Radio Chopin

Seong-Jin Cho idzie na całość

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2020 11:47
Recenzja albumu z kompozycjami Franza Schuberta, Albana Berga i Ferenca Liszta
Seong Jin Cho - Wanderer
Seong Jin Cho - WandererFoto: Domena publiczna

Tego się nie spodziewałem! Kiedy kilka lat temu Seong-Jin Cho nagrał swój pierwszy, studyjny album poświęcony dziełom Fryderyka Chopina, odniosłem wrażenie jakby Koreańczyk nie potrafił do końca odnaleźć się w tych sterylnych warunkach. Choć wspomniane wykonania pianisty od strony warsztatowej brzmiały wręcz nieskazitelnie, wyraźnie słychać było, że Cho niepotrzebnie się kontrolował i poskramiał swój nieokiełznany temperament. W tym kontekście nowy album zwycięzcy ubiegłej edycji Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego okazał się dla mnie sporym,  i co najważniejsze, bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

Seong-Jin Cho to muzyk obdarzony wyjątkową techniką oraz nośnym, idiomatycznym dźwiękiem. Słuchając występów artysty na żywo często wydaje się, jakby fortepian za moment miał eksplodować pod jego palcami, a mimo to pianista nigdy nie traci kontroli nad modelowaniem barwy instrumentu. Pierwszy raz w pełni uświadomiłem sobie ten fenomen w 2018 r. na warszawskim koncercie Cho  w ramach „Festiwalu Chopin i jego Europa”. Wtedy okazało się, że tego rodzaju ekstatyczne, wręcz wulkaniczne eksplozje ukazały wiele fragmentów Koncertu f-moll op. 21 Fryderyka Chopina w nowym świetle.

Jak widać, przy odrobinie muzycznej wyobraźni, można grać Chopina w sposób czysto wirtuozowski, oferując muzykalną, oryginalną kreację na miarę zwycięzcy warszawskiego Konkursu. Nie pomyślałbym jednak, że Koreańczykowi uda się osiągnąć równie spektakularny efekt na gruncie studyjnego albumu. Program płyty składa się z trzech dzieł: Fantazji „Wanderer” Franza Schuberta, Sonaty op. 1 Albana Berga oraz Sonaty h-moll Ferenca Liszta.

Interpretację otwierającej album Schubertowskiej Fantazji uznałem za kolejną miłą niespodziankę. Niedawno, na swoich recitalach, Cho wielokrotnie prezentował ten utwór, koncentrując się niemal wyłącznie na jego technicznych aspektach. Koreańczyk wiele przemyślał, a jego koncepcja przez rok nabrała wyrazistości i brzmieniowej głębi, co najlepiej słychać w dwóch pierwszych ogniwach Fantazji. Pianista wiele uwagi poświęca eksponowaniu brzmieniowych oraz harmonicznych niuansów, przez co automatycznie wszelkie warsztatowe kwestie schodzą na drugi plan.

Grając Sonatę op. 1 Albana Berga artysta uczynił z niej prawdziwą muzyczną enigmę. W tym ujęciu liczne pozostałości po systemie dur-moll oraz impresjonistyczne odcienie płynnie mieszają się z motywami czysto atonalnymi. Cho traktuje dzieło Berga w sposób niejednoznaczny, zadając słuchaczom szereg pytań, na które prawdopodobnie nigdy nie uzyskają odpowiedzi.

Jednak to ostatni punkt programu albumu wywarł na mnie największe wrażenie. W tym miejscu chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że absolutnie żaden zwycięzca powojennych edycji Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, moim zdaniem, nawet nie zbliżył się  do tej wyjątkowej interpretacji. Seong-Jin Cho, mając na swoich usługach tak ogromny techniczny potencjał, postanowił wykorzystać go w stu procentach. Cała interpretacja Lisztowskiego dzieła naładowana jest wręcz tytaniczną energią, co, biorąc pod uwagę sterylne warunki nagraniowego studia, zaimponowało mi podwójnie. Cieszę się, że po raz pierwszy artysta w studio nie poskramiał swojego temperamentu i nie zaproponował słuchaczom wyłącznie kompromisowej, sztucznie wygładzonej koncepcji. Koreańczyk, wykonując wspomniane dzieło estetycznie zbliżył się do kreacji młodego Vladimira Horowitza oraz Earla Wilda. Ci dwaj pianiści w młodości myśleli dokładnie tak jak Seong: „skoro dysponujemy kolosalną techniką, dlaczego nie mielibyśmy w pełni jej wykorzystać?”

Dodam tylko, że we fragmentach lirycznych artysta również stanął na wysokości zadania, przeobrażając się w poetę fortepianu.

Jeżeli Seong-Jin Cho nadal będzie podążał wytyczoną przez siebie ścieżką, może okazać się, że  za kilkanaście lat zostanie jednym z największych żyjących mistrzów klawiatury.


Dariusz Marciniszyn