Czwórka

Następna taka impreza najwcześniej w 2024 roku

Koniec Euro 2012 przynosi czas podsumowań. Nie da się ukryć, że dzięki Euro powstaje wiele obiektów, które w innych okolicznościach czekałyby na realizację jeszcze przez wiele lat. Jak to wygląda z finansowego punktu widzenia pytał Krzysztof Grzybowski.
02.07.2012 16:59
Posłuchaj
24'51 Ile kosztowało nas Euro 2012.
więcej

Przez ostatnie 3 tygodnie Polska wyglądała trochę inaczej niż zwykle. Do Euro 2012 przygotowywaliśmy się 5 lat - w 2007 roku Polska i Ukraina zostały wybrane na organizatorów Euro 2012. Szansa, że poniesione nakłady się zwrócą jest niewielka. Wyzwaniem będzie zarządzanie tymi dziesiątkami obiektów, tak aby do nich nie dokładać i by nowe obiekty nie obciążały budżetów miast.

O koszta poniesione przy organizacji Euro 2012 Wojciecha Śmiecha z  Zespołu Doradców Gospodarczych TOR i Grzegorza Kitę, prezesa Sport Management Polska pytał Krzysztof Grzybowski.
- Odkąd dowiedzieliśmy się, że będziemy organizatorami Euro 2012. Polska realizowała największy plan rozwoju infrastruktury w historii Unii Europejskiej - mówią eksperci. - Nie możemy jednak powiedzieć, że to Unia nam sfinansowała Euro - dodają.

Wczoraj zakończyły się mistrzostwa i już trwają dyskusje ile nas to kosztowało. - Przy Euro mamy do czynienia z dwoma skrajnymi opiniami. Jedna to ta, że Euro nas nic nie kosztowało, druga mówi, że wydaliśmy na nie miliardy - oceniają specjaliści. Goście Krzysztofa Grzybowskiego zaznaczają też, że już wkrótce możemy zauważyć zahamowanie pewnych inwestycji w kraju. Na rok 2013 zaplanowano wybudowanie jedynie 16 km dróg, a nie tylko w kwestii budowy autostrad zauważymy spowolnienie.

Dla tych, którzy nie są zadowoleni z Euro 2012 jest też pozytywna wiadomość: imprezę podobnej skali - mundial, kolejne Euro czy którąś z olimpiad - będziemy mogli gościć dopiero w 2014 roku - wynika to z podstawy prawnej mówiącej o organizacji tego typu wydarzeń sportowych.

Karolina Mózgowiec sprawdziła jak dziś wyglądają koszty organizacji Euro 2012 - oficjalnie mówi się o wydanych 95 miliardach złotych. Jednak rzecznik PL 2012, Mikołaj Piotrowski przekonuje, że ta impreza nie kosztowała nas nawet złotówki.
- Zdecydowana większość projektów zrealizowanych na Euro 2012 to projekty, które i tak miałyby miejsce. Nie były one bezpośrednio związane z turniejem. Będą nam służyć przez wiele lat po zakończeniu turnieju. Tylko 4% kwoty wydanej to był koszt stadionów. Reszta to był rozwój Polski - w szczególności: infrastruktura transportowa.

Posłuchaj audycji "Pod lupą" i dowiedz się jak organizację Euro 2012 oceniają prezydenci polskich miast, kiedy Stadion Narodowy zacznie na siebie zarabiać i jaki jest łączny koszt utrzymania tych wszystkich nowych projektów.
(pj)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wszystko o szkolnych gadżetach (WIDEO)

Kiedyś hitem był zegarek z kalkulatorem, dziś prym wiodą różnej maści gadżety, które poza tym, że kolorowe, muszą być także markowe! Coraz powszechniejsze w szkole są tablety i notebooki.
Posłuchaj
10'58 Gadżety szkolne
więcej
Obejrzyj
Szkolne gadżety w Czwartym wymiarze

Ścierające długopisy, pachnące gumki, temperówki na baterie i piórniki sygnowane podobizną ulubionego bohatera to dziś standardowe wyposażenie szkolnego tornistra. Jaki powinien być plecak, żeby zrobił wrażenie na kolegach z klasy? Czy kolorowe gadżety nie rozpraszają uczniów? I co z zaawansowanych technologii można byłoby wykorzystać  w szkole?

Słuchacz Radek pisze, że przydatne byłyby  okulary z wykrywaczem myśli nauczyciela, w sam raz przed kartkówką. Z kolei Wojtek deklaruje, że idealny byłby robot, który by za niego robił pewne lekcje lub chodził do szkoły. 

W naszym studiu Karolina Mózgowiec opowiadała o tym, że marka ma swoją cenę, a rodzice są w stanie płacić 2-3 razy więcej za firmowe gadżety, byle dziecko nadążało za szkolnymi trendami i nie pozostało w tyle za rówieśnikami. Mówiła również, że na Ukrainie modne są zeszyty ze Stalinem, Leninem, Che Guevarą.

