Xawery Żuławski: Tyrmand miał styczność z superbohaterami

Ostatnia aktualizacja: 10.10.2013 20:00
– Gdyby nie komunizm i dzieje naszego kraju, znajdowałbym się dziś w sytuacji, w której bym pewnie ekranizował "Zły rezurekcja" albo "Zły powraca", a w Nowym Jorku ta książka byłaby do kupienia na wielu stoiskach – mówił Xawery Żuławski, który pracuje nad filmem na podstawie powieści Leopolda Tyrmanda.
Audio
  • Rozmowa o Leopoldzie Tyrmandzie (Sezon na Dwójkę)
Fragment okładki książki Katarzyny Kwiatkowskiej i Macieja Gawęckiego Tyrmand i Ameryka, Wydawnictwo słowoobraz terytoria.
Fragment okładki książki Katarzyny Kwiatkowskiej i Macieja Gawęckiego "Tyrmand i Ameryka", Wydawnictwo słowo/obraz terytoria.Foto: mat. prasowe

Dla jednych - wesołek, prowokator noszący kolorowe skarpetki. Dla drugich - moralista, człowiek wierny swoim przekonaniom bez względu na koszta. Miał niesłychaną pamięć, wszystko co przeczytał od dziecka pamiętał w sposób dokładny. Według niektórych Tyrmand po prostu popisywał się swoją erudycją. Barbara Hoff opowiedziała, że nie może do końca zrozumieć dlaczego Leopold Tyrmand miał wrogów. – Sypała się z niego masa różnych wiadomości i własnych refleksji. Był to człowiek wybitnej inteligencji. Trudno było mu to darować, ponieważ ludzie nie lubią takich, którzy wystają bardzo ponad tłum. Był osobistością, która miała taką cechę, że denerwował niektórych ludzi, a inni właśnie go za to lubili – opowiadała.

Po wojnie zaczął pracę jako dziennikarz w Agencji Prasowo-Informacyjnej, następnie w redakcji "Przekroju". Pisał w wielu ówczesnych pismach, m.in. "Expressie Wieczornym" i "Tygodniku Powszechnym". Specjalizował się w recenzjach teatralnych, muzycznych i sportowych. W marcu 1953 r. "Tygodnik Powszechny" zamknięto po odmowie druku oficjalnego nekrologu Stalina. Tyrmand został wówczas obłożony nieoficjalnym zakazem publikacji. – Opinia, że on jest błaznem, niepoważnym klaunem, podrywaczem, jest opinią wyrobioną przez bezpiekę, która z Jasienicy robiła mordercę, a z innych np. alkoholików. To był "świetny" system, który Leopold mi tłumaczył. Robiła się taka pajęczyna wokół człowieka i tak się do niego przyklejała, że do tej chwili nie można tego odkleić – opowiadała Barbara Hoff.

W 1965 Tyrmand wyjechał z Polski, a swoją decyzję o powrocie uzależnił od tego, czy jego książka "Życie towarzyskie i uczuciowe" ukaże się drukiem. Nie doczekał się publikacji i został na Zachodzie, po czym osiadł w Stanach Zjednoczonych. Początkowo korzystał ze stypendium Departamentu Stanu i publikował też w paryskiej "Kulturze". Niebawem po przyjeździe do USA nawiązał współpracę z tygodnikiem "The New Yorker", w którym swoje opowiadania publikowali tacy pisarze, jak Irwin Shaw, J.D. Salinger, czy Vladimir Nabokov. – To, co publikował w "New Yorkerze" pod koniec lat 60., miało niesamowity odbiór społeczny – powiedziała Katarzyna Gawęcka – Jako że sam "New Yorker" był jednym z głównych magazynów opiniotwórczych o wielkiej poczytności, można to uznać za wielki sukces – dodał Maciej Gawęcki.

Po kilku latach tego oszałamiającego sukcesu sytuacja Tyrmanda uległa zmianie. Przez swoją bezkompromisowość i powtarzanie swoich poglądów antykomunistycznych (mówił, że Amerykanie nie rozumieją, jakim ulegają wpływom) został zepchnięty na dalszy plan. – On powiedział: nie po to wyjechałem z Polski, żebym dawał się cenzurować tu w Ameryce. Ku jego zaskoczeniu Ameryka poszła w stronę lewicującą i dosięgła go cenzura. Jest to zupełny paradoks, wyjechał do kraju wolności, po to żeby mówić o antykomunizmie i cenie, jaką zapłacił emigrując, i nagle znowu spotkał się z cenzurą – opowiadali Katarzyna i Maciej Gawęccy.

Gośćmi audycji byli: Barbara Hoff - projektantka mody, żona Leopolda Tyrmanda, Matthew Tyrmand - syn, autor książki "Jestem Tyrmand, syn Leopolda"; Jerzy Kisielewski; Katarzyna Gawęcka i Maciej Gawęcki - autorzy książki "Tyrmand w Ameryce" oraz Xawery Żuławski, który pracuje nad filmem na podstawie "Złego".

Audycję przygotował Michał Nowak.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Matthew Tyrmand: o wielkiej popularności ojca dowiedziałem się z Facebooka

Ostatnia aktualizacja: 27.09.2013 14:02
Leopold Tyrmand zmarł, gdy Matthew i jego siostra, Rebecca mieli 4 lata. Dziś trzydziestolatek codziennie zakochuje się w Polsce, podąża śladami swojego ojca. To po nim odziedziczył przenikliwy umysł, uwielbienie dla pięknych kobiet, zamiłowanie do smacznych potraw i skłonność do gadulstwa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pierwsza muza Rainera Marii Rilkego

Ostatnia aktualizacja: 01.10.2013 17:00
– "Dziennik schmargendorfski" to był taki poligon doświadczalny, na którym Rilke próbował szkicować własne utwory – opowiadał w "Notatniku Dwójki” Tomasz Ososiński, tłumacz wydanych właśnie dzienników Rainera Marii Rilkego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Starożytna mądrość w wierszach o wronach i kozach

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2013 18:00
- Przez poezję można zdefiniować społeczeństwo. Ona zanika jednak, jeśli społeczeństwo nie chce poetów za wzór. I dopiero wtedy odczuwamy jej brak - powiedział niemiecki liryk Michael Krüger w kontekście swojej książki "Pejzaż z drzewem", która ukazała się w najnowszej serii poetyckiej "Zeszytów literackich".
rozwiń zwiń