tym, że wiele z nich każą wyciąć, ale też czerpał sporo z oficjalnego języka władzy ludowej.

- Ja zawsze zwracam uwagę na taki drobny element, który funkcjonował u Barei bardzo mocno i przeszedł też do popkultury, na zwrot: "nowa świecka tradycja". W "Misiu" czytany jest fragment artykułu prasowego, w którym właśnie ten zwrot pada. On nie jest wymyślony przez Bareję, jest wymyślony przez redaktora tejże gazety. "Miś" jest zbudowany na opozycji - świata, który Bareja pamiętał, świata polskiej tradycji, świata, który wyrasta z historii do tego sztucznego tworu, który był budowany w latach komuny, a którego symbolem był ten słomiany miś latający nad Warszawą - powiedział Łuczak.

Postaci, dialogi, scenki, powiedzonka z "Misia", funkcjonują doskonale do dziś. Cytowane przy niejednej okazji, pozwalają porozumiewać się na skróty, komentując czy puentując różne zdarzenia i sytuacje.

- Tych grepsów, zdań śmiesznych są setki. Oddzieliły się, jakby uciekły, z tego filmu. Osadzone są bardzo mocno w popkulturze, wykorzystywane są w popkulturze - zaznaczył gość audycji "Magazyn bardzo filmowy". - Bareja miał świetne wyczucie, czerpał pełnymi garściami z rzeczywistości - dodał. Skąd brał te powiedzonka?


Czytaj także:


Poza tym w audycji:

- Lars von Trier, duński reżyser filmowy i scenarzysta, kończy 65 lat,

- podsumowanie 93. ceremonii wręczenia nagród amerykańskiej Akademii Filmowej - Oscarów.



***

Tytuł audycji: Magazyn bardzo filmowy

Prowadzi: Michał Montowski

Gość: Maciej Łuczak (autor książek: "Miś czyli rzecz o Stanisławie Barei" i "Krótki kurs PRL według Barei") 

Data emisji: 29.04.2021 r. 

Godzina emisji: 23.10

kk

Czytaj także

Bareja konspirator – reżyser w opozycji

Ostatnia aktualizacja: 05.12.2020 05:48
Stanisław Bareja kontestował rzeczywistość PRL nie tylko wyśmiewaniem jej absurdów w filmach, ale także czynnym działaniem w demokratycznej opozycji. Dokonywał przy tym spektakularnych wyczynów, jak przewiezienie powielacza w maluchu lub pomoc w ukryciu Zbigniewowi Bujakowi.
rozwiń zwiń