/

Z kolei u nas w modzie szkolnej królują gadżety z wizerunkiem Hanny Montany czy Hello Kitty, chłopcy wybierają serię z bohaterami Star Wars. Popularnością cieszą się wyprofilowane pióra i trójkolorowe kredki z dużą ilością nadruków, gumki o różnych zapachach, ścierające długopisy oraz tornistry na kółkach.

Więcej w audycji "Poranek". Obejrzyj również wideo z audycji "Czwarty wymiar". Kamil Jasieński postanowił pokazać Kubie Marcinowiczowi szereg szkolnych przyborów. Co z tego wynikło? Sprawdź!

ed

Czytaj także

Prof. Izdebski: Polki mogłyby pozwolić sobie na więcej fantazji

Choć badania pokazują, iż większość Polek jest zadowolona ze swojego pożycia seksualnego, to w dalszym ciągu wiele pań ma problemy z rozmawianiem o "tych sprawach".
Posłuchaj
10'07 Zbigniew Izdebski o potrzebach seksualnych kobiet
więcej

- My jako Polacy nie nauczyliśmy się dobrze rozmawiać o seksualności. W tym temacie cały czas najlepiej wychodzi nam opowiadanie dowcipów, natomiast takie konstruktywne mówienie o relacjach w związku nie jest dla nas sprawą łatwą – mówił gość czwórkowego "Poranka". Zdaniem Izdebskiego do tych zahamowań przyczynia się stereotypowe myślenie o męskości i kobiecości. – Przykładowo wiele kobiet uważa, że im nie wypada inicjować pewnych zachowań. Z drugiej strony mężczyźni poczuwają się do bycia w ciągłej gotowości seksualnej, niezależnie od swojej rzeczywistej ochoty - zwracał uwagę gość Romualda Wójcika. Tymczasem badania pokazują, iż przysłowiowa wymówka kobiet odmawiających współżycia ze względu na ból głowy, coraz częściej staje się udziałem ich partnerów.

- To są często przyczyny o charakterze biologicznym, ale też sytuacje związane z różnego rodzaju lękami i przemęczeniem. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak często proces zmęczenia wpływa na to, że na nic szczególnego nie mamy ochoty. Poza tym są też sytuacje czysto zdrowotne, jak depresje. Często lekarze przepisując leki antydepresyjne nie informują pacjentów, że ich skutkiem ubocznym może być obniżone libido – tłumaczył Izdebski.

Profesor zarówno kobiety jak i mężczyzn zachęcał do jak najczęstszego mówienia o swoich emocjach i potrzebach, o czym więcej w nagraniu audycji.

bch

Zobacz więcej na temat: ból głowy depresja

Czytaj także

"Nie oczekujemy dziewczyn z granatami i kijami baseballowymi"

Muzeum Powstania Warszawskiego chce przyjrzeć się współczesnym Polkom i temu jak się prezentują na tle dzielnych uczestniczek stołecznego zrywu z sierpnia 1944 roku. O akcji "Morowe Panny" opowiedziała w Czwórce Dorota Serwa z Muzeum.
Posłuchaj
10'52 Dorota Serwa o akcji "Morowe Panny"
więcej

- W pojęciu "morowe" chodzi nam o pewną kategorię dzielności i siły, chcemy zainicjować dyskusję na temat tego, kim są współczesne morowe panny – opowiadała w czwórkowym "Poranku" Dorota Serwa.

Tegoroczną odsłonę projektu "Morowe Panny" rozpoczną badania ankietowe, przeprowadzane za pośrednictwem specjalnej strony. Do odpowiedzi na pytania dotyczące współczesnej kobiecości organizatorzy zapraszają zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Wyniki ankiety mają pomóc odpowiedzieć na pytanie jakie wartości wyznają nowoczesne kobiety i jak dzisiaj rozumiana jest "morowość".

- Nie oczekujemy dziewczyn z granatami i kijami baseballowymi. Chodzi o pewną postawę i stopień zaangażowania w sprawy społeczne, chodzi o różnorodność tego, co robią dzisiejsze dziewczyny – wyjaśniała Serwa. – Współczesna "morowa panna" z jednej strony może być fantastyczną mamą, doskonałą gospodynią domową, ale może też realizować się też w pracy – dopowiadała.

Punktem odniesienia w badaniu są uczestniczki Powstania Warszawskiego, które stanowiły aż 22% żołnierzy biorących udział w działaniach bojowych. - One w Postaniu Warszawskim na równi z mężczyznami brały udział w najtrudniejszych akcjach i trudno sobie wyobrazić bez nich Powstanie Warszawskie bez ich udziału. Dopiero po Powstaniu uzyskały status żołnierzy – opowiadała Serwa.

Więcej na temat ankiety, której wyniki poznamy 30 czerwca oraz akcji związanych z kampanią "Morowe Panny" dowiesz się słuchając nagrania audycji.

Dorota
Dorota Serwa

bch