Radio Chopin

Adam Harasiewicz: przy Chopinie plan to za mało

Ostatnia aktualizacja: 02.10.2017 10:00
Audio
  • Rozmowa z Adamem Harasiewiczem i pierwsza część jego koncertu nagranego w Studiu im. Lutosławskiego. (PR, 26.02.2017)
Maestro Harasiewicz w studiu koncertowym PR im. Witolda Lutosławskiego, 18 lutego 2017 r.
Maestro Harasiewicz w studiu koncertowym PR im. Witolda Lutosławskiego, 18 lutego 2017 r.Foto: Adam Rozlach/PR

- Zawsze ma się pewien plan wykonania danego utworu. U Chopina jest jednak tak, że sam plan absolutnie nie wystarcza. Musi być również pewien element improwizacji, rodzaj natchnienia, żeby pojawiły się jakieś superniuanse - mówi zwycięzca V Konkursu Chopinowskiego z 1955 roku.

Spotkał nas wielki zaszczyt - specjalnie do urodzinowego wydania "Koncertu chopinowskiego" maestro Adam Harasiewicz nagrał w Studiu im. Witolda Lutosławskiego kilkanaście wzruszająco interpretowanych mazurków i nokturnów oraz wirtuozowskiego walca "minutowego".

Te bezcenne, sensacyjne wręcz nagrania jednego z naszych najwybitniejszych chopinistów, który w tym roku obchodzić będzie swoje 85. urodziny, i owoc pracy znakomitego reżysera dźwięku Zbigniewa Kusiaka, powstały specjalnie na 207. urodziny Fryderyka Chopina.

Warto przypomnieć, że Adam Harasiewicz i jego muzyka często goszczą w tej audycji. Dokładnie przed rokiem przypomnieliśmy słuchaczom, z taśm archiwalnych Polskiego Radia, jego wykonanie Koncertu e-moll op. 11, zagranego w finale V Konkursu Chopinowskiego 16 marca 1955 r. z Orkiestrą Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Zdzisława Górzyńskiego. Zaszczyca też regularnie swoją obecnością nasze Jedynkowe Studio Chopinowskie, aby zawsze z pełną otwartością wziąć udział w podsumowywania dopiero co zakończonych Konkursów Chopinowskich, których od wielu edycji jest znamienitym jurorem.

Adam Harasiewicz U Chopina trzeba improwizować. To musi być pod wpływem chwili i tego, co się w danym momencie czuje. Należy czuć, a nie myśleć

W "Koncercie chopinowskim" z 1 stycznia 2017 roku znalazły się jego płytowe nagrania z przełomu lat 60. i 70. Adam Harasiewicz "poskarżył" się wtedy autorowi audycji, że nadajemy wyłącznie jego dawne rejestracje. W ten właśnie sposób, najbardziej naturalną z możliwych drogą, po kilku zaledwie tygodniach, otrzymaliśmy od mistrza Harasiewicza - w tak pięknym i bogatym darze - aż godzinę jego najnowszych chopinowskich ujęć.