Ksiądz Jan Kaczkowski nie żyje. Łamanie konwenansów było jego specjalnością

Ostatnia aktualizacja: 28.03.2016 15:50
W wieku 38 lat zmarł ksiądz Jan Kaczkowski, jeden z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. Duchowny przez wiele lat zmagał się z chorobą nowotworową.
Audio
  • Ksiądz Jan Kaczkowski: łamanie konwenansów to moja specjalność (Sobota z Jedynką)
  • "Nie dopuszczał do siebie tonu litości" – materiał Patryka Michalskiego o zmarłym ks. Janie Kaczkowskim (Sygnały dnia/Jedynka)
Ks. Jan Kaczkowski zmarł 28 marca 2016 roku po długiej walce z rakiem, miał 38 lat
Ks. Jan Kaczkowski zmarł 28 marca 2016 roku po długiej walce z rakiem, miał 38 latFoto: PAP/Michał Walczak

Ks. Jan Kaczkowski był doktorem teologii moralnej, bioetykiem. Organizował letnie warsztaty dla studentów medycyny, wykładał na uniwersytecie, wygłosił setki kazań kwestując na rzecz hospicjum. Był też bohaterem książki "Szału nie ma, jest rak” -  w czerwcu 2012 roku zdiagnozowano u niego nowotwór mózgu. Po dwóch operacjach, poddawany kolejnym chemioterapiom, pracował na rzecz hospicjum im. św. Ojca Pio w Pucku i służył jego pacjentom.

- Nie możemy się zamykać w sztywnych ramach. To jest niestrawne, tego nie da się jeść, czytać i słuchać - mówił duchowny w archiwalnej audycji Jedynki. Dowodem na to, że łamał wszystkie schematy, było m.in. zorganizowanie koncertu zespołu Luxtorpeda z okazji 10-lecia hospicjum. - Lubię ich muzykę. Mają świetny przekaz - opowiadał ksiądz Kaczkowski.

Duchowny tłumaczył, że wszystkie działania kapłanów mają służyć zbawieniu dusz. Dlatego wymyślał takie sposoby, by z przekazem Ewangelii trafiać do ludzi. - Po co robić sentymentalny, skądinąd piękny, wiolonczelowy koncert? Dlaczego nie skonfrontować hospicjum, które przecież żyje pełnią życia, z grupą młodzieży, która przyszła na koncert. Pokazać im, że hospicjum nie musi się kojarzyć ze smutkiem, śmiercią i stratą - wyjaśniał duchowny.

Reportaż o księdzu Janie Kaczkowskim >>> Posłuchaj

W rozmowie z Wojciechem Urbanem tłumaczył, że zawsze był aktywny. Nie miała na to wpływu jego choroba. - Chciałbym uniknąć kalek, że gdy dowiadujemy się o nieuleczalnej chorobie to zaczynamy zauważać, że pozostało nam niewiele czasu, i nagle przyspieszamy. Oczywiście cenię swój czas i staram się go nie marnować - tłumaczył w "Sobocie z Jedynką".

Podkreślał również, że najbardziej oburza go pogarda. - Dużo mówię o godności drugiego, innego człowieka. Pogarda w każdym wymiarze nie mieści się w chrześcijaństwie. Niestety jest ona obecna także w kościele i w katolickich wspólnotach - powiedział ksiądz Kaczkowski. Zapewnił też, że gdyby był biskupem, to pogarda i godność znalazłoby się w jego herbie.

***

Tytuł audycji: "Sobota z radiową Jedynką"

Prowadzi: Wojciech Urban

Data emisji: 1.11.2014

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z księdzem Janem Kaczkowskim

tj/mm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Chory pomaga chorym. Niezwykły ksiądz Jan z Pucka

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2014 20:00
- Staram się być bardzo otwarty i lubię prowokować, bo uważam, że prowokacja ma ważne zadanie, nie tylko intelektualne - mówi ksiądz Jan Kaczkowski z Pucka. Jak dodaje, pokazuje ona m.in., że ksiądz nie musi być smutny i zawsze dramatycznie poważny.
rozwiń zwiń