X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem

Rozmowa dnia: Marek Sawicki

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2014 12:30
Audio
  • Minister rolnictwa Marek Sawicki o rosyjskim embargu na polskie produkty (Z kraju i ze świata/Jedynka)

Kamila Terpiał-Szubartowicz: Gościem Rozmowy dnia jest minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL-u. Dzień dobry, panie ministrze.

Marek Sawicki: Dzień dobry.

Czy dzisiaj już zjadł pan polskie jabłko?

Tak, już zjadłem dwa, na biurku leżą kolejne, więc zapraszam panie również do tego, żeby skosztować. Polecam co najmniej 3-4 jabłka dziennie, to wtedy tę normę wobec embarga rosyjskiego wyrobimy kilkakrotnie.

Czyli ta akcja internetowa „Jedz jabłka” może pomóc znacznie polskim rolnikom i sadownikom?

Myślę, że już pomaga. Cieszę się bardzo, że także wszedł w to pan prezydent. Szkoda, że opozycja niestety nie nadąża za tymi działaniami i nie je tych jabłek, bo pewnie lepszy pożytek byłby dla Polski, gdyby wzięli się za jedzenie niż za przeszkadzanie.

A czy możliwe są pana zdaniem rekompensaty Komisji Europejskiej za te straty poniesione w związku z embargiem rosyjskim na owoce i warzywa? Czy taki wniosek już Ministerstwo Rolnictwa przygotowało i na co liczycie?

Podejmujemy działania na wielu poziomach, przed chwilą skończyłem spotkanie w Ministerstwie Gospodarki, tam byli przedstawiciele banków, tam byli także przedstawiciele firm ubezpieczeniowych. Chcemy intensywniej wesprzeć naszych eksporterów na rynki trzecie, jest kilka kierunków atrakcyjnych. Jesteśmy w trakcie w tej chwili spotkania z przedstawicielami sektora owoców i warzyw, także z przedstawicielami Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Instytutu Ogrodnictwa. W tym zespole przygotowujemy się do spotkania czwartkowego z dyrekcją generalną, z urzędnikami Komisji Europejskiej, żeby pomówić o szczegółach. Chcemy, żeby w sprawie polskich owoców i warzyw rozmawiała cała Unia Europejska i żeby problemu nie traktowano jednostkowo, tak jak zawsze to w Unii się robi poprzez wycofanie produktów z rynku, ale żeby rzeczywiście wielopłaszczyznowo, wtedy jest szansa, że nie psując rynku europejskiego, autentycznie pomożemy naszym rolnikom.

Ale czy jest realna szansa na to, że zostaną wypłacone jakieś rekompensaty albo czy polski rząd też np. będzie namawiał Komisję Europejską, żeby stworzyła coś takiego, jak fundusz solidarnościowy w razie właśnie takich wypadków?

Polski rząd nie musi namawiać, w Unii Europejskiej taki fundusz solidarnościowy już jest, na nim już jest około 350 mln euro, z wpłat za nadprodukcję w sektorze mleka podejrzewam będzie kolejnych co najmniej 250-270 milionów, więc na koniec roku ten fundusz będzie miał wystarczające środki, żeby rekompensować te straty, o ile się kolejne nie pojawią. Więc tak jak mówię, musimy przygotować to wielopłaszczyznowo, musi być to także podporządkowane naturalnemu cyklowi zbywania produktów z hal chłodniczych od naszych producentów. I tutaj spotykamy się dzisiaj po to z zespołem ekspertów, żeby w ciągu kilku dni tą pełną informację od naszych sadowników, z czym jeszcze pozostają, od producentów warzyw, czego nie zdążyli na tą chwilę sprzedać, co będzie podlegało wycofaniu z rynku, a co możemy przeznaczyć na inne produkty, między innymi także przerabiając część warzyw na energię czy wprowadzając chociażby do przerobu na spirytus techniczny.

Czyli rozumiem, że Komisja Europejska rozumie problem i chce reagować.

Rozumie, mówił o tym już kilkakrotnie rzecznik Komisji Europejskiej, dyrekcji ds. zdrowia. Ja dzisiaj wysłałem pisma do komisarza ds. rolnictwa, do komisarza ds. rynków i do komisarza ds. zdrowia, żeby w trybie pilnym spotkać się jeszcze najlepiej w tym tygodniu z tymi komisarzami po to, żeby ustalić warunki współdziałania na szerokim rynku europejskim, bo jeszcze raz podkreślam, jeśli te produkty, których nie sprzedamy do Rosji, wejdą na rynek unijny, to cały rynek unijny odczuje, po prostu zepsuje się.

A jakie to mogą być ewentualnie rekompensaty, te, które mogłyby być wypłacane, jak rozumiem, później z Komisji Europejskiej, ale także te, które mogą być wypłacane ze środków krajowych i kiedy?

Ja będę zabiegał o jak najszybsze i jak największe dopłaty w ramach, ale jeszcze raz powtarzam – musimy najpierw z Komisją wypracować instrumenty, czemu i w jakich warunkach będzie to służyło. Dzisiaj nie można podać jednoznacznej kwoty, dzisiaj nie można podać także stawek za tonę czy za hektar, to wszystko musi być wydyskutowane. My, jeśli chodzi o środki krajowe, raczej będziemy się koncentrowali na większym wsparciu eksporterów na rynki trzecie poza Rosją, natomiast...

A jakie konkretnie?

