Roman Wilhelmi: nigdy nie byłem łatwym aktorem

Ostatnia aktualizacja: 07.06.2016 13:00
– Zawsze byłem trudny w odbiorze, zawsze trochę spocony, trochę dziki. To się nie podoba – mówił w archiwalnym nagraniu wybitny aktor, którego wspominaliśmy w 80. rocznicę urodzin.
Audio
  • Roman Wilhelmi: nigdy nie byłem łatwym aktorem (Opowieści po zmroku/Dwójka)
Roman Wilhelmi (1936-1991) był aktorem teatralnym, filmowym, telewizyjnym i radiowym
Roman Wilhelmi (1936-1991) był aktorem teatralnym, filmowym, telewizyjnym i radiowymFoto: TVP/PAP - Zygmunt Januszewski

– Recenzenci nigdy mnie nie lubili. Coś mam w sobie kontrowersyjnego, coś niegładkiego. Recenzentom podoba się zaś coś ładnego i gładkiego. Najlepiej, żebym miał blond włosy i jasne oczy – powiedział Roman Wilhelmi. – W tej chwili już musieli się przyzwyczaić, bo trudno jest nie zauważać człowieka, który coś robi – dodał.

W archiwalnej audycji Anny Retmaniak "Portret słowem malowany" aktor tłumaczył także, dlaczego jest nieuczciwy, gdy mówi o sobie, dlaczego nie kocha teatru, filmu i telewizji, a także wspominał, jakie ostrzeżenie dostał, gdy zaczął grać wielkie role.

***

Tytuł audycji: Opowieści po zmroku

Prowadzą: Iwona Malinowska

Z nagrań archiwalnych: Roman Wilhelmi

Goście: Janusz Kukuła, Henryk Rozen (reżyserzy Teatru Polskiego Radia), Grażyna Barszczewska, Jerzy  Bończak, Henryk Talar (aktorzy teatralni i filmowi), Maciej Prus (reżyser teatralny), Joanna Godlewska (historyk teatru), Maciej Rychcik (autor dwóch monografii o Romanie Wilhelmim)

Data emisji: 6.06.2016

Godzina emisji: 21.30

mc/mm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Być jak Dyzma

Ostatnia aktualizacja: 06.06.2012 12:00
- Ja naprawdę gram swoje marzenie. Bo chciałbym być Dyzmą, ale wiem, że nigdy nim nie będę - opowiadał kiedyś w Dwójce wybitny aktor.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Klątwa Maklakiewicza ciąży nad polskim kinem?

Ostatnia aktualizacja: 19.06.2014 15:00
"Ja w ogóle nie lubię chodzić do kina, a szczególnie nie chodzę na filmy polskie. Nudzi mnie to po prostu. (...) Siedzę, patrzę, i aż chce mi się wyjść z kina. I wychodzę" – czy te słynne słowa inżyniera Mamonia, którego w "Rejsie" kreował Zdzisław Maklakiewicz, to wciąż aktualna diagnoza polskiej sztuki filmowej?
rozwiń zwiń