Grudzień 1970. Władze PRL nie chciały rozmawiać z robotnikami

Ostatnia aktualizacja: 14.12.2020 21:40
Dokładnie 50 lat temu, 14 grudnia 1970 roku, wybuchły protesty na Wybrzeżu. Bezpośrednią przyczyną robotniczych demonstracji były podwyżki cen żywności ogłoszone dwa dni wcześniej przez I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę. - Wprowadzenie tych cen tuż przed świętami było ciosem poniżej pasa dla całego społeczeństwa - mówi Andrzej Trzeciak zastępca dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.
Wojsko na ulicach Gdańska, grudzień 1970
Wojsko na ulicach Gdańska, grudzień 1970Foto: Instytut Pamięci Narodowej

Posłuchaj
22:15 2020_12_14 19_06_37_PR1_Eureka.mp3 Strajki na Wybrzeżu podczas Grudnia 1970 (Jedynka/Eureka)

  

Stocznia gdańska.jpg
Stocznia Gdańska - świadek wielkich wydarzeń historycznych

- Dokonana zmiana cen detalicznych znajduje głębokie uzasadnienie. Nie pociągnie jednak za sobą głębokich przeobrażeń w strukturze spożycia. Lecz trzeba ją gruntowanie naświetlić - informował wtedy Władysław Gomułka.

piłsudski_ok.jpg
Drogi do niepodległości. Kulisy dyplomacji

Przewidywania władz minęły się jednak z nastrojami społecznymi, a rewolta z Grudnia 1970 roku okazała jednym z najtragiczniejszych wstrząsów społecznych w historii PRL. Strajki, akcje protestacyjne i demonstracje - przede wszystkim w Gdańsku, Gdyni, Elblągu i Szczecinie - trwały 8 dni i zostały brutalnie stłumione przez władze. W zamieszkach i starciach z milicją zginęło 41 osób, a ponad tysiąc zostało rannych.

PZPR nie chciała rozmawiać

- Wprowadzenie tych cen tuż przed świętami było ciosem poniżej pasa dla całego społeczeństwa. Ówcześni decydenci z PRL-u mieli tego świadomość, że to może spotkać się z pewną kontestacją. Tak jak przewidywano, w tym spontanicznym odruchu (…) zaprotestowali pracownicy największej polskiej stoczni, czyli Stoczni Gdańskiej, otwierając w ten sposób wielki, historyczny proces - twierdzi Andrzej Trzeciak, zastępca dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, kierownik Wydziału Muzealno-Archiwalnego ECS.

Manifestacja, która odbyła się na terenie Stoczni Gdańskiej i która domagała się rozmów z władzami, została odprawiona z kwitkiem. Robotnicy pomaszerowali więc pod Komitet Wojewódzki PZPR. - Władza, która mieniła się wtedy władza robotniczą, nie chciała rozmawiać z robotnikami, tzn. jakby nie zakładała jako sposobu rozwiązywania pewnych napięć społecznych dialogu, ponieważ to uderzało w monopol jej władzy - tłumaczy Andrzej Trzeciak.

Milicja wyszła z bronią

Robotnicy zaczęli dewastować budynek KW PZPR. - Robotnicy byli bardzo sfrustrowani, ponieważ nikt nie chciał z nimi rozmawiać na terenie zakładu (…). 14 grudnia rzeczywiście doszło tam do pewnych działań mających na celu podpalenie tego budynku. Był to taki spontaniczny odruch niezadowolenia i wylania tej frustracji i wściekłości. Wtedy jeszcze to się nie udało, więc stoczniowcy pomaszerowali później pod siedzibę radia we Wrzeszczu i wrócili na teren zakładu. W tej swojej bezsilności chodzili po mieście, żeby kogoś zainteresować tą sytuacją - mówi gość Jedynki.

W końcu jednak stoczniowcy zostali zaatakowali przez Milicję Obywatelską i zaczęły się walki. Następnego dnia protesty pojawiły się w Gdyni, Elblągu, Słupsku i Szczecinie. Protest rozlewał się po całym Wybrzeżu. Tego dnia zadecydowano także, że można już użyć broni.

- Tę decyzję przypisuje się Gomułce, ale popierało ją też wielu przedstawicieli Biura Politycznego. Zenon Kliszko, współpracownik Gomułki bardzo radykalnie wypowiadał się na ten temat. W filmie "Czarny czwartek" jest bardzo dobrze odtworzona ta scena, kiedy dyscyplinuje działaczy partyjnych czy dyrektorów zakładowych i po prostu mówi, że to wystąpienie w proteście przeciwko tym cenom, że to jest to kontrrewolucja i trzeba do niej strzelać. Ta narracja i przede wszystkim ta decyzja stworzyły klimat do tego, że rzeczywiście broń została w kilku miejscach użyta i zginęli uczestnicy protestu i sporo osób przypadkowych - przekazuje Andrzej Trzeciak.

Czytaj także:

***

Tytuł audycji: Eureka

Prowadziła: Katarzyna Kobylecka

Gość: Andrzej Trzeciak (zastępca dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, kierownik Wydziału Muzealno-Archiwalnego ECS)

Data emisji: 14.12.2020 

Godzina emisji: 19.06

DS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Największe odkrycie archeologiczne tego roku w Egipcie

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2020 19:08
Już prawie 150 nienaruszonych sarkofagów wydobyli egipscy archeolodzy z podziemnej skrytki na cmentarzysku Sakkara, jednym z najsłynniejszych cmentarzysk starożytnego Egiptu. Drewniane trumny mają malowane wieka, a w środku znajdują się mumie sprzed ponad 2 tysięcy lat, czyli z czasów, kiedy Egiptem rządziła - pochodząca z Macedonii - dynastia Ptolemeuszy (320 r. p.n.e. - 30 r. p.n.e.).
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kim byli przodkowie Indian? Czy rzeczywiście przybyli z Azji?

Ostatnia aktualizacja: 04.12.2020 19:07
13 tysięcy lat temu Cieśnina Beringa, która oddziela dzisiejszą Czukotkę od Alaski została skuta lodem. Dzięki temu stworzył się naturalny pomost między Azją i Ameryką umożliwiający migrację azjatyckiej ludności na nowy kontynent. Tak, według wielu podręczników, zaczyna się historia zasiedlenia Ameryki. Temat ten wciąż jest żywo dyskutowany, bo i przybywa nowych odkryć, a te nie zawsze pasują do istniejącego już schematu.
rozwiń zwiń