Małanka w Polsce i łemkowska muzyka!

Ostatnia aktualizacja: 23.01.2022 06:00
Urodzinowe tańce zespołu Woda na Młyn inspirowane kulturą Łemków i Rusinów Karpackich! Płyta „Śpiewy naszego rodu cz. 3” czyli kolejna odsłona projektu młodych Łemków z Polski i Rusnaków ze Słowacji! Polskie oblicze Małanki! To wszystko czekało Słuchaczy „Kiermaszu pod kogutkiem”!
Audio
  • Małanka w Polsce i łemkowska muzyka! (Jedynka/Kiermasz pod kogutkiem)
Fragment okładki płyty Pieśni naszego rodu
Fragment okładki płyty "Pieśni naszego rodu"Foto: mat. pras.

Pogranicza – koncert urodzinowy zespołu Woda na młyn

Już dziś (23.01.2022) w Ursynowskim Centrum Kultury „Alternatywy” w Warszawie odbędzie się koncert urodzinowy zespołu Woda na młyn! Zespół pielęgnuje tradycję corocznych koncertów urodzinowych, w tym roku będzie to już 8. jubileusz! Koncert nosi tytuł Pogranicza, a jego główną osią będą tańce Łemków i Rusinów karpackich. Ale to nie wszystko! Drugi filar – Kresy – oparty jest na tańcach z pogranicza polsko-litewsko-ruskiego. O materiale, który stał się inspiracją urodzinowego wydarzenia opowiadał choreograf i kierownik zespołu Mariusz Żwierko.

- Przez okres pandemii zespół miał niewiele możliwości koncertowania. Staraliśmy się pracować mimo wszystko. Teraz wracamy ze zdwojoną siłą! – mówił Żwierko. – Repertuar jest inspirowany folklorem pogranicza wschodniego oraz południowo-wschodniego. Program powstał na zasadzie kontrastów. Po raz pierwszy jest w całości niepolskojęzyczny!

Zespół wykorzysta utwory współczesnych zespołów folkowych z Ukrainy, Rosji czy Litwy. Przygotowując program kresowy, Mariusz Żwierko patrzył na „kresowość” przez polski pryzmat – byłego obszaru Księstwa Litewskiego. W repertuarze znalazł się m.in. krakowiak tańczony na Suwalszczyźnie, Podlasiu i Ukrainie. Pojawią się tańce znane z kresowych salonów, które trafiły na wiejskie podwórza i zostały przez wieś zaadaptowane.

- Woda na młyn jest zespołem specyficznym. Nie jest zespołem folklorystycznym, a korzystającym z folkloru do tworzenia inspiracji scenicznych. Pozwalamy sobie ten taniec przetwarzać, aż nie zostaje z niego nic, poza melodią albo charakterem tego tańca – zaznaczał kierownik zespołu. – Pokazujemy, w jaki sposób my czujemy muzykę ludową, w jaki sposób można znaleźć coś dla siebie, co na „pierwszy rzut ucha” nie ma żadnych proweniencji folkloryzstycznych!

Woda na młyn interpretuje tradycje taneczne ze wschodu, dekonstruując je, wprowadzając elementy współczesne, przekraczając tradycyjne granice. Z racji przesiedleń ludności wschodniej wiele z tych tradycji niemal zanikło, zatem pole do popisu w ich odtwarzaniu czy tworzeniu na nowo zdaje się być duże. Mariusz Żwierko wspominał choćby łemkowski zespół Kyczera z… Legnicy, którego kierownik w dużej mierze musiał zrekonstruować tańce Łemków, co wymagało nie lada zaangażowania.

O wyjątkowych powiązaniach między Łemkowszczyzną a Galicją, przebojami lat 20. XX w. i współczesnymi folkowymi piosenkami do usłyszenia w audycji!

