Ludowe Oscary AD 2021 rozdane

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2021 06:00
W niedzielnym porannym spotkaniu z kulturą ludową słuchamy opowieści niezwykłych osób - artystów, muzyków, miłośników tradycji, którzy w tym roku zostali odznaczeni Nagrodą im. Oskara Kolberga.
Audio
  • Laureaci Nagrody im. Oskara Kolberga AD 2021 (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Zespół Śpiewaczo-Obrzędowy Blinowianki
Zespół Śpiewaczo-Obrzędowy BlinowiankiFoto: Marta Ankiersztejn mat. pras.

Nagroda im. Oskara Kolberga to obok Baszt z festiwalu w Kazimierzu Dolnym jedno z najważniejszych odznaczeń, honorujących twórców ludowych. Nagroda nie ogranicza się tylko do muzyki, ale ujmuje też wszystkich  wiejskich artystów, również plastyków, malarzy, rzeźbiarzy, poetów, badaczy i instytucji, które promują kulturę ludową.

Jedną z tegorocznych laureatek nagrody była pani Wanda Majtyka z Popowic w powiecie wieluńskim. Urodzona w 1936 roku, zajmuje się niemal każdą dziedziną sztuki ludowej, zarówno śpiewem, jak i rękodziełem. - Nikt mnie nie uczył, sama z siebie wszystko. Widziałam różne rzeczy i powiedziałam sobie: ja to zrobię. Najgorsze było malowanie jaj batikową metodą, gdzie się jajka maluje najpierw woskiem, a potem się je wkłada do farby. Metodą prób i błędów trzeba sobie wypracować sposób - mówiła pani Wanda, która znana jest przede wszystkim ze śpiewania, pisania scenariuszy teatralnych, wycinankarstwa.

Od dziecka lubiła śpiewać, jest też urodzoną aktorką. Na co dzień posługuje się gwarą, nosi strój ludowy, a dawne zwyczaje są dla niej ciągle żywe. Im poświęciła wiele ze swoich sztuk do teatru amatorskiego, przedstawiającym sceny z życia wiejskiego: zaręczyny, wieczór panieński, andrzejki, Wigilię, wykopki. Sztuką ludową zaczęła zajmować się po powrocie z wygnania z lubelskiego. Malowała już wtedy ludziom mieszkania, bo modne było wtedy malowanie kwiatów na ścianach. W zamian dostawała pomoc w pracach gospodarskich.

- On się spoci, namęczy, ale musi zrobić. Tacy są twórcy ludowi. A nagrody się nie spodziewałam za nic w świecie - opowiadała w audycji.


Henryk Marszał, laureat Nagrody im. Oskara Kolberga w 2021 roku Henryk Marszał, laureat Nagrody im. Oskara Kolberga w 2021 roku

Laureatem nagrody został też skrzypek i trębacz Henryk Marszał z Przewrotnego na Podkarpaciu. To tereny pogranicza Lasowiaków i Rzeszowiaków. 1937

- Ja grałem na skrzypcach jakieś 20 lat, poszedłem do wojska i wtedy kupiłem sobie trąbkę. Od tego czasu grałem tylko na niej, przez 30 lat, a na skrzypcach nie. Bo przyszły utwory jazzowe, na trąbce lepiej było je słyszeć, grało mi się bardzo dobrze. Wszystkim radowałem, bo wysokie tony grałem.

ZOBACZ TEŻ: Rozmowa z Henrykiem Marszałem, wspomnienie Anny Andruszkiewicz

Na wiejskich potańcówkach i weselach grał już jako piętnastolatek, najpierw z bratem, a potem ze swoim zespołem. - Bardzo dobry był, graliśmy na wiejskich potańcówkach w domach na glinie. Prawie co drugi dzień grałem! Potem zrobiłem sobie zespół nieco większy, to wtedy my już grali po weselach i dansingach, wszystkie utwory trzeba było grać, i tanga, i fokstroty.

Henryk Marszał dziś już gra okazyjnie, oddając pole młodzieży, którą chętnie uczy.

***

Naszym kolejnym gościem była etnograf Maria Brylak-Załuska, badaczka tradycji karpackich z Nowego Sącza.

- To sprawa absolutnego przypadku - mówiła, tłumacząc, jak zajęła się etnografią. - Jestem z urodzenia lwowianką i jak większość rodzin w czasie wojny, i moja jeździała po całej Polsce. W końcu wylądowaliśmy w Lublinie, jak już byłam w wieku licealnym. Mnie bardzo rajcowała historia sztuki, ale mama się na ten pomysł zbuntowała. O etnografii niewiele wiedziałam, ale poczytałam, poszłam na uniwersytet. Mój rok to było 5 dziewcząt, ale jaki to był rok! Byliśmy jedną z niewielu katedr, gdzie nacisk był położony na badania terenowe, muzealnictwo. Profesor Roman Reinfuss, stary terenowiec i karpatolog, rzucił nas w teren, i tak to się zaczęło. Wylądowałam w Sanoku, praktykę miałam doskonałą, ale było dużo ludzi, a Sącz szukał etnografa - opowiadała. 

W latach 1970-2005 pracowała więc w Sądeckim Parku Etnograficznym, jest współautorką założeń merytorycznych tego skansenu i autorką koncepcji aranżacji wnętrz i zagród muzealnych. - Ja po prostu lubię swój zawód, lubię to co robię. Tak zwana kultura ludowa, o której myśli etnograf, już dziś nie istnieje, jest zupełnie co innego, ale warto te ślady i fascynacje, związanie człowieka współczesnego z dawnym miejscem życia poprzednich pokoleń jakoś pielęgnować. To nasza ojczyzna! - tłumaczyła laureatka. 

Z kolei Janina Markut, liderka Zespołu Obrzędowo-Śpiewaczego Blinowianki z Roztocza, opowiadała nam o historii tego składu, który w tym roku obchodzi już 50-lecie istnienia! - Zespół powstał 10 lipca 1971 roku, ja jako młoda jeszcze kobietka miałam w domu Klub Rolnika, z moją koleżanką założyłyśmy koło gospodyń i związek młodzieży wiejskiej i tak działaliśmy.

Członkinie zespołu chętnie sięgają do pieśni i tradycyjnych obrzędów, takich jak kiszenie kapusty, przyśpiewki, pieczenie pierogów, prządki, chrzciny, wesela, piórnie, czyli darcie pierza, Wigilię, tańce, Herody, kolędowanie, znachorki. Od wielu lat przyjeżdżają na festiwal do Kazimierza nad Wisłą. W swoim składzie mają też młodzież, dlatego w sierpniu znów zawitają na OFKiŚL, aby wspólnie wystąpić w konkursie Duży-Mały. 

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadził: Piotr Dorosz

Data emisji: 4.05.2021

Godzina emisji: 5.05