"Niech żyje śmierć!". Austriackie mieszczaństwo w krzywym zwierciadle

Ostatnia aktualizacja: 07.10.2021 09:20
Absurd, czarny humor, wiedeńskie mieszczaństwo, nielubiąca się rodzina, fascynacja faszyzmem i... jazzem. To wszystko odnajdziemy w powieści Huberta Klimki-Dobrzanieckiego "Niech żyje śmierć".
okładka książki
okładka książki Foto: mat. promocyjne

Czytaj też:
Pamietnik.png
Barwny pejzaż epoki. Drugi tom wspomnień Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej

Powieść "Niech żyje śmierć" jest krzywym zwierciadłem, w którym autor ukazuje nam wiedeńskie mieszczaństwo. Wpływ na obraz, który zostaje nam zaprezentowany, z pewnością ma fakt, że Klimko-Dobrzaniecki od prawie piętnastu lat mieszka w Austrii. - Nie uzurpuję sobie prawa znawcy, ale poznałem prawdziwych wiedeńczyków - mówi pisarz.


Posłuchaj
13:32 PR1_AAC 2021_10_06-23-10-15.mp3 "Niech żyje śmierć" to nowa powieść Huberta Klimki-Dobrzanieckiego ("Moje książki"/Jedynka)

 

Wyostrzony zmysł obserwacji

Gość "Moich książek" wspomina pochodzące z wiedeńskiego mieszczaństwa starsze małżeństwo, które stało się pewnego rodzaju inspiracją i kopalnią pomysłów. - Miałem możliwość wyciągnięcia pewnych wniosków pisarskich z obserwacji towarzystwa, które odwiedzało ich dom. Choć prawda nie jest żadną kategorią literacką, to ta książka jest w pewien sposób prawdziwa - przyznaje Hubert Klimko-Dobrzaniecki. Autor zwraca uwagę, że chciał przypomnieć, zwłaszcza młodszym czytelnikom, czym jest zjawisko austriackiego gadania.

- To jest takie niezmierzanie do punktu, opowiadanie w kółko czegoś, w czym tak naprawdę nie wiadomo, o co chodzi. I wreszcie, po jakimś czasie, na samym końcu dowiadujemy się, o co rozmówcy chodziło - tłumaczy autor książki. W praktyce możemy zaobserwować to zjawisko w pierwszym rozdziale, na przykładzie meandrującej, pełnej dygresji rozmowy ojca z synem. - Czytaliśmy z redaktorką ten rozdział dwukrotnie i zastanawialiśmy się, czy go nie przyciąć. Doszliśmy jednak do wniosku, że to się wszystko układa, i że zostawiamy to tak, jak było - dodaje.

Pod maską groteski

Na kartach powieści autor kpi z wielokulturowej rywalizacji, antysemityzmu, nacjonalizmu, religii. Czarny humor to jedynie środek do osiągnięcia celu, a celem tym jest zwrócenie uwagi na wciąż aktualne i najbardziej palące problemy. - Chciałem, żeby czytelnik najpierw dobrze się bawił, a później zaczął się zastanawiać. Ten uśmiech rzednie - mówi Hubert Klimko-Dobrzaniecki. Raz jeszcze autorem najbardziej zajmujących scenariuszy okazało się życie.


Czytaj też:
forum-0436346840.jpg
Rzecz o przekraczaniu granic. "Święto ognia" - najnowsza powieść Jakuba Małeckiego

- Zmarły mąż mojej starszej przyjaciółki, Ingeborg, był z pochodzenia Żydem. Jego przodkowie, w odpowiednim czasie, przechrzcili się. Jego ojciec był działaczem faszystowskim, który dostał od ministra propagandy medal dotyczący utrzymywania czystości rasy - zdradza pisarz. Przywołuje również słowa ministra propagandy wypowiedziane do jednego z austriackich reżyserów żydowskiego pochodzenia: "Kto jest Żydem, to my decydujemy".

Zobacz też:

Po prostu absurd

Gość audycji nie ukrywa swojej fascynacji Woodym Allenem i prezentowanym przez niego typem humoru. - Lubię to, że nabija się ze swojego żydostwa. Do tego doszło, że Żydzi Żyda w USA okrzyknęli antysemitą. Ta stara Austria miała w sobie właśnie pełno takich absurdów - przekonuje Klimko-Dobrzaniecki i dodaje, że my Polacy również jesteśmy na swój sposób absurdalni. - Gombrowicz i Mrożek wiedzieli, gdzie się urodzić - podsumowuje.

***

Tytuł audycji: Moje książki

Prowadzi: Magda Mikołajczuk

Goście: Hubert Klimko-Dobrzaniecki

Data emisji: 6.10.2021

Godzina emisji: 23.10

mg

Czytaj także

Nie tylko "Życie seksualne dzikich". Bronisław Malinowski prywatnie

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2021 09:35
Słynny polski podróżnik, etnograf, socjolog, twórca antropologii funkcjonalnej, jeden z pionierów wykorzystania obserwacji uczestniczącej w badaniach społecznych, autor książki "Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji" - Bronisław Malinowski - był bohaterem audycji "Moje książki". Opowiedział o nim Grzegorz Łyś, autor książki "Dzikie żądze. Bronisław Malinowski nie tylko w terenie". 
rozwiń zwiń