Zwróć uwagę

Literatura

Zygmunt Miłoszewski rozprawia się z własnym seksizmem

- Pochodzę z bardzo tradycyjnej, patriarchalnej rodziny, gdzie ojciec był silnym autorytarnym przywódcą. Te wzorce we mnie są i dopiero teraz dostrzegam jak bardzo są krzywdzące i niesprawiedliwe - autor kryminałów opowiadał w "Wybieram Dwójkę" o ostatnim tomie swojej trylogii i ekranizacjach przygód prokuratora Szackiego.

Literatura

Kleks, Kubuś Piekielny, Kajko i Kokosz, czyli Bareja w wersji dla dzieci

W PRL komiksy, szczególnie te drukowane w "Świecie Młodych", były kolorową odmianą od szarej rzeczywistości. - W domu był tylko czarno-biały telewizor z dwoma kanałami, więc komiksy były dla nas zaproszeniem do bardzo ciekawego świata fascynujących przygód - wspominał w Trójce wydawca i scenarzysta Bartek Biedrzycki.

Literatura

"Czesałam ciepłe króliki", czyli optymizm w czasach zagłady

- To tekst niedługi, ale niezwykle ważny. Wiele osób po jego przeczytaniu może zmienić podejście do życia, do świata, do tego, co jest naprawdę ważne, a czym być może wcale nie należy się przejmować - mówi Michał Nogaś o książce "Czesałam ciepłe króliki".

pieśni niepokornych

Zygmunt Miłoszewski rozprawia się z własnym seksizmem

- Pochodzę z bardzo tradycyjnej, patriarchalnej rodziny, gdzie ojciec był silnym autorytarnym przywódcą. Te wzorce we mnie są i dopiero teraz dostrzegam jak bardzo są krzywdzące i niesprawiedliwe - autor kryminałów opowiadał w "Wybieram Dwójkę" o ostatnim tomie swojej trylogii i ekranizacjach przygód prokuratora Szackiego.

Kleks, Kubuś Piekielny, Kajko i Kokosz, czyli Bareja w wersji dla dzieci

W PRL komiksy, szczególnie te drukowane w "Świecie Młodych", były kolorową odmianą od szarej rzeczywistości. - W domu był tylko czarno-biały telewizor z dwoma kanałami, więc komiksy były dla nas zaproszeniem do bardzo ciekawego świata fascynujących przygód - wspominał w Trójce wydawca i scenarzysta Bartek Biedrzycki.

Mitologia w kinie. Superbohaterowie schodzą z Olimpu

Mity, nie tylko greckie, są jak gotowy scenariusz na film. Wystarczy odpowiedni (czytaj: wysoki) budżet, fachowcy od efektów specjalnych i gorące nazwiska w obsadzie. Przepis wydawałoby się prosty, czy jednak na pewno skuteczny?