Rozmowa dnia: Sławomir Broniarz

Ostatnia aktualizacja: 04.11.2013 12:15

Paweł Wojewódka: Naszym gościem jest prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Witam pana bardzo serdecznie.

Sławomir Broniarz: Dzień dobry.

Ja może jeszcze dodam, że pani minister Krystyna Szumilas powiedziała dziś u nas w Jedynce, że negocjacje właśnie w tych sprawach dotyczących Karty Nauczyciela były prowadzone przez wiele miesięcy ze związkami nauczycielskimi, samorządami terytorialnymi, a propozycja zmiany Karty Nauczyciela jest tego efektem. „Ustaliliśmy, że te obszary zmieniamy, każda ze stron podjęła zobowiązanie, że będzie na to otwarta”. Na ile otwarty jest Związek Nauczycielstwa Polskiego na proponowane zmiany wobec tego?

Związek Nauczycielstwa Polskiego nigdy nie uchylał się od prowadzenia rozmów i to, że ustaliliśmy obszary, w ramach których będzie dokonywana zmiana Karty Nauczyciela, jest faktem, tyle tylko, że określiliśmy ramy, natomiast wypełnienie treścią owych ram przez Ministerstwo Edukacji Narodowej budzi nasze poważne wątpliwości. Daliśmy temu wyraz w ponad 10-stronicowej opinii, wydaje nam się bowiem, że między taką retoryką projakościową, która wyziera z wypowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej czy pani minister a faktycznymi zapisami jest ogromna przestrzeń, w ramach której znajdujemy absolutnie kontrargumenty do stwierdzenia, że ta zmiana ma rzekomo projakościowy charakter, nie znajdujemy potwierdzenia tych projakościowych działań Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Panie prezesie, przejrzałem bardzo dokładnie opinię Związku Nauczycielstwa Polskiego i znalazłem np. coś takiego, że ZNP nie zgadza się na likwidację zasiłku na zagospodarowanie, bo uderzy w młodych nauczycieli rozpoczynających pracę w szkole. Przypomnijmy, to była taka zdobycz socjalizmu albo czasów, kiedy istniały nakazy pracy, kiedy nauczyciele byli rzucani w różne miejsca Polski...

W 1982 roku już nakazu pracy nie było, wręcz przeciwnie, było polowanie na wszystkich chętnych, którzy chcieli pracować w szkole...

Ale zasiłek na zagospodarowanie został z dawnych czasów...

Tak, ale to nie jest chyba najistotniejszy element. Ja powiem tak: zanim przejdziemy w ogóle do dyskusji o Karcie Nauczyciela, chcę powiedzieć, że jutro na rządzie staje tzw. ustawa rekrutacyjna, to jest wykonanie dyspozycji Trybunału...

Oj, odchodzi pan od tematu, ale dobrze, posłuchajmy.

Ale to się wiąże z istotą naszego niezadowolenia. Otóż okazuje się, że w tej ustawie rekrutacyjnej mamy zapisy, które w gruncie rzeczy sprowadzają się do tego, że lada moment za usługi dotyczące opieki nad dzieckiem, wsparcia edukacyjnego dla osób o szczególnych potrzebach edukacyjnych, wsparcia dla nauczyciela, całego systemu obudowy tej pedagogiczno-wychowawczej, w której funkcjonuje oświata, możemy znaleźć się w elemencie rynkowym. Te usługi, jeżeli zostaną przekazane w ręce różnego rodzaju stowarzyszeń, organizacji pozarządowych siłą rzeczy będą musiały być skomercjalizowane, będziemy po prostu musieli za to płacić.

Ale na razie to jest projekt, tylko projekt, który staje na rządzie...

Jutro staje na rządzie.

...więc jeszcze daleka droga legislacyjna. Ale porozmawiajmy o tym, co czeka nauczycieli i nas w bliższej perspektywie, a mianowicie np. rzeczy dotyczące urlopu dla podratowania zdrowia. To chyba nauczyciele zostali jedyną grupą zawodową, która taki...

Niezupełnie, panie redaktorze,  ja nie chcę panu psuć pana scenariusza, ale zwrócę uwagę na to, że między jutrzejszym rządem i ustawą rekrutacyjną i zmianami w ustawie o systemie oświaty a projektami zmian w Karcie Nauczyciela jest jednak przestrzeń czasowa dla nas o wiele bardziej niekorzystna, dlatego że Karta jest jeszcze w fazie negocjacji, jeszcze wiele w tym możemy zmienić. Jeżeli rząd jutro, mówiąc kolokwialnie, klepnie to, że związki komunalne będą mogły prowadzić szkołę, a domy kultury będą mogły być skomercjalizowane, to nasza sytuacja jako społeczeństwa będzie o wiele gorsza aniżeli nas jako środowiska nauczycielskiego.

