Section01 - menu
Section08 - artykułowa

17 września 1939: koalicjanci nie dotrzymali umowy

Dwójka
Bożena Sarnowska 31.07.2014
 1939 :
Брест 1939 года: совещание офицеров Вермахта и Красной армии , foto: чч

Zgodnie z polsko-francuską konwencją wojskową oddziały zachodnich koalicjantów miały ruszyć na Hitlera właśnie 17 września 1939 roku. Zamiast oczekiwanej odsieczy ten dzień przyniósł Polsce inwazję wojsk sowieckich.

"Dziś o godzinie szóstej rano armia sowiecka przekroczy granicę Polski na całej linii od Połocka do Kamieńca Podolskiego" - zapewnił tow. Józef Stalin niemieckiego ambasadora w Moskwie nocą z 16 na 17 września 1939. Wypełnił tym samym postanowienie paktu Ribbentrop - Mołotow, który na zawsze miał zetrzeć Polskę z map świata.

Zapraszamy do serwisu "1939 - rok pokoju, rok wojny">>>

Jeszcze kilka dni przed tą datą Naczelny Dowódca wojsk polskich, marszałek Edward Śmigły-Rydz, pomimo porażek w wojnie z hitlerowskimi Niemcami, pozostawał umiarkowanym optymistą. W jego sztabie oczekiwano, iż lada dzień Polska uzyska pomoc państw z nią sprzymierzonych: Francji i Anglii.

Zgodnie z polsko-francuską konwencją wojskową, która zakładała sojuszniczy atak piętnastego dnia od ogłoszenia mobilizacji, oddziały zachodnich koalicjantów miały ruszyć na Hitlera właśnie 17 września. - Dzień wcześniej przedstawiciel francuskiego wojska poinformował polskie dowództwo, że ofensywa ruszy jednak dopiero 21 września, bo nie ukończono jeszcze mobilizacji wojsk - opowiadał prof. Czesław Grzelak. - Jednocześnie ów generał "zapomniał” powiedzieć o decyzji rady sprzymierzonych mocarstw, która 12 września postanowiła, że w 1939 roku uderzenia Zachodu na Niemcy nie będzie - dodał.

>>Zobacz serwis specjalny poświęcony II wojnie światowej >>>

Zamiast oczekiwanej odsieczy, 17 września 1939 przyniósł Polsce inwazję wojsk nowego agresora: Rosji sowieckiej. Stalin, na skutek błędnych informacji o zdobyciu przez Niemców Warszawy w dniu 9 września, planował uderzyć na Polskę już 12 września. - Zakładano, że liczba żołnierzy Armii Czerwonej, która wkroczy do Rzeczpospolitej, pozbawionej na wschodzie obrony, będzie liczyła około 800 tysięcy. Ostatecznie uderzyło 466 tysięcy żołnierzy skupionych na dwóch frontach: ukraińskim i białoruskim - wyliczał gość Hanny Marii Gizy w audycji "Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego".

Tej ogromnej sile Polska mogła przeciwstawić skromne oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, które w liczbie 17 tysięcy strzegły ponad 1400 km odcinka granicy z ZSRR.  W tym czasie wszystkie dywizje Wojska Polskiego uwikłane były w walki z hitlerowcami. - To był błąd Rydza-Śmigłego, że tego nie przewidziano. Pierwotnie sześć związków operacyjnych miało walczyć z Niemcami, a dwa miały pozostać na granicy wschodniej. Tymczasem zupełnie ogołocono Kresy Wschodnie z wojska - oceniał drugi z gości Hanny Marii Gizy prof. Stanisław Jaczyński.

Mimo ataku Armii Czerwonej Polska formalnie nie ogłosiła, że znajduje się w stanie wojny ze Związkiem Sowieckim. Dlaczego nie zdecydowano się na taki krok? Jak radzieccy żołnierze odnosili się do polskiej ludności? Czy Polska byłaby w stanie obronić się przed Niemcami, gdyby Rosjanie nie wkroczyli na jej terytorium 17 września 1939? Odpowiedzi znajdziesz w audycji Hanny Marii Gizy.

bch