Dwójka

"Górecki wyśpiewał mi nazwisko Tansmana"

16.02.2015 17:00
- To było podczas rozmowy telefonicznej. Melodia oparta na literach imienia i nazwiska Tansmana stała się tematem IV Symfonii Góreckiego - wspominał inicjator dzieła Andrzej Wendland.
Henryk Mikołaj Górecki, 2005. Wybitny kompozytor nie dożył niestety premiery swojej IV Symfonii
Henryk Mikołaj Górecki, 2005. Wybitny kompozytor nie dożył niestety premiery swojej IV SymfoniiFoto: PAP/Andrzej Grygiel
Posłuchaj
19'57 "Górecki wyśpiewał mi nazwisko Tansmana" (Filharmonia Dwójki)

W niedzielę 15 lutego w Łodzi odbyła się polska premiera IV Symfonii "Tansman Epizody" Henryka Mikołaja Góreckiego. Utwór nigdy by nie powstał, gdyby nie determinacja dyrektora artystycznego Stowarzyszenia Promocji Kultury im. Aleksandra Tansmana.
- Andrzej Wendland jeździł za Henrykiem Mikołajem Góreckim od 1996 roku. I udało mu się zafascynować kompozytora twórczością Tansmana oraz jego biografią, stanowiącą w zasadzie gotowy scenariusz filmowy - opowiadał Mirosław Jacek Błaszczyk, który poprowadził polskie prawykonanie dzieła. - Powstał utwór wyjątkowy, zbierający nie tylko doświadczenia Góreckiego w dziedzinie symfoniki, ale też jego fascynacje muzyczne w ogóle. Mamy tu i pieśń pokutną, i nawiązanie do "Stabat Mater" Szymanowskiego, i messiaenowskie organy, i wagnerowski temat Zygfryda... - wymieniał dyrygent.
Natomiast sam Andrzej Wendland opowiadał o swoich, trwających nawet po dziesięć godzin, spotkaniach z wybitnym kompozytorem i wyjaśnił, dlaczego Henryk Mikołaj Górecki pisał w tempie "dwa takty na pół roku".

***

Przygotowała: Beata Stylińska

Goście: Andrzej Wendland (dyrektor artystyczny Stowarzyszenia Promocji Kultury im. Aleksandra Tansmana), Mirosław Jacek Błaszczyk (dyrygent)

Data emisji: 15.02.2015

Godzina emisji: 19.42

Materiał wyemitowany w audycji "Filharmonia Dwójki".

mm/jp

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Andrzej Boreyko: Czwarta Symfonia Góreckiego nie stanowi przedłużenia Trzeciej

22.04.2014 18:00
- W tej partyturze widzę raczej wpływy Drugiej Symfonii, "Beatus Vir", "Małego requiem". W pewnym sensie Górecki dokonał tu syntezy technik z różnych okresów twórczości - mówił jeszcze przed premierą "Czwartej" znakomity dyrygent
Henryk Mikołaj Górecki, Kraków, 2000
Henryk Mikołaj Górecki, Kraków, 2000Foto: PAP/Jacek Bednarczyk
Posłuchaj
13'24 Andrzej Boreyko: Czwarta Symfonia Góreckiego nie stanowi przedłużenia Trzeciej (Dwójka)
21'43 Jacek Hawryluk o londyńskim prawykonaniu IV Symfonii Henryka Mikołaja Góreckiego (Wybieram Dwójkę)

Henryk Mikołaj Górecki w Polskim Radiu>>>

Z tą opinią zgodziłby się zapewne Jacek Hawryluk, który poprowadził retransmisję koncertu  London Philharmonic Orchestra pod dyrekcją Andrzeja Boreyki w Dwójce.  - Jeśli ktoś liczył na powtórkę z III Symfonii, to grubo się zawiedzie. Jeśli ktoś przypuszczał, że ręka syna, czyli Mikołaja Góreckiego, który dokończył partyturę ojca, zdominuje IV Symfonię, to też się pomylił - mówił na antenie.

Z drugiej strony nie ma co ukrywać, że apetyt na IV Symfonię Henryka Mikołaja Góreckiego, zatytułowaną "Tansman Epizody" wywołało właśnie olbrzymie międzynarodowe powodzenie jego III Symfonii, która na początku lat 90. zawojowała światowe listy przebojów. Ponad milion egzemplarzy sprzedanej płyty z muzyką współczesną to do dziś jest prawdziwy ewenement. - Po tamtym sukcesie Górecki mógł kontynuować kierunek wyznaczony przez III Symfonię. Ale, jak na wybitnego twórcę przystało, posłuchał głosu serca i wewnętrznej potrzeby rozwoju - podkreślił Andrzej Boreyko w rozmowie z Krzysztofem Dziubą.