Ale zgodzi się pan, panie prezesie, ze mną, że jeszcze to, jak to pan powiedział, klepnąć musi parlament takie zmiany...

Tak.

...więc powiedziałem daleka droga. No to porozmawiajmy...

Natomiast jeżeli mówimy o urlopie dla poratowania zdrowia...

O właśnie, czyli Karta Nauczyciela.

...to Związek Nauczycielstwa Polskiego sam zgłosił propozycję, aby po pierwsze rozważyć możliwość przesunięcia w czasie chwili, w której nauczyciel nabywa prawo do urlopu dla poratowania zdrowia, i tutaj mniej więcej uważamy, że ten okres 7 lat mógłby spokojnie być przesunięty o kolejne pięć, ale z drugiej strony absolutnie nie podzielamy, i to nie tylko my, ale także lekarze, nie podzielamy stanowiska resortu, że prawo do urlopu będzie można nabyć dopiero po 20 latach, dlatego że jeżeli słuchaliśmy i czytaliśmy wypowiedzi pani prof. Śliwińskiej, czyli krajowego konsultanta w dziedzinie audiologii i foniatrii, to ja jej zdecydowanie bardziej wierzę aniżeli magistrowi fizyki, nawet na urzędzie ministra edukacji narodowej, dlatego że foniatra wie, że nauczyciel po 20 latach będzie z punktu widzenia stanu jego gardła absolutnie wrakiem i pójdzie na rentę. Wobec tego jest to zdecydowanie kosztowniejsze dla budżetu państwa aniżeli urlop dla poratowania zdrowia. I zabiegamy o to, żeby ten urlop nauczyciel miał w dalszym ciągu tak jak ma, nie raz w ciągu kariery zawodowej, ale trzy razy, bo jest to efektywniejsze, także biorąc pod uwagę fakt, że będziemy pracować do 67. roku życia. Natomiast zwracamy uwagę na to, i ministerstwo podzieliło ten pogląd, że elementem odwoławczym od decyzji dyrektora szkoły powinna być opinia wojewódzkiego ośrodka medycyny pracy, który powinien to weryfikować, czyli już nie lekarz pierwszego kontaktu, ale lekarz medycyny pracy powinien wyrażać swoją opinię w sprawie...

Czyli gęste sito.

Gęste sito, wielkie zaostrzenie kontroli, ale przede wszystkim monitorowanie tego, czy nauczyciel będąc na tym urlopie, wykonuje zalecenia lekarza, bo nie chodzi nam o to, żeby on przebywał na urlopie wypoczynkowym, zatytułowanym urlop dla poratowania zdrowia, tylko żeby był rzeczywiście poddany daleko idącej terapii, która przywróci jego stan zdrowia do pełnej sprawności.

Rozumiem, że wobec tego Związek Nauczycielstwa Polskiego ma świadomość, że z tym urlopem dla poratowania zdrowia różnie bywało bądź różnie bywa. A dlaczego jest taki sprzeciw przeciwko komisjom dyscyplinarnym, które byłyby umiejscowione przy samorządach? To przecież jest logiczne, samorządy zajmują się szkołami, samorządy dbają o szkoły, samorządy płacą za szkoły, wspomagają, no to...

Panie redaktorze,  za szkoły płacimy my jako społeczeństwo, to jest 40 miliardów...

Ale przez samorządy, przez samorządy.

Tak, ale ten samorząd też... Ja jestem przeciwny takiej retoryce, że samorząd dokłada do edukacji. Samorząd inwestuje w lokalną społeczność, w swoich obywateli, natomiast uważamy, że po pierwsze samorządy wspierają nas w tej niechęci do przejęcia przez organy prowadzące komisje dyscyplinarne, bo nie są do tego przygotowane. W wielu rejonach naszego kraju edukacją zajmują się osoby, które nie mają żadnego doświadczenia, żadnego przygotowania, są stricte ekonomistami, a nie pedagogami. I oto organ prowadzący będzie musiał powołać komisję dyscyplinarną. Czasami będzie to komisja, która będzie składała się załóżmy z pracowników czy nauczycieli z z jednej szkoły dla potrzeby rozpatrzenia spraw nauczycieli z tejże szkoły, bo są gminy, gdzie istnieje tylko jedna szkoła na terenie gminy. Uważamy, że obecny model, kiedy pierwszy etap jest przy wojewodzie, a drugi przy ministrze edukacji narodowej, jest zdecydowanie bardziej obiektywny. Nie jesteśmy wszyscy aniołami i jeżeli zdajemy sobie wszyscy sprawę z tego, że komisja...