No, myślę, że tutaj Algieria, tu także Chiny, Indie, ale tradycyjnie już kupujące od nas Hongkong, Wietnam, więc będziemy z tymi państwami rozmawiali. Jest duża nadzieja, rozmawiałem o tym ostatnio z ambasadorem Japonii, także na ewentualne wejście na tamten rynek. Więc to jest wynik wieloletniej pracy promocyjnej, która została wykonana. Na wielu rynkach już jesteśmy, teraz tylko warto podkręcić skalę uczestnictwa. Oczywiście to nie tylko targi, ale bezpośrednio misje gospodarcze, które w mojej ocenie w szybkim tempie wyjadą i z Polski, ale także przyjadą do Polski z innych państw.

A czy wiadomo konkretnie, czy Ministerstwo Rolnictwa ma jakieś takie wyliczenia, jakie to mogą być straty, jeżeli chodzi o sadowników, czyli o embargo na jabłka, ale nie tylko? Jakie kwoty mogą tutaj wchodzić w grę?

Pani redaktor, mamy pełne wyliczenie, jeśli chodzi o wartość, eksportu, natomiast dzisiaj nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile z tych produktów sprzedamy na rynki trzecie jako pełnowartościowy, dobry towar, a ile będziemy musieli z rynku wycofać. Więc to wszystko musi być równolegle analizowane. Dlatego też my wiemy, ile kosztuje produkcja jabłek, ile kosztuje produkcja kapusty, ile kosztuje kalafiora. To jest dla nas jasne i oczywiste i tutaj (...) kierownictwo ma pełne wyliczenia, natomiast to, na ile uda się te produkty sprzedać jako pełnowartościowe, a na ile będziemy musieli przetwarzać je na inne produkty, to wszystko zależy od możliwości także samych przedsiębiorców, samych eksporterów, no i oczywiście otwartości rynków partnerskich, na których, tak jak powiedziałem wcześniej, już jesteśmy. To nie jest tak, że z dnia na dzień da się ustalić pełną listę, pełen harmonogram i zapewnić tego czy innego producenta, gdzie, z czego skorzysta. My musimy wypracować na 12 miesięcy pełną siatkę, która zadowoli z jednej strony producentów, z drugiej strony eksporterów.

Politycy opozycji, m.in. Sojuszu Lewicy Demokratycznej, mówią, że rząd powinien się do tego przygotować wcześniej, to znaczy do takiej możliwości, że Rosja może nałożyć embargo między innymi na owoce i warzywa i że teraz reaguje za późno, ta reakcja jest niewystarczająca i Leszek Miller, nawet mówił, szef SLD, że rząd został przygnieciony tonami owoców, jabłek.

Tym się różnię od Leszka Millera, że ja od wielu lat reaguję i rozwiązuję problemy, a on tylko o nich mówi. Więc widocznie już tylko gadanie mu pozostało i niech tak dalej będzie.

Czyli rozumiem, że rząd działa na tyle, na ile może i pan sobie nie ma nic do zarzucenia.

Pani redaktor, nie na tyle, na ile może, a na tyle, na ile potrzeba. I tak jak powiedziałem, od 2008 roku utworzyliśmy fundusz promocji, wykonaliśmy inwestycje w przechowalnictwie w sektorze owocowo-warzywnym za kwotę ok. 10 mld zł. To w tej chwili procentuje, my w tej chwili nie jesteśmy przymuszeni, tak jak 5 czy 7 lat temu, że jak nie było zbytu, to się świat walił. Nie, dzisiaj można część produktów przetrzymać, przechować i sprzedać wtedy, kiedy jest to możliwe i kiedy da się wejść na określone rynki. Więc robimy to planowo, robimy to kompleksowo w porozumieniu z branżą, a nie w oderwaniu od tej branży. I powiem szczerze, że połajania polityków opozycji tak naprawdę w tej sprawie nie są istotne. Ja już mówiłem wielokrotnie – jeśli nie chcą pomóc, niech nie przeszkadzają, damy sobie z tym radę.

I jeszcze pytanie, czy obawia się pan ewentualnie nałożenia embarga przez Rosję na inne nasze produkty, czy możemy być spokojni?

Pani redaktor, niewiele już im zostało, więc jeśli mamy do czynienia z wojną ekonomiczną, a z taką mamy do czynienia, to ja tylko oczekuję, że ta Europa, ci politycy także krajowi, którzy tak mocno nawoływali do sankcji ekonomicznych wobec Rosji, teraz równie mocno i solidarnie staną w obronie polskich rolników. I od opozycji jednego od nich oczekuję: niech rzeczywiście zaczną jeść te jabłka, przynajmniej tyle pożytku z nich.

A nie ma pan wątpliwości, że to rosyjskie zachowanie i to embargo to jest odpowiedź de facto polityczna na nałożone przez Unię Europejską sankcje?

Nie, nie mam tu żadnych wątpliwości. Oczywiście tak jest, bo jakościowo nasze produkty są w tej chwili najlepsze na świecie i na wielu rynkach to udowadniamy. Natomiast to, co zrobił Putin, przede wszystkim uderzył w swoich konsumentów, no ale powiem tak: głód Rosji nie grozi, tak jak w latach 20. na Ukrainie, bo z pewnością Rosja z innych regionów świata kupi produkty, tylko oczywiście gorszej jakości i po wyższej cenie, ale to już jest problem Rosji, a nie nasz.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Gościem Rozmowy dnia był minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak