Wirusolog: mamy w Polsce wzrost zachorowań na COVID-19, ale nie aż tak dramatyczny

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2020 09:42
- Obawiałem się Świąt Wielkanocnych. Wcale nie wyszło to tak źle. Jest wzrost, ale nie jest aż tak dramatyczny, jak mógłby być, za co należy wszystkim podziękować, bo to jest zasługa ludzi, a nie samego systemu - powiedział w Programie 1 Polskiego Radia prof. Włodzimierz Gut.
Audio
  • Prof. Włodzimierz Gut: w Polsce jest wzrost zachorowań na COVID-19, ale nie aż tak dramatyczny (Komentarz poranka/Jedynka)
Prof. Włodzimierz Gut
Prof. Włodzimierz GutFoto: Wojciech Kusiński/Jedynka

Gość audycji "Komentarz poranka" nawiązał do obecnej sytuacji związanej z koronawirusem. Zauważył, że najgorzej jest w Stanach Zjednoczonych. W czwartek Uniwersytet Johnsa Hopkinsa w Baltimore opublikował dane, z których wynika, że z powodu COVID-19 zmarło tam już ponad 32,8 tys. osób. Łącznie w USA zdiagnozowano ponad 667 tys. przypadków zakażenia SARS-CoV-2. - Oni już są bezwzględnym liderem - ocenił wirusolog.

Jeśli zaś chodzi o Europę, prof. Włodzimierz Gut zauważył, że "niektóre kraje osiągnęły już stan, w którym, prawie że naturalnie, te grupy, które podejmowały ryzyko, zostały wyeliminowane - czy przez przechorowanie, czy przez zgon". - Mówię o Włoszech, Hiszpanii. Francja dochodzi do grupy liderów (w ciągu ostatniej doby zmarły tam 753 osoby zakażone koronawirusem - red.) - wskazał ekspert. 

- Niemcy w tej chwili bronią się, w zasadzie sytuacja się ustabilizowała (w ciągu ostatniej doby zmarło tam 299 osób). Anglia posuwa się do przodu (w środę z powodu koronawirusa zmarło 861 osób). Chyba najlepiej wygląda w tej chwili sytuacja w dwóch krajach - w Szwajcarii i w Austrii. Tam ogólnie liczba zachorowań spada - stwierdził.

-  My jesteśmy jeszcze daleko do liderów w liczbie zachorowań. Obawiałem się Świąt Wielkanocnych. Wcale nie wyszło to tak źle. Jest wzrost, ale nie jest aż tak dramatyczny, jak mógłby być, za co należy wszystkim podziękować, bo to jest zasługa ludzi, a nie samego systemu. Zaczyna się na Ukrainie i na Białorusi - powiedział prof. Gut.

To się odbywa metodą prób i błędów

Część państw zaczyna stopniowo znosić restrykcje wprowadzone w związku z epidemią. - Pojawia się pora na podejmowanie pewnych działań, ale, niestety, to się odbywa metodą prób i błędów. Jeżeli uruchomimy za bardzo ekonomię, to nam wzrośnie liczba zachorowań, jeżeli za mało - to pogorszy się sytuacja gospodarcza - wyjaśnił gość radiowej Jedynki.

Prof. Włodzimierz Gut zapytany o funkcjonujący od czwartku w Polsce obowiązek zakrywania nosa i ust, powiedział, że "nie jest to najlepsze rozwiązanie". Według niego jest to rozwiązanie "coś za coś" - w zamian zyskujemy np. możliwość wyjścia do lasu. - Maseczka dla chorego zawsze, dla wszystkich była priorytetem. Dla zdrowego... czasami niektóre uzasadnienia są dość, powiedzmy, dowcipne - podkreślił.

- Mówi się, że maseczka dla zdrowego jest po to, żeby kaszląc, będąc zakażonym bezobjawowo, nie zaraził innych osób. W tym momencie pojawią się trzy sprzeczności. Pierwsza - jak kaszle, to czy on jest na pewno zdrowy? Druga - czy bezobjawowy kaszlący to jest bezobjawowy? Trzecia - czy naprawdę w ten sposób coś uzyskamy - zdrowy, zakładając maseczkę, ponosi pewne ryzyko - argumentował wirusolog.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

***

Tytuł audycji: Komentarz poranka w ramach pasma Sygnały dnia 

Prowadzi: Katarzyna Gójska

Gość: prof. Włodzimierz Gut (wirusolog)

Data emisji: 17.04.2020

Godzina emisji: 08.40

kk

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Minister zdrowia: obowiązek zakrywania ust i nosa do czasu, aż pojawi się szczepionka

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2020 19:45
- Policja będzie kontrolowała przestrzeganie nakazu zakrywania nosa i ust - zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski. Zaznaczył, że nakaz noszenia maseczek będzie obowiązywał do momentu pojawienia się szczepionki przeciw koronawirusowi.
rozwiń zwiń