A nie ma podejrzenia, że występuje coś, co się nazywa solidarność środowiskowa? Przecież...

Nie, komisja dyscyplinarna służy temu...

...wiele grup zawodowych właśnie dlatego jest krytykowanych, że istnieje ta solidarność zawodowa.

Wie pan, panie redaktorze,  tej solidarności zawodowej mam wrażenie, że czasami nam brakuje, mówię o nauczycielach. Gdybyśmy byli bardziej zdeterminowani w obronie własnych praw, może byłoby lepiej. Natomiast dzisiaj wójt powołując komisję dyscyplinarną, będzie absolutnie sędzią w sprawie, która do niego nie należy, dlatego że wójt prowadzi szkołę, jako organ odpowiada za wodę, światło, gaz, infrastrukturę, ale nie odpowiada de facto za jakość pracy...

Ale reprezentuje w pewien sposób rodziców.

Zgoda, ale jest także organ nadzoru pedagogicznego w osobie kuratora oświaty, który powinien tą jakościową działalność weryfikować. I naprawdę jesteśmy zdecydowani na to, żeby optować za utrzymaniem status quo, czyli komisja dyscyplinarna przy wojewodzie i komisja odwoławcza przy ministrze, bo to leży także w interesie ministra. Proszę sobie wyobrazić, że to nagle 2,5 tysiąca samorządów chociażby jeden wniosek wysyła do komisji ministerialnej, to będzie zalewanie ministra tego rodzaju dokumentami. Poza tym to jest próba spacyfikowania środowiska. Powtórzę,  wójt gminy Darłowo, o którym mówi cała Polska, który jest absolutnie wolny od jakichkolwiek oddziaływań władzy publicznej, czuje się absolutnie niezależną jednostką, jest w stanie spacyfikować środowisko tamtejszych nauczycieli, bo do niego będzie należała komisja dyscyplinarna. Absolutnie jesteśmy temu przeciwni. Natomiast nie jesteśmy przeciwni komisjom dyscyplinarnym jako takim.

A co się podoba pana środowisku nauczycielskiemu w tych proponowanych zmianach? Czy jest coś takiego, czy generalnie środowisko mówi: nie, nie zmieniajmy Karty Nauczyciela, bo ona jest dobra?

Karta Nauczyciela od 1982 roku była zmieniana częściej niż ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, a więc to nie jest dokument, który jest rodzajem dogmatu. Natomiast wydaje się, że w tym dokumencie nie ma tej projakościowej tezy, o której mówi minister edukacji narodowej, bo jeżeli chcemy, żeby awans na nauczyciela dyplomowanego zależał od organu, który de facto jest pasem transmisyjnym naszych wynagrodzeń, to to w interesie de facto każdego wójta leży, żeby w momencie pewnego zatoru płacowego przyhamować proces awansu zawodowego. Jeżeli mówimy, że komisje dyscyplinarne są w samorządzie, to także jeżeli mówimy o ograniczeniu nakładów na rozwój zawodowy nauczyciela, na kształcenie, na doskonalenie, które się zmienia, i wprowadzony zostaje ustawą okołobudżetową, także jesteśmy temu przeciwni. Natomiast jedna rzecz, o którą pan pyta, co nam się podoba, to jest jakby próba przekazania opinii publicznej sygnału, że jest czymś nieprawidłowym, niesprawiedliwym i krzywdzącym nauczycieli przypisywanie nauczycielom rzekomo trzech miesięcy urlopów wypoczynkowych, bo tak nigdy nie było. Nauczyciel de facto tego urlopu wypoczynkowego miał 55 dni, 54 w zależności od roku. Ja wiem, że to może wywołać zdziwienie dziennikarzy, ale zwrócę uwagę na to...

Ale i naszych słuchaczy.

...że nie jesteśmy wyjątkiem w Europie. Ba, Polska znajduje się w dolnej strefie stanów średnich, mówiąc tak, jeżeli chodzi o urlopy, a więc ten sygnał dla opinii, że mamy tylko 47 dni urlopu, jest sygnałem sprawiedliwym.

I dzisiaj zapadnie decyzja, czy będzie akcja protestacyjna?

Związek analizuje prawie 1500 wniosków, które wpłynęły do nas z całego kraju. Dziś i jutro będziemy na ten temat dyskutować. Kiedy ona zapadnie formalnie, trudno mi powiedzieć, na pewno jest duży poziom napięcia w zależności od regionu kraju, z którego te wnioski spływają.

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję bardzo.

(J.M.)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak