X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Dwójka

Śmierć Marata

09.07.2011
Na gawędę dr Bastek o słynnym dziele Jacques'a Louisa Davida zapraszamy w niedzielę o 9.45.

W wakacyjnej odsłonie cyklu "Jest taki obraz" przypominamy opowieść o fascynującym płótnie Jacques'a Louisa Davida (1748 - 1825) "Śmierć Marata". Obraz ten przedstawia zamordowanego rewolucjonistę, ale wyraża jednocześnie specyficzne przebóstwienie owego "męczennika rewolucji francuskiej" – zgodnie z przyjętą wówczas propagandą, której głównym twórcą był.. Jacques Louis David.

Audycja Michała Montowskiego z udziałem dr Grażyny Bastek.

10 lipca (niedziela), godz. 9:45

 

Jacques-Louis
Jacques-Louis David, "Śmierć Marata"

Zobacz więcej na temat: Grażyna Bastek
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Nienaturalny naturalizm prerafaelitów

"Ofelia" Johna Everetta Millaisa jest jednym z pierwszych dzieł w historii sztuki namalowanych w znacznym stopniu w plenerze.
Posłuchaj
08'58 Jest taki obraz: J.E. Millais - Ofelia

– Obraz jest zadziwiający, jeśli chodzi o przedstawienie roślinności – mówiła w audycji Michała Montowskiego dr Grażyna Bastek. – Proszę jednak zwrócic uwagę, jak duża jest dysproporcja w sposobie malowania pomiędzy tą drobiazgowo oddaną roślinnością a jakby lewitującą w niej Ofelią.

Tę różnicę ujęcia wyjasnia fakt, że John Everett Millais malował obraz w dwóch etapach. Roślinność powstała w plenerze w 1851 roku niedaleko Kingston w hrabstwie Surrey (w owych czasach nie była to bynajmniej praktyka powszechna). Stąd każdy listek, gałązka czy źdźbło oddane są w hiperrealistyczny sposób. Było to zgodne z założeniami Bractwa Prerafaelitów, do którego należał Millais.

Dante
Elisabeth Sidal na obrazie
Dantego Gabriela Rossettiego
(Beata Beatrix)

Jesienią 1851 roku malarz przystąpił do malowania Ofelii, na którą zostawił na obrazie miejsce. Do swej pracowni zaprosił Elisabeth Sidal, słynną modelkę prerafaelitów. Elisabeth-Ofelia pozowała w… wannie.

Wersja Millais silnie oddziałała na wyobraźnię masową – Laurence Olivier, filmując "Hamleta", przedstawił scenę śmierci Ofelii tak jak na obrazie. W naszych czasach dzieło Millais nie przestaje inspirować artystów. Spójrzmy choćby na końcowe sceny tego teledysku, czyż nie wydają się znajome?

 

 

 

Aby dowiedzieć się, dlaczego mimo malowania w plenerze - z natury - roślinność na obrazie jest nienaturalna, skąd wzięła się suknia Ofelii, czym było Bractwo Prerafaelitów, a także jakie było jego znaczenie, wystarczy kliknąć ikonę dźwięku w ramce "Posłuchaj" po prawej stronie.

 

John Everett Millais (1829-1896) - brytyjski malarz i ilustrator. Mając lat jedenaście podjął studia w Royal Academy, jako młodzieniec walczył z akademizmem, by pod koniec życia zostać prezesem Akademii.

W roku 1848 wraz z Dante Gabrielem Rossettim i Williamem Holmanem Huntem założył Bractwo Prerafaelitów. W roku 1852 Millais wystawił "Ofelię", która przyniosła mu sukces. Malarz zastosował technikę nakładania farby na jeszcze wilgotne podłoże, by uwypuklić świetliste odcienie i konkretne szczegóły. Płótno inspirowane jest "Hamletem" Szekspira i ukazuje śmierć Ofelii, która w obłędzie osunęła się do wody...

O obrazie rozmawiali Michał Montowski i dr Grażyna Bastek.


Czytaj także

Upolitycznione pośladki

W 1914 roku Mary Richardson rzuciła się na płótno Velazqueza z siekierą. Był to akt polityczny.
Posłuchaj
08'52 Wenus z lustrem

- Miało to miejsce kilka lat po tym, jak obraz trafił do Anglii – mówiła dr Grażyna Bastek. – Mary Richardson nie była jedyną osobą, która atakowała w tym czasie obrazy. Wzorem Amerykanek brytyjskie sufrażystki zaczęły walczyć o prawa wyborcze. Negocjacje z rządem nie dały efektu, więc podjęły działania właściwie terrorystyczne: paliły biblioteki i rezydencje. "Wenus z lustrem" została zakupiona za pieniądze publiczne, więc pocięcie obrazu było aktem politycznym.

Walka sufrażystek zakończyła się powodzeniem: w 1918 roku uzyskały ograniczone, a w 1928 roku pełne prawa wyborcze.

Bezpośrednio po zdarzeniu Mary Richardson podkreślała polityczną wymowę dokonanego przez siebie aktu wandalizmu, ale po czterdziestu latach powiedziała coś innego: "Nie podobał mi się sposób, w jaki mężczyźni całymi dniami gapili się na ten obraz!".