O IV Symfonię u Góreckiego przez lata zabiegał Andrzej Wendland, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Indywidualności Muzycznych Tansman w Łodzi. Kompozytorowi nie udało się jej jednak ukończyć. Zmarł w listopadzie 2010 roku. Dzieło dopełnił jego syn, Mikołaj. - Ja wiem, które fragmenty zinstrumentował w całości młodszy Pan Górecki. I założę się, że najwięksi znawcy nie rozpoznają, które to - mówił Andrzej Boreyko - Ewidentnie ojca i syna łączyło coś więcej niż tylko pokrewieństwo. Obu Bóg dał bardzo dużo...

mm/bch

Czytaj także

Henryk Mikołaj Górecki - wyprzedził epokę

12.11.2015 06:00
5 lat temu, 12 listopada 2005, zmarł "najbardziej polski" spośród klasyków XX wieku. Zapraszamy do zapoznania się z serwisem specjalnym Polskiego Radia poświęconym fenomenowi Henryka Mikołaja Góreckiego.
Henryk Mikołaj Górecki z muzykami Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia
Henryk Mikołaj Górecki z muzykami Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego RadiaFoto: Jan Zegalski
Posłuchaj
08'18 Henryk Mikołaj Górecki o swej miłości do gór oraz tajemnicy muzyki.

Do historii popkultury Henryk Mikołaj Górecki przejdzie jako autor najpopularniejszego arcydzieła muzyki współczesnej. Nagranie III Symfonii z 1992 roku rozeszło się w ponad milionie egzemplarzy, zdobywając szczyty rankingów sprzedaży po obu stronach Atlantyku. Ale masowy sukces Symfonii "Pieśni żałosnych" nie przełożył się na podobne zainteresowanie innymi utworami Góreckiego.
Dlaczego tak się stało? Być może dlatego, że minimalistyczne arcydzieło Góreckiego z 1976 roku stanowi najpełniejszą syntezę jego oryginalnego stylu, a zarazem wyśmienicie wpisuje się w trwającą po dziś dzień modę na ambient i muzykę relaksacyjną. Z drugiej strony, sam kompozytor nie zabiegał nigdy o masowy sukces: w okresie największego zainteresowania swoją twórczością wyprowadził się do wsi Ząb pod Zakopanem (mówił o nim "moje miejsce na ziemi") oraz radykalnie zwolnił tempo pracy, komponując nie więcej niż jeden utwór rocznie i koncentrując się na bezpretensjonalnej, lecz mało spektakularnej muzyce chóralnej.
Górecki różnił się pod tym względem od swoich kolegów i rówieśników: Wojciecha Kilara, którego droga na światowe sale koncertowe wiodła przez Hollywood, oraz Krzysztofa Pendereckiego, realizującego z rzemieślniczą pilnością i regularnością kolejne symfoniczne czy oratoryjne zamówienia. Warto zaznaczyć, że artystyczne drogi najwybitniejszych przedstawicieli pokolenia urodzonego w latach 30. bardzo często się krzyżowały. Wszyscy rozpoczynali od fascynacji abstrakcyjnymi konstrukcjami oraz radykalną brzmieniowością XX-wiecznej awangardy, by w siódmej dekadzie minionego stulecia dokonać wolty ku bardziej tradycyjnym środkom wyrazu.
"Konwersja" Góreckiego miała przy tym najbardziej oryginalny i głęboki charakter. Kompozytor czerpał bowiem z rytmicznej, melodycznej i wyrazowej skarbnicy polskiej muzyki ludowej (w szczególności Śląska i Podkarpacia), dawnej oraz sakralnej. Kontynuował tym samym najlepsze wzorce "etnicznej nowoczesności" czy "narodowego uniwersalizmu", zaproponowane swego czasu przez Fryderyka Chopina, a rozwinięte przez Karola Szymanowskiego.
Można ubolewać, że Górecki nie wykorzystał sukcesu III Symfonii. Z drugiej strony to właśnie w pozornym wycofaniu kompozytora, specyficznej cierpliwości i niechęci wobec muzycznego pustosłowia tkwiła jego największa siła. Dzięki temu muzyka Góreckiego pozostanie częścią światowego dziedzictwa kulturowego jako dokument specyficznej epoki, szczególnego zakątka Europy oraz unikalnej osobowości.

Zobacz serwis specjalny Polskiego Radia.

mm