"Róża": mniej o wojnie, więcej o miłości

Dwójka
Ula Czerny 03.02.2012
"Róża": mniej o wojnie, więcej o miłości
Agata Kulesza w filmie "Róża", foto: źr.mat.prasowe

- W scenariuszu spodobało mi się, że on i ona są wrakami w punkcie wyjścia - mówi Wojtek Smarzowski - W scenariuszu jest także opowieść o Mazurach, odrobiłem swoją lekcję. Ale dalej uważam, że to film o miłości.

- Ta historia była w prosty sposób napisana i chciałem ją w prosty sposób opowiedzieć - mówi w Dwójce Wojtek Smarzowski. Z tym, że "Róża" (od piątku w kinach) to film o miłości nie zgadza się jednak Janusz Wróblewski, krytyk filmowy "Polityki".

- To jest film ważny, wręcz przełomowy ze względu radykalizm historyczny - mówi Wróblewski - Tak opowiadanej historii nie widzieliśmy. Nie zgadzam się z reżyserem, że to jest film przede wszystkim o miłości, dla mnie to jest w pierwszej mierze film o emocjach towarzyszących historii. Ten rodzaj narracji jest nowy i bardzo odważny.

"Róża" wskazuje wartość "parszywego świata", o którym opowiada. Nie jest to płaczliwe podejście do historii, z którego znane jest nasze kino. Marcin Dorociński gra żołnierza AK, który latem 1945 roku dostaje się z Warszawy na Mazury. Dociera do wdowy (Agata Kulesza) po niemieckim żołnierzu, był świadkiem jego śmierci.

/

Film Smarzowskiego dotyczy tematu, którego do tej pory polskie kino unikało - historii Mazurów, jak mówi reżyser: "narodu, który padł ofiarą dwóch nacjonalizmów i został unicestwiony". Między obojgiem bohaterów rodzi się uczucie. Smarzowski tłumaczył w jednym z wywiadów, że chciał nakręcić film o przywiązaniu, które zmienia się w miłość, ale taką, która przychodzi w ostatniej chwili.

- Mam bardzo mało prób z aktorami - mówi w Dwójce reżyser - Umawiam się z nimi tylko na stany, w jakich znajduje się postać w danym momencie historii oraz obgaduję motywację. Jak się na to umówię, to później, jeżeli dobrze wybiorę, nie muszę z nimi gadać na planie. W efekcie Marcin był Tadeuszem, a Agata była Różą. Oni nie grali.

Kontrapunktem dla wielkiej miłości są w "Róży" bardzo brutalne sceny. Reżyser tłumaczy, że jego bazą jest realizm historyczny i tak podchodzi do każdego projektu.

- Stosunki między wszystkimi oparte są na przemocy, gwałcie, potępieniu i z tego wychodzi czysty kwiat - przekonuje Tadeusz Sobolewski, krytyk "Gazety Wyborczej". - Smarzowski mówi, że na cierpieniu zbudowana jest nasza rzeczywistość, nasz kraj. Równocześnie nie ma w tym nic poniżającego. Ciekawe, ten film jest tak montowany, że nie pozwala się rozsmakować w złu, nie sięga podprogowych instynktów, nie poniża. Smarzowski przechodzi nad tym tak, jakby ktoś przechodził ponad tym. On mówi: historia taka jest, każda historia jest pasmem gwałtu i krwi, musimy przez to przejść.
Ten film w dziwny sposób oczyszcza.

/



usc/fot.mat.prasowe


Czytaj także:

Film o miłości w nieludzkich czasach

"Róża" Wojciecha Smarzowskiego to wstrząsająca opowieść przedstawiająca losy mieszkańców Mazur po II wojnie światowej, w której na pierwszy plan wysuwa się miłość kobiety i mężczyzny. Miłość, która nie miała prawa się zdarzyć a na dodatek okazała się niezłomna.

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
1 komentarzy
  1. Jacek
    (gość) 2012-02-04 18:35:05
    Trojka ponownie wprowadzila cenzure. Nie mozna komentowac audycji. Rozprawiaja o cenzurze vide Wehikul Czasu 3 lutego 18:00 a sami chowaja sie za twarda skorupa nieomylnosci. To jest CHUCPA!!!!!!!!
06:00 - 10:00Poranek DwójkiSłuchaj na żywo
Oglądaj na żywo
Wkrótce: Nabożeństwo

Czytamy w Dwójce

Azja wbijany na pal

- Przytomny? - Przytomny. Patrzy rozumnie... - I w tej chwili ujrzał nad sobą twarz Luśni. - No, bratku - mówił wachmistrz spokojnym głosem - czas na cię... "Pan Wołodyjowski" w interpretacji Janusza Gajosa od 13 lutego w Dwójce.