Bitwa Warszawska. "Rosjanie do dziś nie zapomnieli nam roku 1920"

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2020 13:15
100 lat temu Polacy odnieśli największe zwycięstwo w swojej wojennej historii XX wieku, zatrzymując pochód czerwonej zarazy. Dla bolszewików był to natomiast cios, który zapamiętali na długo. - Polscy chłopi czy robotnicy okazali się odporni na propagandę bolszewicką - mówi dr hab. Mirosław Szumiło z IPN. Co przyczyniło się do naszego sukcesu podczas Bitwy Warszawskiej 1920?
Msza święta w Sanktuarium Jana Pawła II w Radzyminie z okazji Święta Wojska Polskiego w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej, 16 bm
Msza święta w Sanktuarium Jana Pawła II w Radzyminie z okazji Święta Wojska Polskiego w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej, 16 bmFoto: Tomasz Gzell/PAP

Polskie Radio Bitwa Warszawska1200x660.jpg
"1920. Bitwa, która ocaliła Europę". Unikatowy album Polskiego Radia w 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej

W Bitwę Warszawską zaangażowali się praktycznie wszyscy Polacy bez względu na ówczesne poglądy polityczne. Jak doszło do tego zjednoczenia?

- Właściwie wszystkie struktury społeczne zostały włączone w działalność na rzecz wojska, obronności, własnego kraju oraz w akcie przeciwko bolszewikom. Najlepiej to oddał Stefan Żeromski w reportażu wojennym na plebanii w Wyszkowie, gdzie podzielił polskie społeczeństwo na dwie kategorie, tj. na tych, którzy mają pałace, kamienice, fabryki oraz mają czego bronić, a także na tych, którzy nic nie posiadali, często byli bezrobotni i bezdomni, ale też mieli poczucie, że bronią czegoś, co jest wartością samą w sobie, czyli państwa - komentuje prof. Wiesław Wysocki z Uniwersytetu Stefana Wyszyńskiego.

Zdaniem prof. Wiesława Wysockiego Polaków jednoczył etos chrześcijański, który w ten sposób odróżniał ich od bolszewików. - Również duch wolności, który wszystkie pokolenia Polaków przenikał i był wartością niezbywalną (…). Politycy byli przeniknięci jednak ideą państwa odzyskanego kilkanaście miesięcy wcześniej. Wtedy jeszcze budowano i tworzono państwo, ale zdawano sobie sprawę, że jego obrona jest obowiązkiem każdego. Nie ma polityka, który wówczas byłby niechętnie nastawiony do współdziałania - dodaje.


Posłuchaj
36:43 PR1_MPLS 2020_08_15-15-09-26.mp3 Mobilizacja Polaków podczas Bitwy Warszawskiej (Gdzie jest Pan Cogito/Jedynka)

Z bolszewikami współpracowali nieliczni

Oprócz komunistycznych renegatów, wszystkie siły polityczne poparły walkę z bolszewikami. Kto zatem współpracował z najeźdźcą ze Wschodu?

- Te wpływy (bolszewickie - red.) były obecne, ale raczej w niewielkim stopniu oddziaływały na całe społeczeństwo. To był polski fenomen, że polscy chłopi czy robotnicy okazali się odporni na propagandę bolszewicką, porównując to na przykład do chłopów ukraińskich, którzy ulegli jej w większym stopniu - uważa dr hab. Mirosław Szumiło z Instytutu Pamięci Narodowej.

Dr hab. Mirosław Szumiło zauważa, że: "istniała w Polsce Komunistyczna Partia Robotnicza Polski, utworzona w grudniu 1918 roku i będąca kontynuacją wcześniejszego nurtu komunistycznego na ziemiach polskich, ale jej liczebność była niewielka, tj. kilka tysięcy zaangażowanych ludzi oraz na pewno sympatycy. W kręgach robotniczych można było doszukiwać się sympatyków komunizmu, ale większość robotników była związana jednak z Polską Partią Socjalistyczną, która stanęła twardo przeciwko bolszewikom".

- Poza tym trzeba pamiętać o grupie polskich Żydów. Według ówczesnych relacji, kiedy Armia Czerwona wkraczała na terytoria chociażby Podlasia czy wschodniego Mazowsza, to w tych miasteczkach pojawiały się grupy młodzieży żydowskiej, które witały Armię Czerwoną. To byli młodzi ludzie, którzy byli podatni na rewolucyjne idee. Była to oczywiście mniejszość, ponieważ większość społeczności żydowskiej również widziała raczej zniszczenie - słyszymy.

Pokolenie 1920 wychowane na tradycji

Ogromną rolę w walkach 1920 roku odegrali ochotnicy. Był to fenomen tysięcy młodych ludzi, którzy z dnia na dzień chwycili za broń.

- Niebagatelną rolę odgrywała nasza historia. Pokolenie 1920 zostało wychowane w tradycji Powstania Styczniowego. Ci powstańcy jeszcze żyli i przekazywali swoim wnukom tamte idee, które przyświecały właśnie niepodległości. Moim zdaniem umiłowanie niepodległości wśród narodu polskiego, który był doświadczany przez kolejne rozbiory brakiem samostanowienia, było takim spoiwem łączącym wszystkie warstwy społeczne przeciwko jednemu wrogowi - mówi Andrzej Michalik, prezes Stowarzyszenia im. 1 Pułku Ułanów Krechowieckich.

Andrzej Michalik twierdzi, że istniała wtedy obawa przed kolejną utratą niepodległości przez Polskę. - Rosjanie do dziś nam nie zapomnieli roku 1920 - dodaje.

***

Tytuł audycji: Gdzie jest pan Cogito?

Prowadziła: Małgorzata Raczyńska-Weinsberg

Goście: prof. Wiesław Wysocki (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego), dr hab. Mirosław Szumiło (Instytut Pamięci Narodowej), Andrzej Michalik (prezes Stowarzyszenia im. 1 Pułku Ułanów Krechowieckich)

Data emisji: 15.08.2020 

Godzina emisji: 15.09

DS

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Cud nad Wisłą. Jaką rolę odgrywali chłopi?

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2019 19:40
O "Cudzie nad Wisłą". Czy rzeczywiście obrona Warszawy w roku 1920 była cudem? Czy decydujący był geniusz Marszałka Piłsudskiego? Czy bez powszechnego udziału mieszkańców wsi w obronie Polski – byłaby ona możliwa? Jaka lekcja płynie dziś dla nas z wydarzeń sprzed prawie 100 lat? Na te pytania odpowiadali goście Małgorzaty Raczyńskiej - Weinsberg w audycji "Gdzie jest pan Cogito". 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Prof. Jan Żaryn: porozumienie w obliczu wojny polsko-bolszewickiej było symboliczne

Ostatnia aktualizacja: 16.08.2020 10:40
- Porozumienie elit w obliczu wojny polsko-bolszewickiej było zarówno symbolicznie, jak i taktyczne. Rząd Wincentego Witosa, człowieka centrum, miał symbolizować zgodę od lewicy po prawicę - mówił w Polskim Radiu 24 prof. Jan Żaryn z Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.
rozwiń zwiń