Tradycje i obyczaje drugiego dnia Świąt

Ostatnia aktualizacja: 26.12.2020 17:28
Z drugim dniem Świąt Bożego Narodzenia związanych jest wiele dawnych tradycji i obyczajów. Część została już zapomniana, inne nadal są kultywowane. A czym różniły się tradycje bożonarodzeniowe na wsi od tych cieszących się popularnością na dworze?
Kulig z myśliwymi
Kulig z myśliwymiFoto: Pikiel Witold/NAC

Cukiernia Zalewskich FREE 1200.jpg
Cukiernia Zalewskich. Jeden z symboli przedwojennego Lwowa
Posłuchaj
47:43 2020_12_26 05_05_42_PR1_Kultura_przy kawie.mp3 Bożonarodzeniowe zwyczaje. Jakie były dawniej? (Jedynka/Kultura przy kawie)

26 grudnia obchodzimy święto św. Szczepana, pierwszego męczennika i pomocnika apostołów, który został oskarżony o bluźnierstwo, wygnany poza Jerozolimę i ukamieniowany. Na pamiątkę tych wydarzeń wierni modlą się za prześladowanych chrześcijan na całym świecie. Z kolei w dawnej polskiej tradycji tego dnia… posypywali się owsem, co miało symbolizować troskę o dobre plony i nawiązywało do postaci św. Szczepana.

26 grudnia na wsi

Także w drugi dzień Świąt rozpoczynały się odwiedziny przyjaciół, sąsiadów i kolędników, co wiązało się przede wszystkim z radością i zabawą. - W Dniu św. Szczepana zaczynały się odwiedziny, uważano bowiem, że wcześniej Wigilia i pierwszy dzień Bożego Narodzenia są takimi rodzinnymi dniami, podczas których trzeba skupić się na rodzinie. Kiedyś wierzono też, że przychodzą do domu dusze, więc również z nimi należy pobyć. Cały okres Bożego Narodzenia uważany był za czas zawieszenia, ponieważ ludzie czuli, że coś przewartościowuje się i zmienia (…). W Dniu św. Szczepana w kościele sypano owsem i innymi zbożami. Tłumaczono, że ma to spowodować urodzaj w nadchodzącym roku wegetacyjnym - opowiada Małgorzata Jaszczołt, kustosz z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie.

W południowej Polsce popularnością cieszył się zwyczaj nazywany podłaźnikami. W domach na wsi nie gościły jeszcze choinki, więc wnętrza ozdabiano czubkami drzewek zawieszanymi tuż o powały. - Chodzono i wzajemnie składano życzenia. Do podłaźników dochodziły kolejne osoby, więc pod koniec wsi pojawiała się już całkiem spora grupa - słyszymy.

Z kolei kawalerowie jako kolędnicy odwiedzali 26 grudnia panny, które mogły pokazywać się z dobrej strony jako gospodynie. - Kolędnikami najczęściej byli chłopcy (…). Ich cel na pewno był matrymonialny, ponieważ tym chętniej odwiedzali domy, jeżeli były w nich młode, ładne dziewczyny. Oczywiście jednak głównym celem było składanie życzeń. Kolędnicy otrzymywali datek w postaci drobnych pieniędzy czy pieczywa. Młode dziewczyny mogły pokazać się od dobrej strony i dać chłopakom coś, co same upiekły. Na pewno młodzi chłopcy z chęcią to przyjmowali - dodaje Małgorzata Jaszczołt.

Jedną z tradycji były także zabawy taneczne. Ich uczestniczyli mieli na nie czas ze względu na zimę, ale wierzyli również, że będą one sprzyjały większym zbiorom w kolejnym roku. Zabawy kończyły się dopiero w karnawale.

Drugi dzień Świąt to przede wszystkim zabawa

A jakie zwyczaje panowały w środowiskach ziemiańskich? - Od Świąt aż do Trzech Króli w tamtych czasach w środowisku ziemiańskim bardzo popularne były polowania, które odbywały się w lesie czy na łące. Polowaniom towarzyszyły tzw. śniadania urządzane w lesie, podczas których podawano wspaniały bigos i coś mocniejszego do popicia. Był to czas, kiedy było zimno, mroźno i występowały duże śniegi. Te polowania były bardzo liczne, tzn. zjeżdżało się bardzo dużo gości. Wieczorem kończyły się kolacjami, tańcami i wyborem króla polowania - mówi dr Tomasz Adam Pruszak, historyk sztuki i obyczaju.

Drugiego dnia Świąt odbywały się bale, atrakcje sportowe, szopki i kuligi. - To były dni jak najbardziej świąteczne, a więc radosne. Podkreślam jednak, że te tradycje nie były charakterystyczne tylko dla Dnia św. Szczepana, ale dla wszystkich kolejnych aż po święto Trzech Króli (…). Jedną z form zabawy były kuligi. W czasach XIX wieku potrafiono zbierać się i jechać saniami od dworu do dworu nawet w sposób niezapowiedziany. Z kolei w okresie przedwojennym wyznaczano trasę i umawiano się - opowiada dr Tomasz Adam Pruszak.

Popularną rozrywką były jazda na łyżwach. Uczestnicy zabawy korzystali ze ślizgawek, które przygotowano na zmarzniętych stawach. Z kolei w domach urządzano tzw. żywe obrazy - najczęściej przebrane dzieci i młodzież pokazywały różne sceny wybrane m.in. z literatury czy mitologii, z kolei dorośli grali w karty bądź bilard.

Czytaj także:

***

Tytuł audycji: "Kultura przy kawie" 

Prowadziła: Martyna Podolska

Goście: Małgorzata Jaszczołt (kustosz z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie), dr Tomasz Pruszak (historyk sztuki i obyczaju)

Data emisji: 26.12.2020

Godzina emisji: 5.00-6.00

DS

Czytaj także

Ambasador USA śpiewa "All I want for Christmas"

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2012 10:17
Stephen Mull oraz amerykańscy i polscy pracownicy ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie nakręcili świąteczny klip.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dania wigilijne. Karp, barszcz i... ślimaki

Ostatnia aktualizacja: 22.12.2020 06:00
Dawniej o wigilijnej wieczerzy myślano już jesienią, na wsiach przygotowywano przetwory, a na potrzeby królewskiego dworu odbywały się prawdziwe rybne żniwa. Choć zatraciliśmy wiele z różnorodności potraw dawnej Wigilii, to nadal pozostaje ona żywym świadectwem polskiej historii kulinarnej. Przekonuje o tym badacz i popularyzator dziejów kuchni polskiej, prof. Jarosław Dumanowski.
rozwiń zwiń