Tajemnice Wenus Velázqueza

Nie znamy dokładnej daty powstania "Wenus z lustrem", ani też gdzie – i dla kogo – została namalowana. Szybko trafiła do kolekcji Gaspara de Haro y Guzmán, który był miłośnikiem sztuki i kobiet. W 2001 roku odkryto w archiwach wzmianki świadczące, że de Haro kupił ten obraz od pewnego miernego malarza, zajmującego się handlem dziełami sztuki.

- Akty kobiece nie były pokazywane publicznie. Były to obrazy skrywane, traktowane jako przedmioty kolekcjonerskie, przeznaczone do prywatnych apartamentów. Często pełniły funkcję podarunków małżeńskich, będących wróżbą udanego pożycia małżeńskiego.

Tradycja, nowoczesność i znikający kolor

Obraz symbolizuje czystość i niewinność (nagość Wenus), miłość (Amor), więź (szarfa) – wymowa tego aktu jest wielce moralna.

- Gdyby nie postać Amora, byłby to po prostu obraz nagiej kobiety: Wenus nie ma żadnych atrybutów, po których można by ją rozpoznać. W owym czasie takie przedstawienie nie byłoby możliwe.

Rubens:
Rubens: Wenus z lustrem (ca. 1612)

Malując "Wenus" Velázquez wzorował się na Tycjanie i konkurował z Rubensem. Postać Wenus przeglądającej się w lustrze nie jest inwencją Velázqueza. Natomiast pozycja Wenus, jej relacja z Kupidynem i sposób umieszczenia lustra – już tak.

- Pozornie lustro w tym obrazie pełni prostą rolę. Widzimy to, czego nie moglibyśmy dostrzec na dwuwymiarowym obrazie. Nie wiadomo dokładnie, na co patrzy Wenus. Być może na widza, który patrzy na nią. To bardzo intrygujące.

Istotne dla dzisiejszego odbioru tego obrazu są zmiany, jakie zaszły w składzie farb. Czerwony barwnik, zastosowany przez Velázqueza zblakł.

- Szarobłękitna tkanina, na której leży Wenus, pierwotnie miała kolor głęboko czerwony, niemal fioletowy. Przez to inaczej czytamy refleksy obijającego się od ciała bogini światła: nie są one uzasadnione tą szarą tkaniną. Było inaczej, gdy kolor był fioletowy.

Aby posłuchać rozmowy Michała Montowskiego z dr Grażyną Bastek, wystarczy kliknąć ikonę dźwięku w ramce "Posłuchaj" po prawej stronie.



Czytaj także

Małżeństwo Arnolfinich i świat symboli

- Wedle klasycznej interpretacji tego obrazu, mamy tu do czynienia z momentem zaślubin kupca z Lukki Giovanniego di Nicolao Arnolfiniego z Giovanną Cenani. Ta wersja została podważona zaledwie parę lat temu – mówiła dr Grażyna Bastek.
Posłuchaj
08'52 Małżeństwo Arnolfinich

Nie wiemy, dla kogo ten obraz powstał, ale wiemy kiedy. Nad lustrem widnieje sygnatura "Johannes van Eyck był tutaj – 1434". Wedle interpretacji Erwina Panofskyego obraz jest rodzajem certyfikatu zawartego małżeństwa, a każdy przedmiot przedstawiony na obrazie ma znaczenie symboliczne. Mówi o wierności małżeńskiej, czystości i obecności Boga.

- Kilka lat temu interpretacja ta załamała się, gdy zaczęto weryfikować tożsamość przedstawionych na obrazie osób. Giovanni Arnolfini ożenił się dziesięć lat później , niż powstał obraz. Co więcej, wydaje się możliwe, że postać na obrazie to Arnoldus de Fin, brugijski muzyk i śpiewak.

Gest podniesionej ręki, niczym do przysięgi małżeńskiej, też jest dziś reinterpretowany. Badania rentgenograficzne wykazały, że malarz poszukiwał odpowiedniego układu ręki. Gdyby to miał być standardowy gest przysięgi, przemalowania nie byłyby konieczne. Obecnie uważa się, ze gest mężczyzny jest gestem powitania wchodzących do komnaty osób (których odbicie widać w okrągłym lustrze za ścianą).

Wnętrze to nie sypialnia – paradne łoże jest tylko częścią reprezentacyjnego pokoju w bogatym niderlandzkim domu. Przedmioty zaś to nie symbole, lecz – po prostu jako zwykłe, rzeczywiste przedmioty, obecne w pomieszczeniu.

- Nawet zapalona świeca, która była interoretowana przez Panofskyego jako znak obecności Boga (lux Dei), dziś postrzegana jest jako przejaw ówczesnego zwyczaju zapalania świecy, gdy do domu przychodzili goście.

O obrazie i jego wpływie na malarstwo europejskie następnych stuleci opowiadała w audycji Michała Montowskiego dr Grazyna Bastek.



 

/


Zobacz więcej na temat: Grażyna Bastek van