Woda na młyn, Pogranicza Woda na młyn, Pogranicza

 

Od Małanki do Małanki

Choć z powodu pandemii huczność tych zabaw przycichła, należy pamiętać, że styczeń i luty wśród mniejszości ukraińskiej i łemkowskiej w Polsce od wielu lat mijał od Małanki do Małanki – karnawałowych zabaw noworocznych. Według tradycji, dzień świętej Melanii przypada na 13 stycznia, wtedy witano Nowy Rok według kalendarza juliańskiego. Lecz bale Małankowe odbywają się od nawet trzeciego dnia świąt Bożego Narodzenia aż do początku Wielkiego Postu! Na czym polega Małanka i jakie nowe tradycje ukształtowały się na tych zabawach? Opowiadałą nam o tym jedna z organizatorek wrocławskiej Małanki Oksana Terefenko.

- Na Małance 13 stycznia odliczamy czas do północy, by przywitać Stary Nowy Rok. Na czym polegają Małanki? Głównie na spotkaniu! Małanki odbywają się nie tylko 13.! W sumie, rzadko odbywają się 13. – śmiała się Oksana Terefenko – Wiele zależy od organizatorów balu, dostępności sali i zespołu. To fenomen Małanki. Czy odbywa się 16 czy 20, czy 28 stycznia, zawsze odbywa się symboliczne odliczanie i składanie noworocznych życzeń!

Bale małankowe to fantastyczny okres, gdy jeździ się po Polsce i można spotkać ludzi, których tak naprawdę widzi się raz na pół roku. Dlaczego raz na pół? Bo za pół roku znów zaczynają się Watry! Kolejna wspaniała okazja do nasycenia się tradycją! Oksana Terefenko

Od kiedy odbywały się Małanki? Oksana Terefenko domniemywa, że „od zawsze”. Jedno jest pewne – w każdym mieście i miasteczku odbywają się małankowe bale! Na Małankach nie brakuje tradycyjnych elementów świętowania i kolędowania, pojawiają się np. wertepy. Ale i nowych świeckich tradycji na balach nie brakuje. Organizatorka wrocławskiej imprezy wspominała choćby „walczyk czekoladowy” – pary sprzedają czekolady, a zarobiona kwota trafia na szczytny cel, towarzyszy temu atmosfera niepisanego wyścigu.

- Gdy zaczynamy planować Małankę, staramy się,  dopasowywać do innych balów. To niepisana zasada, że organizatorzy starają się, by Małanki nie odbywały się w tym samym terminie tak, by uczestnicy mogli wziąć udział w kilku balach! – mówiła z entuzjazmem Terefenko. – To fantastyczny okres, gdy jeździ się po Polsce i można spotkać ludzi, których tak naprawdę widzi się raz na pół roku. Dlaczego raz na pół? Bo za pół roku znów zaczynają się Watry! Kolejna wspaniała okazja do nasycenia się tradycją!

Ukraińscy kolędnicy podczas małanki, święta obchodzonego 13 stycznia, czyli w Sylwestra, zgodnie z kalendarzem juliańskim Ukraińscy kolędnicy podczas małanki, święta obchodzonego 13 stycznia, czyli w Sylwestra, zgodnie z kalendarzem juliańskim

„Śpiewy naszego rodu” po raz trzeci!

Pod koniec ubiegłego roku powstała trzecia część projektu „Śpiewy naszego rodu”. To muzyczny projekt młodych Łemków z Polski i Rusnaków ze Słowacji, polegający na wspólnym muzykowaniu i nagrywaniu zapomnianych pieśni z rodzinnych archiwów oraz z archiwów znanych folklorystów z Polski, Słowacji i Ukrainy. O trzeciej już płycie „Śpiewy naszego rodu” opowiadał koordynator projektu Grzegorz Suchanicz.

- To płyta wyjątkowa. Znaleźli się na niej nowi ludzie i nowe materiały, po raz pierwszy czysto autorskie! – mówił Suchanicz. – Reszta, po staremu jak na pierwszej i drugiej płycie, to nasze rodzinne, usłyszane od dziadków i babć pieśni oraz utwory znalezione w etnograficznych źródłach Duleby czy Polańskiego. Najczęściej dysponowaliśmy nutami i słowami. Utworyz naszych rodzin przywozimy w naszych głowach.

