Radio Chopin

Pomnik

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2020 21:30
Kto był powszechnie podziwianym geniuszem muzycznym u progu XX wieku? Beethoven i Wagner. Kto był powszechnie uwielbianym? Chopin. Niestety, zarazem uważanym za twórcę muzyki salonowej. Przesunięcie Chopina do kategorii „poważnej” było zadaniem, z którym mierzono się przed stu laty. A jednym z wyników tych wysiłków był pomnik, który stanął w warszawskich Łazienkach. I który przed 80 laty wysadzili w powietrze Niemcy.
Odsłonięcie pomnika Fryderyka Chopina w Warszawie w 1926 roku
Odsłonięcie pomnika Fryderyka Chopina w Warszawie w 1926 rokuFoto: Wikipedia/ domena publiczna
14 lat, od 1926 do 1940, stał w Łazienkach pomnik wykonany przez Wacława Szymanowskiego. Zasadniczo secesyjny (był kosztowny i realizacja trwała długo...), ale trafiający w punkt w polskie oczekiwania. Chopin jest na nim twórczym geniuszem, ale jednocześnie polskim geniuszem: wicher natchnienia rozwiewa nie tylko jego „wieszcze” szaty i czuprynę, lecz również mazowiecką wierzbę, wynosząc ten symbol nieledwie sentymentalizmu do postaci monumentalnej i romantycznej. Dłonie spoczywają na klawiaturze zaledwie wyimaginowanej – Wacław Szymanowski miał bez porównania więcej smaku, niż zdecydowana większość autorów monumentów poświęconych Chopinowi. W takiej formie jego dzieło mogło też stanąć w szranki z idealnym „kultowym” portretem artysty tamtych lat: z głowami Beethovena autorstwa Antoine'a Bourdelle'a. A wraz z tą rywalizacją Chopin mógł podjąć rywalizację jako twórca z bożyszczami epoki: Beethovenem i Wagnerem. Wywyższony – nie był już autorem utworów ulubionych przez panienki z dobrych domów: był narodowym geniuszem, pokazującym ludzkości nowe kierunki rozwoju sztuki.

Rok później tej samej tezy miał dowieść pierwszy Konkurs Chopinowski. Stało się to bez większego problemu, gdyż Chopin rzeczywiście był geniuszem, którego twórczość daleko wykraczała poza jakikolwiek salon. Dlatego też Konkurs Chopinowski, mimo zawirowań, ma się znakomicie. Podobnie jak myśl przekazywana przez pomnik – mimo jego sprymitywizowanego podczas powojennej rekonstrukcji kształtu.

A jak historię tę można przekazać w muzyce? I czy tylko Chopin cierpiał na przypadłość bycia niezrozumianym – albo też: niedocenianym? Po odpowiedzi zapraszamy do najbliższego Ucha nienasyconego, w sobotę od godz. 10.

(jp)