Dawna wieś była pełna wierzeń, które dziś mogą brzmieć wręcz absurdalnie. Roślinom przypisywano magiczną moc, a ich wygląd, pora kwitnienia czy sposób zerwania miały wpływać na zdrowie, miłość, pogodę, a nawet życie i śmierć. Jak zapisał etnograf Adam Fischer w swojej monografii "Drzewa w wierzeniach i obrzędach ludu polskiego" z 1938 roku: „w brzozy przechodzą dusze zmarłych dziewcząt i że w lutym i marcu tańczą one przy księżycu, zatańcowując na śmierć ludzi, którzy się między nie dostaną”. A przesąd dotyczący samotnej brzozy? Uważano, że pod takim drzewem pochowany jest człowiek zabity, a w drzewie zamiast soku krąży krew nieboszczyka. W okolicach Ropczyc na gorączkę stosowano niezwykły zabieg: wiercono dziurę w osice i zatykano ją kołkiem. Logika była prosta: chorobę można "przenieść” do drzewa i zamknąć ją w środku, a człowiek powinien wyzdrowieć. Opowiadają Elżbieta Skrzymowska i Małgorzata Sąsiadek-Szczyrbowska.
Wszystkie odcinki