Grzegorz Suchanicz podkreślał mnogość nowych, młodych śpiewaków, którzy zaśpiewali na płycie – wielu uczestników projektu przyprowadziła ze sobą swoje rodzeństwo!

śpiewy naszego rodu.jpg
Przeczytaj także:
Melodie z rodzinnych stron. O inicjatywie "Śpiewy naszego rodu"

- Historia naszych początków jest dość prozaiczna, może niektórym wyda się niepoważna? – zastanawiał się Suchanicz. – Ale i to pokazuje nasze spojrzenie na ten projekt i nasze motywacje. W 2017 roku w lecie zaprosiłem w góry, do rodzinnego domu moich dwóch kolegów. Postanowiliśmy odwiedzić Słowację. Miałem tam już kilku znajomych, wiedzieliśmy, że mieszkają tam „nasi” ludzie: Rusnacy, Łemkowie, grekokatolicy, prawosławni. Nie jechaliśmy do obcych, a do swoich. Wykonaliśmy telefon do Patryka Szurkały, który wystąpił na pierwszej płycie i pojechaliśmy na szybko zorganizowaną przez niego zabawę do Becherowa nieopodal Żdyni, gdzie odbywa się Łemkowska Watra. W środku tygodnia. Poznaliśmy mnóstwo nowych ludzi! Wracaliśmy zadowoleni i natchnieni tą imprezą! Postanowiliśmy, że fajnie byłoby nagrać coś razem! Stworzyć skład łemkowsko-rusnacki! – Reszta to już zabiegi pozyskania finansów na wydanie płyty. Wszystko wydarzyło się spontanicznie. Nie minął rok od wspomnianej imprezy, a wszystko było zaplanowane i doszło do nagrań!

Podczas nagrywania tworzą się wyjątkowe więzi między śpiewakami, podkreślał Grzegorz Suchanicz. Nagrania odbywają się w jego rodzinnym domu przez około tydzień. Jest to czas wzajemnego poznawania siebie nawzajem, wrażliwości innych członków mniejszości, ale i pojmowania kontrastów miedzy słowackimi Rusnakami, a polskimi Łemkami…

Choć nasze płyty to niewielkie dzieło, to jest to cegiełka pozwalająca uratować od zapomnienia nasze dziedzictwo. Grzegorz Suchanicz

- Mniejszość ze Słowacji nie była przesiedlona. Mają inne motywacje zachowania i przekazywania swojej kultury – zauważył Suchanicz. – Po polskiej stronie granicy zawsze jest motywacja powalczenia ze skutkami akcji „Wisła”, zaleczenia traumy. Choć nasze płyty to niewielkie dzieło, to jest to cegiełka pozwalająca uratować od zapomnienia nasze dziedzictwo.

Wczoraj minęło 8 lat od śmierci wybitnego muzykanta z Huculszczyzny, prawdziwego ambasadora tej krainy, nauczyciela wielu muzyków, bardzo charyzmatycznego artysty Romana Kumłyka. Wraz ze swoją kapelą Czeremosz bardzo często występował w Polsce, grał tutaj na weselach, nagrywał płyty. Dziś, wspominając go, słuchaliśmy utworu z płyty „Huculskie muzyki”, nagranej wspólnie z Orkiestrą Świętego Mikołaja w Lublinie.

***

Tytuł audycji: Kiermasz pod kogutkiem 

Prowadziła: Mariana Kril

Data emisji: 23.01.2022

Godzina emisji: 15.15


Czytaj także

Dilo. Słuchowisko z odchodzących światów

Ostatnia aktualizacja: 21.12.2021 08:00
Badania terenowe słowackiej Rusinki i Szkota zaowocowały między innymi dźwiękowym obrazem przestrzeni, które powoli odchodzą w niepamięć. „Dilo” dokumentuje te światy. Ich szorstkość, surowość, naturalność.
rozwiń zwiń