Czwórka

Jacek Piekara powraca z kolejną powieścią

11.03.2014 15:45
Do księgarń lada dzień trafi książka "Ja inkwizytor. Głód i Pragnienie". Jest to kolejna część cyklu powieści, których głównym bohaterem jest Mordimer Madderdin. Ich autor - Jacek Piekara - był gościem Czwórki.
Jacek Piekara
Jacek PiekaraFoto: Wojciech Kusiński
Posłuchaj
09'51 "Ja inkwizytor. Głód i Pragnienie" to kolejna powieść Jacka Piekary z cyklu o przygodach inkwizytora Mordimera Madderdina (Czwórka/Stacja Kultura)
więcej

Pierwsza część serii - "Sługa Boży" - ukazała się w 2003 roku. W kolejnych latach ukazało się blisko dziesięć kolejnych tomów. Pierwszoplanowy bohater powieści to Mordimer Madderdin, który, jak zauważył współprowadzący "Stację Kultura" Kuba Kukla, jest postacią jakby żywcem wyjętą z czarnego kryminału. Dążąc do prawdy, nie stroni od uciech życia.
- Jak najbardziej nie stroni - popiera tę opinię autor. - Tutaj musimy powiedzieć, że rzecz traktuje o świecie alternatywnym, więc nie jest to nasza ziemska rzeczywistość. Różni się mniej więcej tym, że w nim Chrystus nie umarł na krzyżu, lecz zszedł na ziemię, wziął pomstę na swoich wrogach, podbił Rzym i utworzył swoje królestwo.

Kuba
Kuba Kukla, Jacek Piekara, Kasia Dydo; foto: Wojciech Kusiński
Jednym z marzeń Piekary jest ekranizacja jego powieści. Na razie jednak nie ma takiego planu. - Pracujemy jedynie nad dwuminutową reklamówką książki, ale niestety filmu pełnometrażowego jeszcze nie będzie. Chciałbym, żeby to nastąpiło kiedyś i powstało nie w Polsce. U nas niestety ekranizacja filmów kostiumowych nie wygląda najlepiej - mówi gość Czwórki.

(ac/mc)

 

Komentarze1
aby dodać komentarz
paulinaa12014-03-12 12:41 Zgłoś
W Hiszpanii inkwizycja nie polowała na innowierców, tylko na katolików. Natomiast pierwszą grupą w sferze zainteresowań inkwizycji w Hiszpanii byli konwertyci na katolicyzm (głównie z judaizmu). Inkwizycja hiszpańska zlecała torturowanie "jedynie" 10% swoich więźniów (sami duchowni nie torturowali).

Czytaj także

Paweł Smoleński: dobro i zło dzieli cienka granica

01.03.2014 15:42
Książka Pawła Smoleńskiego "Oczy zasypane piaskiem" to reportaż z Izraela i Palestyny, który ma zupełnie zmienić postrzeganie przez opinię publiczną tamtejszego konfliktu. Ma też pokazać, że prawdę i kłamstwo dzieli cienka granica, którą łatwo jest przesunąć.
Paweł Smoleński w Czwórce
Paweł Smoleński w CzwórceFoto: Wojciech Kusiński
Posłuchaj
17'37 Paweł Smoleński o książce "Oczy zasypane piaskiem", a także o życiu, codzienności i problemach mieszkańców Strefy Gazy (Czwórka/Kontrkultura)
więcej

Niedawno światło dzienne ujrzała nowa książka Pawła Smoleńskiego pt. "Oczy zasypane piaskiem". To historie zwykłych ludzi, mieszkańców Strefy Gazy, którzy z różnych powodów zostali zamieszani w trwający tam konflikt i muszą walczyć o każdy kolejny dzień życia. Smoleński wspomina, że pisząc książkę nie miał problemu ze znalezieniem jej bohaterów. Ludzie chętnie otwierali się przed nim i opowiadali mu swoje historie. - Jeśli jeździ się w jedno miejsce wielokrotnie, przez lata, ma się tam wielu przyjaciół - przyznaje pisarz. - Przede wszystkim jednak ludzie po prostu lubią opowiadać o swoim życiu, zwłaszcza, jeśli jest ono naznaczone dramatyzmem. A zarówno w Izraelu, jak i Palestynie tych emocji nie brakuje.

Czytaj także: Paweł Smoleński o swojej książce "Kruca fuks. Alfabet góralski" <<<

Jak mówi Smoleński, jedną z przyczyn konfliktu izraelsko-palestyńskiego, o których nie mówi się wiele, jest brak wody w niektórych rejonach. - Zwłaszcza po palestyńskiej stronie - mówi gość "Kontrkultury". - Widziałem cysterny zniszczone przez wojsko. To było działanie polityczne, obrzydliwy, podły sposób walki. Tam bez wody nie da się przecież żyć. Bywa więc tak, że ograniczając dostęp do wody sprawia się, że Palestyńczycy zmuszeni są przeprowadzać sie wraz z całym dobytkiem w inne miejsca.

