Puste noce - noce pełne pieśni

Ostatnia aktualizacja: 01.11.2021 06:00
Kiedyś czuwania w domu były przestrzenią na wyciszenie emocji, pogodzenie się z odchodzeniem. W „Kiermaszu pod kogutkiem” przybliżyliśmy, w jaki sposób, jeszcze całkiem niedawno, radzono sobie z oswajaniem śmierci przy pomocy… pieśni.
Audio
Czuwanie przy zmarłym
Czuwanie przy zmarłymFoto: z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

W Kiermaszu w Uroczystość Wszystkich Świętych mówiliśmy o pieśniach i zwyczajach, które niegdyś na wsiach towarzyszyły czuwaniom przy zmarłych. Przenieśliśmy się w odległe zakątki XVI wieku, by potem powrócić do czasów współczesnych i zastanowić się, co z przeszłości rezonuje w nas do dziś... Wspominaliśmy też wspaniałą śpiewaczkę - Bronisławę Chmielowską, zmarłą w tym roku.

Na wsi, w dniu, gdy ktoś zmarł, wiedziano, że trzeba odwiedzić jego rodzinę, by wraz z bliskimi czuwać i śpiewać. Ciasną izbę wypełniał tłum ludzi, a pieśni, donośne i bardzo osobiste przenikały ciała zebranych. Czas czuwania trwał zazwyczaj 3 dni, to tzw. puste noce. Nie trzeba było prosić o przybycie. Wiejska społeczność dążyła do tego, by puste noce spędzać gromadnie. A i sam moment śmierci był momentem publicznym. Mijając dom konającego, można było wejść do środka jego chaty i przyjrzeć się ostatnim chwilom życia ludzkiego.

Pieśni śpiewane przy zmarłym były zarówno dla niego, jak i dla żywych. Towarzyszyła żałobie, ale i oczyszczała z roztrzęsienia, napięcia. „Wyśpiewanie tych najbardziej niewygodnych i trudnych tematów, dziś często wypieranych z naszej świadomości, oddziaływało na samopoczucie śpiewającego i przyczyniało się do jego ukojenia” – mówiła Aleksandra Faryńska.

W tradycji ludowej istniała wiara, że tuż po śmierci, gdy dusza człowieka przebywa jeszcze wśród żywych, należy modlić się i śpiewać, by ułatwić jej przejście w zaświaty. Pieśni towarzyszył płacz, lament i… krzyk. Niejednokrotnie, po śmierci bliskiego, kobieta wybiegała z domu, krzycząc - obwieszczając sąsiadom, co się wydarzyło. Na pogrzebach zaś pojawiały się płaczki, lamentujące, rwące włosy z głowy. Niejako przejmując część emocji bliskich zmarłego i dając im upust.

Pieśni śpiewane przy zmarłym przekazywane były naturalnie – podczas czuwania, ale i na zgromadzeniach – tzw. schadzkach – kobiet w czasie Adwentu czy Wielkiego Postu. W niektórych miejscach Polski pieśni pustonocne śpiewane są do tej pory. Ich ogromny repertuar, z wariantowością słowno-melodyczną, znany jest w naszym kraju od stuleci. Warto jednak zauważyć, że nie jest on rdzennie ludowy. Ich teksty niejednokrotnie nie powstawały na wsiach, ale były rozpowszechniane przez ośrodki kościelne (kościół katolicki w dużej mierze przejął obrzęd śpiewania pieśni pogrzebowych i zmienił ich treści. Nowe znaczenia przekazywali Jezuici, w szkółkach wiejskich). U źródła są więc utworami literackimi, nie ludowymi. Niemniej, o ile teksty nie są wytworami wsi, o tyle praktyka śpiewu jest zdecydowanie ludowa.

trumna pogrzeb pochód.jpg

Współcześnie obrzęd czuwania wciąż praktykuje się np. na Podlasiu, często jest on już jednak skrócony do 1, góra 2 nocy. W większości regionów Polski zwyczaj ten zaniknął jednak całkowicie lub przeobraził się w inną formę. W Sadłowie k. Rypina tradycja czuwania przy zmarłym przeniosła się do domów pogrzebowych. Niestety, brakuje już śpiewu. Jak zauważa teolog Witold Wubult, spotkania te są też coraz mniej gromadne. Puste noce były zwyczajem niezwykle inkluzywnym – gromadziły mieszkańców ze wsi zmarłego, ale nie wykluczały sąsiadów z wioski obok. Każdy mógł przyjechać, by wesprzeć rodzinę zmarłego.

- Te puste noce nigdy nie były puste. One były pełne, wypełnione ludźmi w domu. Pełne ludzi, śpiewu i modlitwy. Tej pełni dziś brakuje. Był to też czas wsparcia duszy zmarłego. Wierzono, że zmarły przestał już „zarabiać” swoim życiem na zbawienie, teraz może dostać wsparcie tylko od żyjących. To wsparcie wydarzało się właśnie podczas pustych nocy, gdy śpiewano pieśni, a około północy odmawiano różaniec – wspominał Witold Wubult.

Bronislawa Chmielowska Bronislawa Chmielowska

 

5 sierpnia 2021 odeszła do Niebiańskiej Orkiestry Bronisława Chmielowska. Pochodziła ze wsi Wołczuchy k. Lwowa. Mała Bronia chłonęła atmosferę wesel i zabaw, zabierana na nie często przez swoją matkę – śpiewaczkę ludową. Pieśni były więc obecne w życiu pani Bronisławy bez przerwy. Gdy jako dorosła kobieta zamieszkała na Dolnym Śląsku, pielęgnowała rodzime tradycje m.in. ucząc pieśni młode pokolenia śpiewaczek. Gościnną i życzliwą Bronisławę Chmielowską wspominały jej uczennice: Joanna Skowrońska i Marta Derejczyk.

YouTube, RCKL

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadziła: Aleksandra Faryńska

Data emisji: 1.11.2021

Godzina emisji: 5.05

Czytaj także

Boże Obiady

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2020 09:00
Wiele osób nie wie, co to jest „boży obiad”, a ci nieliczni, co wiedzą, kojarzą go z kurpiowskim obrzędem, który z inicjatywy niektórych mieszkańców oraz przy pomocy Stowarzyszenia Trójwiejska odradza się w kilku wsiach Puszczy Zielonej. Sprawa jest jednak daleko bardziej złożona. Bo, po pierwsze, był to niegdyś obrzęd szeroko rozpowszechniony, o zasięgu właściwie ogólnopolskim. A po drugie, określenie to w historycznych źródłach bywa jednak stosowane do różniących się od siebie okoliczności i zjawisk kulturowych. Czasem używa się go bardzo ogólnie, czasem odnośnie bardzo konkretnych form. Czy jest coś, co to wszystko spaja?
rozwiń zwiń

Czytaj także

W upiornym kręgu

Ostatnia aktualizacja: 08.04.2021 08:00
Kiedy w połowie lat 90. dokumentowałem pieśni pogrzebowe Puszczy Białej, szybko się zorientowałem, że część spośród śpiewających na pogrzebach, zwłaszcza tych, którzy prowadzili te śpiewy czy też „trzymali” ten zwyczaj, to ludzie daleko bardziej ciekawi niż z początku sądziłem. Momentalnie mnie „skanowali”, rozpoznawali moje szczere intencje i zgadzali się na nagranie.
rozwiń zwiń