X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Radio Chopin

Słuchaj muzyki osobno

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018 15:47
Poeci naszego wieku, buszując w świecie muzyki, chętnie sytuują się w pozycji „zwykłych słuchaczy”, którzy, jako amatorzy, mają prawo się mylić, zakłócać hierarchię utworów, kierować się wyłącznie własnym gustem, mieć upodobanie w kompozycjach słabszych a ignorować arcydzieła. Niekiedy wręcz prezentują się jako enfant terrible wśród wytrawnych melomanów. Nie wstydzą się tego, więcej nawet, z dumą podkreślają ten status – status odbiorcy „zwykłego”, naiwnego, ale dzięki temu zachowującego szczerość i bezpośredniość. W pewnym sensie reprezentują więc szeroką publiczność, bez której życie muzyczne by zamarło i stało się jałową enklawą specjalistów. Reprezentując zaś – biorą ją w obronę, utwierdzając swoim poetyckim autorytetem prawo do osobistego kontaktu z muzyką, niezależnego od kryteriów wartościowania narzucanych przez innych.
Fragment okładki książki Dziennik. Tom 2 Julii Hartwig
Fragment okładki książki "Dziennik. Tom 2" Julii HartwigFoto: mat. prasowe

Co ciekawe, dwa poetyckie teksty, w których mowa o tych kwestiach, związane są z Rachmaninowem. Autorem jednego z nich jest Adam Zagajewski:

 

Rachmaninow

 

Dawniej, kiedy słuchałem trzeciego koncertu,

nie zdawałem sobie sprawy, że dla znawców

jest to muzyka zbyt konserwatywna (nie wiedziałem wtedy,

że w sztuce oprócz sztuki są też nienawiści, fanatyczne

spory, potępienia godne epoki wojen religijnych),

 

słyszałem w nim obietnicę rzeczy, które miały nadejść,

zapowiedź trudnego szczęścia, miłości, szkic

krajobrazów, które miałem kiedyś poznać,

przeczucie czyśćca i raju, wędrówki, i, na końcu,

może także czegoś w rodzaju wybaczenia.

 

Teraz, kiedy słucham jak Martha Argerich wykonuje

koncert d-moll, podziwiam mistrzostwo jej gry,

jej pasję, natchnienie, a jednocześnie ten chłopiec,

którym kiedyś byłem, próbuje zrozumieć, nie bez trudu,

co się spełniło a co zgasło. Co żyje.

 

(A. Zagajewski, Asymetria, Kraków 2014, s. 30)

 

Rachmaninow jako kompozytor, do którego sympatia jest niejako automatycznie traktowana przez „znawców” jako przejaw muzycznego niewyrobienia, pojawia się także w tekście Ostrzeżenie Julii Hartwig:

 

Pamiętam jego ostrzegawczy gest dłonią: – Nie, nie! – kiedy wypadła mi z ust, jak żaba, pochwała koncertu Rachmaninowa.

Wstrzymywał mnie tym „Nie, nie!” jak człowieka padającego na śliskiej drodze lub zsuwającego się z niebywałą szybkością ze szczytu, na którym góruje Telemann, Purcell, Pergolesi, Albinioni.

Czy robił to, by ocalić mnie w oczach swoich przyjaciół, tak zgodnych w swoich wysokich umiłowaniach, czy może chronił przed zadraśnięciem swój gust własny, zawsze niezawodny i ceniący nade wszystko piękno dystansu?

 

(J. Hartwig, Czułość, Kraków 1992, s. 50)

 

W obu przypadkach poeci wypowiadają się z pozycji osób o ustabilizowanej już kulturze muzycznej, wtajemniczonych w pewien kod wartościowania, świadomych jej niuansów – ale odrzucających to wtajemniczenie w imię szczerości. Hartwig wiąże obawę przed pochwałą Rachmaninowa ze słabością, koniunkturalizmem, snobizmem, lękiem przed byciem odrzuconym. Zagajewski, pisząc o niechęci do kompozytora, nie pyta, z czego ona może wypływać (poza neutralną w gruncie rzeczy kategorią „konserwatyzmu”), ale charakteryzuje podejście „znawców” z użyciem słów stawiających ich w nie najlepszym świetle (fanatyzm, nienawiść). I Hartwig, i Zagajewski zajmują stanowisko odbiorców pozostających niejako poza (a może i ponad) estetycznymi sporami, pielęgnujących swoje prawo do nieskrępowanych, indywidualnych wyborów i upodobań jako prawo najwyższe w obcowaniu ze sztuką. Warto jednak również zwrócić uwagę na różne stopnie tego antykonformizmu – Hartwig pisze wprost o pochwale Rachmaninowa, Zagajewski zaś bardziej tonuje jego pozytywny odbiór: sympatię do niego przedstawia niejako w okolicznościach łagodzących, jako korespondującą z młodością, niedojrzałością. Słuchanie Koncertu fortepianowego d-moll jest w jego wierszu uzasadniane przede wszystkim przesłankami sentymentalnymi, a także walorami interpretacji Argerich. Odbiór przedstawiony przez Zagajewskiego ma charakter bardziej dwutorowy: z jednej strony jest on już wyrafinowany, dojrzały, naznaczony muzyczną wiedzą, wyczulony na subtelności interpretacji, z drugiej zaś rozliczeniowy w stosunku do marzeń z przeszłości.

Własne doświadczenie muzyczne skonfrontowane z krytycznym nastawieniem innych odbiorców przestaje być sprawą osobistą i estetyczną – w obu tekstach staje się doświadczeniem społecznym i to, niestety, o charakterze w dużej mierze negatywnym. Muzyka przedstawiona jest nie jako sfera porozumienia, wspólnej radości, lecz przyczyna potencjalnej niezgody, konfrontacji, a nawet wykluczenia. Zostaje wciągnięta w nieczyste gry snobizmu. Relacje słuchającego z muzyką stają się modelem relacji z rzeczywistością i z innymi ludźmi. To, jak słuchamy, mówi nam wiele o nas samych. Także o naszych kontaktach z innymi.

Ale poczucie odmienności, „naiwności” słuchających nie jest w wierszach Hartwig i Zagajewskiego przedstawiane jako powód do obaw, lecz jako okazja do zamanifestowania swojej indywidualności. Oryginalność, niesztampowość od dawna jest w cenie u poetów. I tę odwagę nietypowych poglądów prezentują także w sferze sztuki dźwięków. Dlatego podejście do muzyki może stać się ważnym elementem samopoznania, ważną częścią programu życiowego. Jak na przykład u Julii Hartwig, w wierszu Sekrety:

 

Czyż nie istniejemy dzięki temu co nas różni

i dzięki odwadze różnienia się

Nie pozwól odcisnąć pieczątki na sobie

Słuchaj muzyki osobno to dla ciebie ją grają

i módl się osobno jeśli umiesz.

 

(J. Hartwig, Gorzkie żale, Kraków 2011, s. 22)

 

Iwona Puchalska