Płace w Polsce rosną

Ostatnia aktualizacja: 09.08.2013 17:59
Sytuacja się poprawia, w drugim kwartale tego roku przeciętne zarobki brutto wyniosły 3612 zł, to jest o 3% więcej niż przed rokiem.
Audio
Płace w Polsce rosną


- Płace w Polsce rosną, czy już mamy ożywienie w polskiej gospodarce?

Ignacy Morawski – główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości – twierdzi
, że tak. Minęliśmy już „dołek”, ostatnie półtora roku to było najsilniejsze spowolnienie polskiej gospodarki od początku zeszłej dekady. Bezrobocie wynosiło wtedy 20%, wiele firm upadało, od pierwszej połowy zeszłego roku mieliśmy do pewnego stopnia powtórkę. Teraz dynamika aktywności gospodarczej zaczyna piąć się w górę. W pierwszym kwartale tego roku rozwijaliśmy się w tempie 0,5%, do końca roku może być około 2%, w połowie przyszłego roku możemy dobić do 3% i dalej będzie przyspieszenie. Gospodarka ma swój naturalny cykl, najpierw spowalnia, ponieważ firmy mniej inwestują, a potem przyspiesza. Teraz wchodzimy w okres przyspieszenia. Jednak takie czasy jak 2007 rok, kiedy rozwijaliśmy się w tempie 6-7%, już nie wrócą.

- Sytuacja się poprawia, w drugim kwartale tego roku przeciętne zarobki brutto wyniosły 3612 zł, to jest o 3% więcej niż przed rokiem. Do tego mamy bardzo niską inflację, w czerwcu na poziomie 0,2%. Czy ten wzrost płac jest przypadkowym wahnięciem?


Nie, to jest odzwierciedlenie lekkiej poprawy koniunktury. Wzrost płac 3,3% to nie jest dużo. Długookresowa średnia, która prawdopodobnie będzie kontynuowana, to jest ponad 4%. Płace mają to do siebie, że one w kryzysie nie spadają. Firmy wolą zwalniać ludzi niż obniżać płace, bo jak pracownik ma niższą płacę to przestaje dobrze pracować. Ta dynamika wzrostu płac może oscylować między 2 a 3% w kolejnych kwartałach. Płace zaczynają szybciej rosnąć, gdy pojawia się silniejszy popyt na pracę, a tego jeszcze nie ma. Sekwencja w ożywieniu gospodarczym jest następująca: najpierw firmy zwiększają produkcję dzięki wolnym mocom produkcyjnym, potem zaczynają powoli zatrudniać, pojawia się popyt na pracę i dopiero później zaczynają rosnąć płace. Wyraźniejszy wzrost płac może nastąpić w drugiej połowie przyszłego roku. To płace nominalne, a płace realne wzrosły mocno, bo około 3%, podczas gdy w zeszłym roku był spadek płac realnych. To zaś pociągnęło w dół konsumpcję. Teraz konsumpcja powinna przyspieszyć.

W opinii Piotra Bujaka - głównego ekonomisty Banku Nordea – do poziomu zachodnich płac wciąż jest nam daleko. Mimo systematycznego wzrostu wynagrodzeń w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat, poziom płac w Polsce jest nadal kilka razy mniejszy niż w najbardziej rozwiniętych gospodarkach Europy Zachodniej, nawet jeśli popatrzymy na te różnice w płacach w ujęciu realnym, czyli uwzględniającym koszty życia, wyższe w Europie Zachodniej. Dogonienie najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów pod względem wynagrodzeń, może nam zająć 20-30 lat.

- Ale to też konsekwencje niższej efektywności naszej pracy.

Ignacy Morawski zgadza się, że jesteśmy mniej produktywni, ale według niego dogonienie bardziej rozwiniętych krajów zajmie nam 50-60 lat. Proces doganiania krajów bogatych przez biedniejsze, nazywany procesem konwergencji, jest bardzo powolny. Luka między krajami bogatymi a biedniejszymi zamyka się średnio w tempie około 2% rocznie, czyli bardzo powoli. Obecnie nasz dochód na głowę to jest około 40% dochodu niemieckiego.

- Nasza gospodarka się rozwija szybciej niż niemiecka, które branże mogą się do tego szczególnie przyczynić?

Krzysztof Inglot z firmy Work Service twierdzi, że najlepsze perspektywy na przyszłość są szczególnie widoczne w nastepujących sektorach: automotive, przemysł ciężki, sektor medyczny. Każdy z tych sektorów ma inne powody i podstawy, by optymistycznie patrzeć na pracę, zatrudnienie i wzrost wynagrodzeń. W sektorze automotive mamy do czynienia z wychodzeniem z dołka i ten sektor będzie się w najbliższych latach rozwijał w Polsce. Przemysł ciężki również, po okresie spowolnienia, będzie zwiększał zatrudnienie i wynagrodzenia, a sektor medyczny będzie się w Polsce dopiero rozwijał.

- Zobaczymy, czy te prognozy się sprawdzą. W przyszłym tygodniu poznamy odczyt PKB w II kwartale. Ignacy Morawski spodziewa się wzrostu o 0,7%, a w przyszłym roku prawie o 3%, według prof. Jerzego Hausnera gospodarka przyspieszy nawet do 4,5%.

Rozmawiał Krzysztof Rzyman

Projekt powstaje we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej:

''