/

Dzięki jego książce możemy przenieść się w najbardziej newralgiczne rejony Strefy Gazy, zobaczyć codzienne życie jej mieszkańców i niemal na własnej skórze poczuć, jak dynamicznie zmienia się tam sytuacja. - Warto bardzo dokładnie słuchać tych ludzi, i to po obu stronach barykady - mówi Smoleński. - Bo zarówno jedni, jak i drudzy mają wiele do powiedzenia. Choć przyznaję, lubią konfabulować, wytykać się nawzajem palcami i odsuwać od siebie winę za to, co się dzieje

Smoleński, pisząc swój reportaż, spotykał m.in. weteranów wojennych, którzy dziś, po latach przyznawali, że zwyczajnie jest im wstyd za to, czego dopuszczali się w przeszłości. - Mówili o tym wstydzie publicznie, ale sądzę, że nie jest to niechlubny wyjątek tylko reguła, która dotyczy każdej armii świata - podsumowuje Smoleński w Czwórce. - Ale oznacza to też, że ani mundur, ani wojna, nie pozbawiły ich ludzkich uczuć.

(kd/asz)

Czytaj także

"Wyspa skarbów" w nowej odsłonie

10.03.2014 15:00
Robert Louis Stevenson wiele lat temu, z sympatii dla siostrzeńca, postanowił namalować mapkę, która prowadzi do ukrytego skarbu. Następnie dopisał do niej fabułę i pokazał, gdzie ten skarb jest - tak powstała "Wyspa skarbów".
Fragment okładki Wyspa skarbów
Fragment okładki "Wyspa skarbów"Foto: mat.pras./Media Rodzina
Posłuchaj
03'07 Hanna Koźmińska, redaktorka opowiada o nowym wydaniu "Wyspy skarbów" (Czwórka/Stacja Kultura)
więcej

To książka znana dużym i małym. Wciągająca opowieść o morskich przygodach, nie tylko dla chłopaków. Wydawnictwo Media Rodzina zdecydowało się wydać tę opowieść jeszcze raz. - Chcemy przybliżać dzieciom i młodzieży klasykę literatury, często przygotowujemy nowe wydania - mówi Hanna Koźmińska, redaktorka.

"Wyspa skarbów" jest jedną z najczęściej tłumaczonych książek na świecie. Tym razem za polskim przekładem stoi Andrzej Polkowski, znany polskim czytelnikom z tłumaczenia wielu tomów przygód Harrego Pottera.

Dla młodego czytelnika z pewnością ważne są też ilustracje autorstwa Roberto Innocentiego, laureata Nagrody im. Hansa Christiana Andersena. Rysownik z ogromną precyzją zadbał o detale ilustracji, dzięki czemu czytelnik jeszcze mocniej "wsiąka" w opowieść o tajemniczej "Wyspie skarbów".

(pj / ac)

Zobacz więcej na temat: Czwórka książka literatura

Czytaj także

Charles Simic z nagrodą im. Herberta

11.03.2014 13:00
75-letni Charles Simic, poeta pochodzący z Belgradu, został w tym roku uhonorowany Międzynarodową Nagrodą Literacką im. Zbigniewa Herberta.
Charles Simic z nagrodą im. Herberta
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
03'13 Relacja z wręczenia Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta (Czwórka/Stacja Kultura)
więcej

Nagroda ustanowiona przez Fundację Herberta jest przyznawana w dziedzinie poezji, autorowi żyjącemu, za całokształt jego twórczości.
Wybór Simicia tak uzasadnił członek jury, Jarosław Mikołajewski: - zwyciężyła prostota. Jest to poeta zrozumiały. Pisze tak, żeby bez problemu trafić do każdego czytelnika. To widać po jego strofach, jak on buduje swoje przesłanie. Jest przy tym niezwykle szczery, czym uwiarygadnia swoją poezję. Zarazem mówiąc o sobie nie jest ostentacyjnie egoistyczny - zaznacza rozmówca "Stacji Kultura".
Nie bez znaczenia przy wyborze nagrodzonego był też fakt, że w jego twórczości możemy znaleźć wiele odniesień do Herberta. - Charles Simic jest najbardziej herbertowskim z poetów. Jest mu najbardziej bliski jeśli chodzi o styl i wartości, jakie mu przyświecają. Prezentuje taki awangardowy klasycyzm - zaznacza Edward Hirsch, ceniony amerykański poeta i krytyk literacki.
Laureat został wyłoniony w wyniku obrad siedmioosobowego jury, w skład którego weszli: Lidija Dimkovska (Macedonia/Słowenia), Edward Hirsch (USA), Wolfgang Matz (Niemcy), Jarosław Mikołajewski (Polska), Agneta Pleijel (Szwecja), Jaume Vallcorba Plana (Hiszpania) oraz Tomas Venclova (Litwa/USA).
(ac/kul)