Profesor Irena Bajerowa twierdziłą: "wstyd nie odmieniać nazwisk". Inny badacz (co ciekawe, matematyk) - Hugo Steinhaus, do osób, które nie życzyły sobie, by odmieniać ich nazwisko, mówił: "Pan jest właścicielem swojego nazwiska tylko w mianowniku liczby pojedynczej. Pozostałymi przypadkami rządzi gramatyka!”. Dziś do sprawy podchodzimy inaczej. Ze względów grzecznościowych coraz częściej bierzemy pod uwagę zdanie nosicieli i nosicielek nazwiska, by zaniechać odmiany. W zderzeniu dwóch wartości: tradycji językowej i dobrostanu drugiego człowieka - ta druga wartość jest ważniejsza. Jeśli jednak nie wiemy, jakie zdanie na temat odmiany ma osoba, która nosi nazwisko tego typu, to zachęcam, by nazwisko odmieniać. I tak na przykład w przypadku nazwisk Hłasko i Podsiadło powiemy, że nie ma pana Hłaski czy Podsiadły, widzimy pana Hłaskę czy Podsiadłę. Co ważne, gdy mówimy o kobiecie, nazwisko pozostaje nieodmienne. Powiemy więc, że idziemy z panią Prońko, myślimy o pani Prońko...
Wszystkie odcinki