Najważniejsze, żeby tańczyć

Ostatnia aktualizacja: 28.11.2021 13:00
W audycji zapraszamy na podsumowanie I Konwentu Tańca Tradycyjnego, o którym opowiadają jego organizatorzy i uczestnicy, Piotr Piszczatowski, Wanda Leben, Katarzyna Nowak.
Audio
  • Kiermasz pod kogutkiem 28 listopada 2021 (Jedynka\Kiermasz pod kogutkiem)
zdj. ilustracyjne
zdj. ilustracyjneFoto: Pixabay

W minionym tygodniu w Radziejowicach odbył się I Konwent Tańca Tradycyjnego, wydarzenie zorganizowane prze Narodowy Instytut Muzyki i Tańca. Przybyli na niego przestawiciele bardzo różnych środowisk związanych z tańcem tradycyjnym, omawiali strategie działania na przyszłość, jak promować taniec tradycyjny oraz jak integrować środowiska, zwłaszcza te określane jako in crudo i tancerzy zespołów pieśni i tańca.

taniec ludowy zachód słońca.jpg
O inspiracjach dla środowiska tańca tradycyjnego
Doświadczenie Węgierskich Domów Tańca i filozofia nauczania kultury tradycyjnej

Jak Kargul z Pawlakiem

Bo to właśnie zestawienie środowisk pokazuje antagonizmy, które panują między tancerzami od dawna. - Konflikt jest naszą polską specjalnością, mapujemy potencjalnego przeciwnika, myśląc o różnicach i nierozwiązywalnych konfliktach. Sam mogę się tu bić w pierś, nie jestem od tego wolny mówił organizator konwentu z ramienia NIMiT Piotr Piszczatowski. Odnosił się w ten sposób do pewnej niechęci, która znamionuje relacje między zespołami pieśni i tańca a środowiskiem in crudo, czyli fascynatów wiernego odtwarzania tradycji wiejskich.

Wszystko rozbija się o to, kto tańczy lepiej polskie tańce tradycyjne. Powszechnie kojarzymy je z występami takich grup jak ZPiT Mazowsze. To mylne przekonanie obala choćby Katarzyna Nowak, która prowadzi reprezentacyjny dolnośląski ZPIT Wrocław. - Chodzi o to, żeby ludzie mieli świadomość, że to, co robią na scenie, to nie jest to, jak się kiedyś tańczono. Oni byli przekonani, zresztą ja przez długi czas też, że tak właśnie kiedyś ten taniec tradycyjny wyglądał. Przychodzi zaskoczenie, kiedy okazuje się, że wcale nie.


Chór w strojach łowickich podczas próby śpiewu, pierwsza z prawej siedzi Mira Zimińska-Sygietyńska. Chór w strojach łowickich podczas próby śpiewu, pierwsza z prawej siedzi Mira Zimińska-Sygietyńska.

Przewrót kopernikański w tańcu tradycyjnym

Na I Konwencie Tańca Tradycyjnego przypomniano źródła warszawskiego Domu Tańca i inicjatyw, które doprowadziły do wykształcenia się opozycyjnego w stosunku do zespołów pieśni i tańca środowiska in crudo. Tym źródłem była tradycja węgierskich domów tańca, ale nie tylko. - Od początku naszej przygody z muzyką i tańcem tradycyjnym, u mnie to jakieś 30 lat, spotykamy osoby i artystów pasjonatów ze wszystkich krajów z nami sąsiadujących. To bogata historia związków z Ukrainą, Białorusią, Estonią, Łotwą, Litwą, Finlandią, Szwecją, Norwegię, Niemcami i innymi. Mamy pokrewieństwa sztuk tanecznych i muzycznych. Kiedy spotykamy się z praktykami, to mamy mnóstwo inspiracji, jak uczyć, improwizować, kształtować swoje bycie w tańcu - mówił Piotr Piszczatowski.

Kluczem do sukcesu ma być tu IMPROWIZACJA. Uczestnikom konwentu pokazana została ona na przykładzie właśnie węgierskich domów tańca, gdzie taniec jest rodzaje języka, którego uczy się ludzi. Taniec w tym systemie nie jest skostniałym zbiorem konkretnych kroków, ale sposobem wyrażania się tu i teraz za pomocą nich.


- W konwencie wzięło udział ponad 50 osób z całego kraju, które już w sobie same godzą doświadczenie wiejskiego, użytkowego, wspólnotowego, żywiołowego potańcu z doświadczeniem zakorzenienia w zespole regionalnym, gdzie ćwiczy się taniec. Okazało się, że dla wszystkich nas improwizacja może być narzędziem, które oświetla nam przyszłość. Dla wszystkich może być niebywale wzmacniająca, w niej można się nauczyć pewnego języka i zachować swoją indywidualność. Mamy poczucie, że jest co robić, zarówno w ruchu in crudo, czyli wśród wszelkich fascynatów wiernego odtwarzania tradycji wiejskich, jak i tych baletowo-scenicznych, które też są ważnym elementem tego co się nazywa Polsce tańcem tradycyjnym - przekonywał Piotr Piszczatowski. - To pytanie o  improwizację jest jak przewrót kopernikański. W przyszłości chcielibyśmy widzieć zarówno muzykę jak i taniec tradycyjny jako sztukę ŻYWĄ, w której po prostu się tańczy.

A wszystko to ma służyć jednemu wspólnemu celowi: popularyzacji muzyki i kultury tradycyjnej, naturalnie żywej, w której jest miejsce na dialog. 


Posłuchaj także:
06:23 [i] 27.11 KONWENT TANCA RELACJA.mp3 Relacja z I Konwentu Tańca Tradycyjnego (Poranek Dwójki)

 

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem

Prowadził: Piotr Dorosz

Data emisji: 28.11.2021

Godzina emisji: 5.05