Rzecz o Mironie Białoszewskim

Polskie Radio
Agnieszka Szydłowska 20.02.2012
Rzecz o Mironie Białoszewskim
, foto: źr.mat.prasowe

20 lutego do księgarń trafiają dwie ważne książki. "Tajny dziennik" Mirona Białoszewskiego oraz "Człowiek Miron" autorstwa Tadeusza Sobolewskiego. Ta druga powstała niejako podczas pracy nad pierwszą...

Tadeusz Sobolewski należał do grona "młodych", którzy tworzyli stałą grupę wokół Mirona Białoszewskiego (nawet swoją żonę Annę dobrze poznał właśnie w mieszkaniu poety!). Przepisywali teksty Białoszewskiego, czytali, tłumaczyli, rozmawiali, dyskutowali na wiele tematów. Dla młodych ludzi był to niezwykły uniwersytet, inny wymiar edukacji, życiowe doświadczenie.

- Jak to było? Plac Dąbrowskiego 7, mieszkanie 13. Wbiegałem na trzecie piętro. Kartka z wiadomością, że otwarte, już czekała na klamce. Taki miał zwyczaj - wiele osób przechowuje do dziś te kartki. Tak zaczyna swoją książkę "Człowiek Miron" Sobolewski. To nie tylko wspomnienie o wyjątkowym człowieku, ale także o całej grupie ludzi skupionych wokół niego.

/

- "Życiopisanie", czyli podporządkowanie wszystkiego aby pisać. Odmowa jakichkolwiek funkcji publicznych, odmowa "brania udziału", którą wypracował sobie przez lata (...) to jest coś niezwykle współczesnego. To bardzo nowoczesna postawa, dzisiaj ludzie też zaczynają tak żyć, żyć po swojemu - wspomina Białoszewskiego Tadeusz Sobolewski, kiedy pytamy o "Tajny Dziennik" i jego związek z naszymi czasami.

To nie przypadek, że te dwie książki ukazują się tego samego dnia, a okładki mają bardzo podobne. Obie pozwalają na poznanie Mirona Białoszewskiego, czy raczej zbliżenie się do niego, z uwzględnieniem twórczości artysty.

- Wiersze, prozę i dziennik Białoszewski robi z tego, co ma pod ręką. Warto czytać poprzez dziennik to, co napisał Białoszewski wcześniej. Dziennik pokazuje wiele warstw... - Tłumaczy Tadeusz Sobolewski, który opracował go do druku. A we wstępie do pierwszego wydania wyjaśnia:

- To dzieło ze względu na stopień szczerości i samoobnażenia mogło zostać wydane dopiero kilkadziesiąt lat po śmierci poety. W swojej "domowej epopei" Białoszewski przygląda się ludziom, znanym i nieznanym. Przygląda się również sobie, odsłania bujne życie towarzyskie, artystyczne, prywatne, erotyczne. Grzesznik, który "grzech" swój wybrał i przełamał tabu. Optymista, któremu życie nie oszczędziło męczarni, choroby i samotności.

Na zakończenie zaglądamy do Archiwum Polskiego Radia. Krótkie fragmenty swoich wspomnień Miron Białoszewski czyta osobiście (!) w audycji "Być sobie jednym - rzecz o Mironie Białoszewskim". Program przygotowały Maria Jęczmyk i Janina Jankowska w 1975 roku.

Głos Mirona Białoszewskiego, rozmowa Michała Nogasia i Tadeusza Sobolewskiego - zapraszamy do posłuchania ich na naszej stronie. "Tajnego Dziennika" głosem Wojciecha Pszoniaka można posłuchać na antenie radiowej Trójki od poniedziałku do czwartku o 20.50.

Agnieszka Szydłowska

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
5 komentarzy
  1. tu
    (gość) 2012-03-10 13:40:23
    a tobie 'tam' polecam tabletkę-spacer-sex (byle nie z pedałem, rzecz jasna)
  2. tam
    (gość) 2012-02-13 20:55:03
    tim/tom, polecam wizytę u psychologa.
  3. tom
    (gość) 2012-02-13 16:42:56
    Może pedał widzi swoimi oczami więcej? A może inaczej? I to właśnie wystarczy.
  4. qwe
    (gość) 2012-02-11 03:39:55
    Nie wydaje mi się, aby Miron Białoszewski miał "oczy pedała". I jego spojrzenie na współczesną mu rzeczywistość nie wydaje się być niegodne polskiej młodzieży. Trochę wstydzę się czytając poprzedni komentarz, a na książkę czekam z niecierpliwością.
  5. tim
    (gość) 2012-02-10 09:48:42
    kto mi powie dlaczego na powstanie warszawskie 1944 kaze sie polkiej mlodziezy patrzec oczyma pedala ????

Kultura na antenach

"Literatura baskijska to... fałszerstwo"

- A to dlatego, że tworzymy tradycję, której nie ma - wyjaśniają w Dwójce Rikardo Arregi i Harkaitz Cano, poeci, którzy niedawno gościli w naszym kraju na zaproszenie Instytutu Cervantesa.

Pałeczkami i palcami, czyli "Jiro śni o sushi"

- Dla mnie największym przesłaniem tego filmu jest idea stałego doskonalenia się, stawiania sobie celów wyższych. I mam nadzieję, że dokument spowoduje, że wrócimy do prawdziwej formy sushi - mówi Jacek Wan i zaprasza do kin.